Bydgoszcz
24C
Słonecznie
73% wilgotność
Wiatr: 3km/h ENE
H 24 • L 24
23C
Pt
17C
Sob
18C
Nd
21C
Pon
23C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczTurystykaBydgoskie murale, artyści i współpraca z miastem. Rozmowa z plastykiem miejskim Markiem Iwińskim
Marek Iwiński_Plastyk Miejski_SG (5)
27.07.2017 | 11:38

Bydgoskie murale, artyści i współpraca z miastem. Rozmowa z plastykiem miejskim Markiem Iwińskim

Na zdjęciu: Plastyk miejski Marek Iwiński planuje już kolejne murale i inne kompozycje artystyczne, które mogłyby pojawić się w Bydgoszczy.

Fot. Stanisław Gazda

„Panienka z okienka”, czy „Wake Up” – to tylko niektóre tytuły murali, które powstały w ostatnim czasie w Bydgoszczy. W przeciągu trzech lat było ich kilkadziesiąt. O potrzebie ich tworzenia w przestrzeni miejskiej, lokalnych artystach oraz planach na dalsze działania rozmawialiśmy z plastykiem miejskim Markiem Iwińskim.

Justyna Wróblewska: Spacerując po Bydgoszczy wręcz rzucają się w oczy duże i kolorowe malowidła na ścianach budynków. Myśli Pan, że to dobry sposób na prezentacje artystycznych działań?
Marek Iwiński: Jestem zwolennikiem murali. Są mi one bardzo bliskie. Wywodzę się z Gdańskiej Szkoły Muralu i uważam, że takich malowideł powinno być więcej. W Bydgoszczy mieszka wielu artystów, którzy często pokazują się w galeriach, a w innych miejscach ich nie widać. Tworząc murale mogą dać miastu coś, co zostanie na wiele lat. Nie muszą to być wielkie prace. Mówiąc o muralach myślę nie tylko o dużych malowidłach, ale też o czymś małym. Na przykład pracach na fragmentach okien i murków, schodach, przejściach. W Bydgoszczy jest dużo miejsc, które można by zaaranżować w gustowny sposób. To nie może być cokolwiek. Musi pasować do danego miejsca, inspirować przechodzące osoby, pozytywnie zaskakiwać na zasadzie „Łał! Ktoś pomyślał, to przecież takie proste”. O to mi chodzi.

Czy zawsze ludzie tak pozytywnie reagują na murale?
Zwykle takie działania są dobrze odbierane przez mieszkańców i turystów. Przeważnie ludzie są zadowoleni, że dostają za darmo coś ładnego. Chociaż pamiętam sytuację, gdy mieszkańcom nie spodobał się pomysł stworzenia muralu. Chcieliśmy wspólnie z artystami stworzyć mural na bloku przy ul. Przyrzecze, obok kawiarni Strefa. Mieliśmy zgodę prezydenta Bydgoszczy, były przeznaczone środki, było gotowy projekt. Jednak napotkaliśmy opór wspólnoty oraz niechęć do realizacji muralu. Mieszkańcy kamienicy nie argumentowali tego konkretnie, tylko mówili, że po prostu nie chcą.

Wspomniał Pan o zgodzie prezydenta. Jak wygląda współpraca z włodarzem miasta na tym polu?
Prezydent powiedział mi kiedyś, że chciałby, aby co roku w Bydgoszczy powstawało kilka murali. Wyszedł do mnie z taką propozycją. Stąd też zabezpieczenie środków na ten cel w budżecie miasta. Zwykle potrzebna jest również zgoda właścicieli danego obiektu. Prezydent Bruski chętnie podpisuje konkursy i czeka z niecierpliwością na wyniki. Współpraca układa nam się bardzo dobrze.

Jaką kwotę miasto przeznacza na nowe murale?
W tym roku w budżecie miasta rada miasta zapisała 100 tysięcy złotych na realizacje murali. Duży mural to koszt około 30 tysięcy złotych. My podchodzimy do tego inaczej. Chcemy, by murale były trochę mniejsze, dzięki czemu możemy zrobić ich więcej. Realizujemy również murale w takiej formie, że zostawiamy tło jako element zastany, kompozycyjny. Element przybrudzenia, niedokładności ściany często działa jako efekt malarski. Koszty są mniejsze, a działanie plastyczne bardzo ciekawe. Jest to z większym szacunkiem do architektury, staramy się dopasować do tej przestrzeni.

