Bydgoszcz
26C
Słonecznie
50% wilgotność
Wiatr: 3km/h WSW
H 26 • L 26
19C
Sr
16C
Czw
20C
Pt
19C
Sob
15C
Nd
PILNE: Utrudnienia w ruchu przy CH Rondo. W związku z pracami drogowymi wyłączony jest jeden pas ruchu
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportBrak przełomu w spółce WKS Zawisza. Czarnecki: „Puchary są w Bydgoszczy”
Artur Czarnecki
19.12.2016 | 16:53

Brak przełomu w spółce WKS Zawisza. Czarnecki: „Puchary są w Bydgoszczy”

Na zdjęciu: Artur Czarnecki w poniedziałek pojawił się w Bydgoszczy.

Fot. ED/archiwum

W poniedziałek w kancelarii notarialnej przy ul. Focha odbyło się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy spółki WKS Zawisza Bydgoszcz. I na tym można byłoby zakończyć, gdyż spotkanie nie dało żadnych efektów.

Pierwotnie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy miało odbyć się w ubiegły wtorek, ale wówczas na prośbę większościowego udziałowca Artura Czarneckiego zostało przełożone o 6 dni. W poniedziałek udało się je zorganizować, choć uczestnicy opuszczali kancelarię notarialną wyraźnie nieusatysfakcjonowani. Jako jeden z pierwszych wyszedł członek rady nadzorczej z ramienia urzędu miasta Wiktor Jakubowski. – Nasze spotkanie tak naprawdę nie dało nic. Próbowaliśmy ułożyć pewną korporacyjną współpracę w spółce, ale to się nie udało. Zmiany w statucie zaproponowane przez pana Czarneckiego nie odpowiadały nam – mówił krótko po zakończeniu rozmów Jakubowski.

Najważniejsze kwestie, czyli sytuacja finansowa, siedziba i plany spółki oraz sprawa zaginionych pucharów, miały zostać pominięte. – Chcieliśmy je wpisać w porządek obrad, ale pan Czarnecki jako większościowy udziałowiec nie zgodził się – mówił rozgoryczony Jakubowski, dodając, że nie wie, kiedy odbędzie się kolejne spotkanie.

Artur Czarnecki wyszedł z kancelarii kilkadziesiąt minut później. Na większość pytań odpowiadał wymijająco. – Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy odbyło się zgodnie z porządkiem obrad, ale nie zostały spełnione warunki potrzebne do podjęcia uchwał – mówił, zapewniając od razu, że brak postępów nie wynika z jego złej woli. Tłumaczył się podobnie jak wtedy, gdy klub tracił licencję na grę w I lidze – konfliktem z kibicami i posiadaniem przez SP Zawisza praw do herbu i nazwy.

Zanim Czarnecki wrócił do meritum, czyli poniedziałkowego spotkania, poświęcił kilka zdań Stowarzyszeniu Piłkarskiemu, a następnie także relacjom z bydgoskim ratuszem. – Kiedy miałem bezpłatnie przekazać miastu jedenaście grup młodzieżowych, z których każda jest warta po kilkadziesiąt tysięcy złotych, to miasto było miłe, grzeczne i chciało współpracować. Teraz nastawienie zupełnie się zmieniło – mówił Czarnecki. Zapytany o siedzibę, majątek i puchary spółki odpowiedział tylko, że „trofea są na terenie Bydgoszczy”. Powtórzył to jeszcze kilka razy i tłumacząc się obowiązkami wrócił do kancelarii notarialnej. Zdążył jeszcze zapewnić, że następne WZA odbędzie się po Nowym Roku.

Powiązane treści