Bydgoszcz
8C
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h S
H 8 • L 8
10C
Sr
8C
Czw
11C
Pt
10C
Sob
8C
Nd
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportAdam Soroko: Ratusz od bydgoskiego sportu się nigdy nie odwracał i nie odwraca [STUDIO METROPOLIA]
Adam Soroko_SG (5)
23.03.2018 | 06:00

Adam Soroko: Ratusz od bydgoskiego sportu się nigdy nie odwracał i nie odwraca [STUDIO METROPOLIA]

O sytuacji bydgoskich klubów sportowych w wywiadzie z Adamem Soroko w cyklu STUDIO METROPOLIA.

Na zdjęciu: Adam Soroko jest zastępcą dyrektora Wydziału Edukacji i Sportu w bydgoskim urzędzie miejskim.

Fot. Stanisław Gazda

Sytuacja sportu klubowego w grodzie nad Brdą jest niezwykle trudna. Siatkarskie kluby walczą o utrzymanie, żużlowa Polonia w tym sezonie ścigać się będzie w II lidze. O tym, jak poprawić sytuację klubów i jak ratusz patrzy na tę sytuację oraz o finansowaniu klubów rozmawialiśmy z Adamem Soroko – zastępcą dyrektora Wydziału Edukacji i Sportu Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy. 

Szymon Fiałkowski: Na naszych łamach postawiliśmy taką tezę, że Bydgoszcz jako miasto sportu klubowego znalazło się na ostrym zakręcie. Czy pan podziela tę opinię?
Adam Soroko: Ja w takiej sytuacji zawsze stawiam inne pytanie: co w tym wypadku zrobiło miasto, aby ten sport wyglądał dobrze lub bardzo dobrze, żeby był wspierany. I tutaj odpowiedź jest jednoznaczna, na sport miasto przeznacza z budżetu ogromne sumy pieniędzy. Mamy koszykarki Artego, które wybijają się w lidze, zespoły siatkarskie występujące w elicie, ale walczące o utrzymanie, koszykarską Astorię występującą w I lidze i walczącą o play-offy, Zooleszcz Gwiazdę w ekstraklasie tenisa stołowego, czy zespoły piłkarskie w IV (Chemik Moderator, Polonia – red.) i V lidze (Budowlany KS). Stan posiadania ilościowy nie jest zły. I teraz jeżeli popatrzymy przez pryzmat wsparcia finansowego: mamy długie dwuletnie umowy dzięki decyzji prezydenta miasta Rafała Bruskiego z Łuczniczką, Pałacem, Artego, Astorią i Gwiazdą plus dodatkowo 1,5 mln zł dla żużlowej Polonii. Razem to w jednym roku blisko 6,4 mln zł! To wymierne wsparcie finansowe. Nie znajdziemy drugiego miasta w Polsce, które by przekazywało tak olbrzymie pieniądze dla klubów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kryzys miasta sportu?! Nasza analiza, jak wygląda sytuacja bydgoskiego sportu klubowego

Co z sytuacją żużlowej Polonii? Bo wiemy, że po 2019 roku ten kurek finansowy z ratusza się zamknie.
Ta rozmowa z władzami klubu będzie ważna, ale pytania o wizję i strategię klubów powinno być skierowane nie do ratusza, a do właściciela spółki. Nie wiem, jaką wizję na klub ma właściciel Władysław Gollob. Ale jeśli przyjdzie on do ratusza, a następnie przedstawi swoje oczekiwania względem miasta, to oczywiście usiądziemy do stołu. To że kończy się ta umowa, to jest pewien etap ale nie skończy się finansowanie. Z klubami elity też po 2019 roku będziemy negocjować.

To chciałbym dwa słowa poruszyć o temacie remontu obiektu przy ul. Sportowej. Pojawiły się bowiem ostatnio doniesienia, że projekt prac remontowych nie był w ogóle konsultowany z Ekstraligą Żużlową.
Jeden z dziennikarzy jednego z ogólnopolskiego portalu o tym napisał. Rozumiem, że tak działają dzisiaj media. Firma projektowa, która projektowała jedną trybunę – przeciwległą wraz z zapleczem parkingowym miała wytyczne regulaminu dotyczącego przepisów sportu żużlowego. Projekt po wielu analizach został wybrany. Zobaczymy, jaka będzie opinia wydana przez Ekstraligę Żużlową i Polski Związek Motorowy. Mówimy o modernizacji stadionu, który jest, a na razie o remoncie jednej trybuny. Klub brał udział w rozmowach z ratuszem, podobnie projektanci. Mieli kontakt do prezesa Golloba i umawiali się na spotkania. My powinniśmy kibicować, aby się uporać z procedurami i ruszyć z remontem obiektu, a spółka pod kierownictwem Władysława Golloba szła do góry.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: 10 milionów złotych podzielone dla klubów sportowych z elity. Kto uzyskał najwięcej?

Przejdźmy do piłki nożnej i sytuacji wokół Zawiszy. Czy to nie jest smutna sytuacja, że zespół który jeszcze niedawno sięgał po Puchar Polski i Superpuchar, teraz musi rozgrywać swoje ligowe mecze poza miastem?
W Bydgoszczy mamy kilka klubów piłkarskich. Musimy mówić o MUKS CWZS, który przejął ze spółki zespoły młodzieżowe. PZPN zgodził się na przejęcie grup młodzieżowych by zapewnić ciągłość procesu szkolenia. I MUKS CWZS, poniekąd jako spadkobierca drużyn młodzieżowych po spółce trenuje i gra w Bydgoszczy. Także SP swoje spotkania sparingowe rozgrywa w mieście. Spółka Akcyjna pod kierownictwem Radosława Osucha jest w stanie likwidacji. Dzisiaj znaleźliśmy się w pewnej patowej sytuacji, pojawiło się wiele złych emocji. Ale patrzymy też pod kątem innych zespołów, np. Chemik Moderator, który ma aspiracje awansu do III ligi, Polonia silnie osadziła się w czołówce tabeli IV ligi, Budowlany KS również chce awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Proces budowy dobrej piłki nożnej jest długofalowy i być może dzisiaj znów zakręciliśmy koło, że w oparciu o nowe podmioty ta piłka jest budowana. Ratusz był i jest głównym sponsorem tego sportu.