A czy zdarza się, że artyści dopłacają do murali z własnej kieszeni?
Tak. Są osoby, które przychodzą do mnie i mówią: „Proszę Pana, proszę dać mi ścianę, a ja zrobię to za darmo”. To są tak zdeterminowane osoby, które chcą pozostawić po sobie ślad. Realizować swoją pasję, wyrazić siebie.

Jak układa się współpraca z nimi, z artystami?
Ciągle się rozwija. Od samego początku, gdy pełnię funkcję plastyka miejskiego, rozmawiam z artystami i ich nakłaniam do działania. To wszystko dojrzewa i widzę, że w tym roku nabrało takiego fajnego charakteru. To jest taka wzajemna interakcja. Nie raz mówię, że chciałbym, aby tu coś powstało, a czasami oni przychodzą do mnie z gotowym projektem i mówią o miejscu, w którym widzą, że ten mural mógłby istnieć. Nie zawsze są to trafione pomysły. Dla mnie ważny jest kontekst przestrzenny, czyli nie tylko dane miejsce, ale również to co jest obok, czyli otoczenie. Czy pasuje do sąsiadującego budynku, jego kolorystyki, architektury, całej przestrzeni. Nie zadowalam się byle czym. Wielokrotnie mówię artystom, że coś nie pasuje, tu trzeba zmienić detal. Czasem ciężko ich przekonać, bo mają swoje racje i wizje.

Widzi Pan w nich potencjał?
Widzę w nich bardzo duży potencjał. Przychodzi do mnie dużo ludzi. Nawet tacy nastolatkowie po 15 lat, którzy chcą coś namalować. Mówię im, że zgodnie z zasadami muszą przygotować projekt, a oni odpowiadają: „Po co to. My chcemy po prostu malować, niech da nam Pan ścianę”. Takie podejście wynika często z braku podstawowej wiedzy o projektowaniu przestrzennym i skutkach stworzenia czegoś przypadkowego, niedostosowanego do danego miejsca czy przestrzeni oraz następstwach takiego działania. Amatorzy często nie zdają sobie sprawy z potrzeby przygotowania projektu, więc mówię im, jak taki projekt przygotować, na co zwrócić uwagę. Przy profesjonalnym projektowaniu czasem robi się dwa lub trzy projekty, myśli o kompozycji i układzie. Wtedy to wszystko jest tak, jak trzeba. Nie jest przypadkowe. Zwracam na to uwagę też studentom, z którymi prowadzę zajęcia na wzornictwie oraz praktyki na architekturze wnętrz. Bardzo się oni angażują i chcą zmieniać tę przestrzeń. Widzą taką potrzebę. Zwłaszcza uczniowie szkół plastycznych. Zresztą pokazuje to drugie miejsce przyznane studentowi UTP w konkursie na symbol Teatru Kameralnego. [CZYTAJ WIĘCEJ]. Murale pokazują też, że w naszym mieście jest dużo ludzi młodych, uzdolnionych, otwartych na świat. To mnie bardzo cieszy. Na tym polega rozwój miasta.

Pozostając przy temacie rozwoju miasta, czy według Pana murale mogłyby być dobrą promocją Bydgoszczy?
Tak. Teraz mamy już trzy retrościany. One w pewnym momencie zaczęły być postrzegane jako marka miasta. To jest bardzo istotne, bo właśnie przez inne miasta, media, jesteśmy rozpoznawani przez te malowidła. Retrościany stały się już czymś charakterystycznym dla naszej przestrzeni. To jest niezwykle cenne. Jesteśmy dobrze kojarzeni w Polsce i na świecie. Retrościany są fotografowane, pokazywane w mediach. To taka dobra promocja miasta. Mamy nadzieję, że murale, które teraz zainicjujemy również wpłyną pozytywnie na wizerunek miasta.