W naszym cyklu rozmawialiśmy także z Maciejem Pietrzykiem z KKP, który mówi wprost, że zespół nie ma w tym sezonie ambicji awansu do ekstraligi. Czy ratusz dotuje zespół kobiecy i o jakiej kwocie pieniędzy mówimy?
Tak, w tym roku jest to suma 60 tysięcy złotych. Kiedy klub grał w ekstralidze, ta kwota wynosiła wówczas 120 tys. zł. Inne kwoty są w zależności od tego, w jakiej klasie rozgrywkowej występuje. Bardzo łatwo jest grać w ekstraklasie, potem narobić długów i doprowadzić klub do upadku, a następnie odbudowa jego pozycji trwa długo. Jest pytanie, czy klub jest gotowy na taki budżetowy skok, np. szykuje się nam awans, potrzebujemy 2 milionów złotych. Takich rozmów nie załatwia się w ciągu tygodnia. Potrzebna jest pewna strategia, trzeba to robić stopniowo. I takie pozytywne myślenie widać też w przypadku koszykarskiej Astorii.

Jedenaście lat w elicie grają siatkarze Łuczniczki, a Pałac już 26 rok występuje w ekstraklasie. Jednak w tym sezonie te dwa zespoły są na „najlepszej drodze” do spadku do I ligi.
Mam nadzieję, że to się spadkiem nie skończy. Przemawia przeze mnie optymizm, bo to są niezwykle zasłużone kluby dla sportu w Bydgoszczy. Pałac ma kapitalnie ułożone szkolenie dzieci i młodzieży, podobnie jest w Chemiku. Wystarczy spojrzeć, gdzie doszli na przykład Michał Winiarski, Dawid Konarski, Jan Nowakowski, skąd wywodzi się Ewa Kowalkowska czy Joanna Kuligowska. Są ludzie, trenerzy, ale jest problem z pierwszą drużyną. Cały czas mamy świetną młodzież. Jest jednak problem z budową zespołu seniorskiego na tym solidnym poziomie. To bardziej problem budżetowy. Ważne jest to, aby do tych środków z ratusza dokładać sporo pieniędzy sponsorskich. Pamiętamy doskonale te mecze, kiedy na pojedynki siatkarzy na trybunach Łuczniczki zasiadało nawet po siedem tysięcy kibiców. To jest też doskonałe pytanie do zarządów klubów, trzeba zrobić pogłębioną analizę, czemu jest problem budżetowy.

Czy ratusz patrzy też na sytuację klubów pod kątem frekwencji na meczach ligowych?
Dotując działalność klubów patrzymy na to, w jakiej lidze gra i jaką dyscyplinę reprezentuje. Chcemy by na halach i stadionach było dużo ludzi, ale oni przychodzą na trybuny wtedy kiedy jest wynik. Jak ten rezultat siada, to wówczas pojawiają się tylko ci najwierniejsi kibice. Tak jest teraz w przypadku siatkówki. Gabarytowo Łuczniczka to jest bardzo duża hala, więc ciężko ją zapełnić frekwencją. Jest ona istotna, ale też nie przywiązujmy się do niej. Musimy też wiedzieć, jaką strategię mają te kluby na dłuższy czas. Do prowadzenia sportu seniorskiego potrzeba wielkich pieniędzy, a tutaj jest z tym problem.

Czy Bydgoszcz jest miastem sportu pod kątem również tych wielkich imprez?
Tutaj nic się nie zmieniło. Właściwie nie ma wielkiej imprezy, która by Bydgoszcz omijała. Wystarczy wspomnieć, że w listopadzie kadra koszykarek w Artego Arenie rozegra dwa mecze, a w czerwcu reprezentacja Polski siatkarek wystąpi w turnieju Ligi Narodów. W przyszłym roku będziemy organizatorem drużynowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce, a także odbędą się mecze piłkarskich mistrzostw Świata U-20.

Podsumowując: co musiałoby się stać, żeby Bydgoszcz jako miasto sportu klubowego ponownie odżyło? Aby ponownie zachęcić kibiców na trybuny?
Pewnie złotej recepty na to nie ma. Od lat miasto organizuje, współorganizuje wielkie imprezy sportowe, których nie musimy się wstydzić. Jest tutaj klimat do organizacji takich wydarzeń, to jest przyjemność przyjechać na rozmowy i negocjować warunki – tak powiedzą włodarze PZPN, PZPS, czy PZKosz. Ja mogę powiedzieć tak: ratusz od bydgoskiego sportu się nigdy nie odwracał i nie odwraca. Chcemy mieć dobry klubowy sport, który jest tą solą dla kibica i bardzo nam na mim zależy.
Co zrobić by było lepiej? Może głębiej sięgnąć do rynku sponsorów, wprowadzić młodych ludzi do struktur zarządzania klubami. To jest też apel do wszystkich osób, które nimi zarządzają: jak coś nie działa, zróbmy analizę, co zrobić aby było lepiej. Zależy nam na tym, by na tych obiektach funkcjonowały kluby, które przyciągną kibiców na trybuny, jak i reprezentują sporty medialne w przestrzeni publicznej.

Więcej wywiadów z cyklu Studio Metropolia

Powiązane treści