Jakie murale mają powstać w najbliższym czasie w Bydgoszczy?
Dużo dzieje się w tej kwestii w tym roku. Przygotowujemy między innymi cykl murali mówiących o naszej tożsamości i ludziach, którzy mieszkają w Bydgoszczy. Jeden z murali powstanie na budynku przy ulicy Gdańskiej 10. Będzie on poświęcony Marianowi Rejewskiemu, który mieszkał w tym miejscu. To będzie bardzo subtelny mural na zasadzie znaku wodnego, w kolorystyce raczej monochromatycznej, góra dwa kolory. Będzie to kompozycja w nawiązaniu do Enigmy. Z kolei mural, który powstanie przy ulicy Jagiellońskiej 36. Będzie on poświęcony legendzie bydgoskiej o Kazimierzu Wielkim i pięknej Bydgoszczy. Chcemy przybliżyć legendę o powstaniu naszego Miasta szerszej liczbie mieszkańców, turystów. Natomiast z inicjatywy Forum Obywatele Kultury, którzy realizują projekt „Bydgoszcz otwarta i tolerancyjna” powstanie mural dotyczący tolerancji, którą można ukazać na wiele sposobów. Planujemy również mural na zakładzie karnym w Fordonie. Razem ze Stowarzyszeniem Miłośników Starego Fordonu chcemy opowiedzieć o tej dzielnicy miasta i ją promować. To miejsce to taka perełka. Charakter zabudowy i jej wyjątkowy kameralny klimat, taka małomiasteczkowość jest bardzo urokliwa i są tam miejsca wyjątkowe. Jest mnóstwo pięknych małych budyneczków. Wyjątkowy klimat oraz mural ma również pojawić się na ulicy Cieszkowskiego.

Domyślam się, że ma Pan na myśli jej rewitalizację.
Tak. Chcemy przywrócić ją do dawnej świetności [CZYTAJ WIĘCEJ]. Cieszkowskiego ma wyglądać jak przysłowiowa scenografia do filmu z oświetleniem, reklamami, brukiem. Chcemy zrealizować mural na ścianie budynku na rogu ulic Cieszkowskiego i Gdańskiej. Pojawi się tam element portretu Augusta Cieszkowskiego i fragment ulicy z lat 20. Przeniesiemy pewną rzeczywistość z tamtego czasu w okres współczesny. Wszystko ma być spójne i piękne jak ulica Mariacka w Krakowie. Ideą jest, żeby takich miejsc w Bydgoszczy było jak najwięcej.

Czy są już jakieś plany dotyczące mniejszych malowideł?
Chcemy zrealizować cztery malowidła na ulicy Drukarskiej. Tam są zamurowane otwory okienne przy Galerii Kantorek. Czterech artystów, w tym ja, zostało zaproszonych do przygotowania kompozycji malarskiej nawiązującej do architektury, do przestrzeni miejskiej. To będzie ręczne malarstwo wykonywane na specjalnie przygotowanych zimpregnowanych płytach, które zostaną przykręcone do tych miejsce. Powstanie też wiele mniejszych prac na przykład mural na ul. Świętojańskiej dopasowany do architektury ulicy. Dużo ścian chcemy zaadoptować na małą formę. To przede wszystkim kwestia pomysłu, bo nie potrzeba dużo środków, a wykonanie jednego zajmuje przeważnie dzień lub dwa. Co więcej, współpracuje z artystami, którzy tworzą ceramikę, mozaikę. Zrobiliśmy ostatnio obchód po Bydgoszczy i znaleźliśmy kilka takich miejsc, w których chcemy zrobić kompozycje związane z taką formą plastyczną.

Najpierw wybierane jest miejsce czy powstaje projekt?
Nieraz to miejsce może zainspirować. Może być ono tak sugestywne, że widzimy, co by tam pasowało. Ale jest też odwrotnie, że prosimy artystów o przygotowanie projektów do konkretnych miejsc. Takich projektów mam sporo i liczę, że kiedyś przynajmniej część z nich uda się zrealizować.

Powiązane treści