Bydgoszcz
5C
Mgła
100% wilgotność
Wiatr: 1km/h W
H 5 • L 5
7C
Wt
5C
Sr
14C
Czw
11C
Pt
9C
Sob
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIDrogowcom pod rozwagę: Przejście do Zielonych Arkad czy na „tamten świat”?
Zielone Arkady przejście dla pieszych
22.02.2016 | 08:00

Drogowcom pod rozwagę: Przejście do Zielonych Arkad czy na „tamten świat”?

W sieci rozgorzała dyskusja po sobotnim wypadku...

Na zdjęciu: Feralne przejście dla pieszych przy Zielonych Arkadach. Do likwidacji?

Fot. Stanisław Gazda

Sobotnie potrącenie 18-latki na pasach przed Zielonymi Arkadami wywołało w sieci lawinę komentarzy. Dostało się pieszym od kierowców i kierowcom od pieszych. Nie oszczędzono też drogowców…

Wielu internautów jest zdania, że przejście dla pieszych przez ul. Wojska Polskiego na wysokości Zielonych Arkad, jest najniebezpieczniejszym w mieście, toteż wypadek w tamtym miejscu, jak piszą m.in. Krzysztof Ligman, Karolina Płóciennik, Jakub Szadurski, Małgorzata Duran, czy Piesza Bydgoszcz, był tylko kwestią czasu, do przewidzenia. „Tam jest strasznie niebezpiecznie i dla pieszych i dla kierowców”. Agata Gawinecka twierdzi, że jak zdarzy się tam jeszcze kilka wypadków, w tym śmiertelny, to może zamontują w końcu światła, ale „tak to już jest, że trzeba czekać, aż komuś się stanie krzywda”. Z jej opinią w pełni zgadza się Andrzej Białoskórski, który ubolewa, że „nikt we władzach miasta nie widzi zagrożenia”. Sebasthian Kołacki nie boi się mocnych słów: „ZDM wstawi światła jak będzie trup. Kretyńskie oszczędności, połączone z infrastrukturą niedostosowaną do realiów. Panie Bruski, był pan na tym przejściu?”

Sylwia Purzyńska tak komentuje przejście przy Zielonych Arkadach: „Oświetlenie kiepskie, pasy już wyblakłe, jak zresztą na większości przejść w tym mieście. Pieszy ubrany na czarno zlewa się z otoczeniem. Pasy powinny być bardziej widoczne, z zamontowanymi mini ledami”.

Magdalena Kwiatkowska pisze, że nie lubi tego miejsca, i jadąc autem sama miała tam kolizję drogową przez pieszych. Asia Grzegorz dodaje, że zawsze ma tam stracha przechodzić. Piesza Bydgoszcz jest zdania, że po czasie zamontowane na znakach migające pomarańczowe światła, to nie wszystko. „Bo nie o to chodzi, że kierowcy nie widzą przejścia, ale o to, że nie widzą przechodzących pieszych! Jezdnia jest w tym miejscu szeroka i brakuje latarni oświetlających bezpośrednio pasy”. Dorota Pankau uściśla: „Przejście to jest bardzo szerokie, a z perspektywy jadącego pomiędzy innymi autami, w ogóle nie widoczne! Powinny być światła!”

Patryk Gettka także stwierdza, że to przejście jest straszne. Pisze tak: „Jeżdżę tam kilka razy dziennie. Długa prosta przed przejściem zachęca do rozwijania prędkości, do czego wręcz „zmusza” zielone światło za przejściem na rondzie. Kierowcy przyspieszają, żeby „załapać się” na kolejne zielone…”

Inna sprawa, że, jak zauważa Joanna Małgorzata Chojnacka – ludzie wychodzący z Zielonych Arkad, jak w jakimś amoku, idą na oślep, jakby nadal byli na zakupach. Podobnego zdania jest Damian Kaczmarek: „Większość jak wejdzie na pasy, to już klapki na oczach, jak koń, i idzie przed siebie…” Lidia Zygowska także nie broni pieszych: „Niech patrzą jak chcą przejść, zachowają szczególną ostrożność i nauczą się oceniać sytuacje, a nie jak święte krowy, tylko łeb w telefon, słuchawki na uszach i wielkie zdziwienie, że wypadki są”. A Bożena Lech dodaje – wpadają na pasy bezmyślnie.

Andrew Jaworski jest zdania, że na tym przejściu piesi w ogóle nie patrzą, czy coś jedzie. Idą sobie jak gdyby nigdy nic, więc nie ma się co dziwić, że w końcu kogoś potrąciło. Wtóruje mu Lukasz Cbła: „Na ślepo przechodzą melepty, które mózg zostawiły w domu i tyle. Szkoda tylko kierowców, którzy potem mają problemy po potrąceniu „ślepego” idioty. Inaczej nie da się nazwać kogoś, kto w otwartym terenie nie potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo.

Odmiennego zdania jest Izabella Rusztejko: „Tam naprawdę się nie zatrzymuje nikt ! Jechałam wczoraj z mężem, to byłam w szoku. Ludzie przez 10 minut czekali, żeby przejść, a jak już ich ktoś ich wpuścił, to pozostałe samochody i tak jechały, nic sobie z tego nie robiąc.”

Joanna Kozińska pisze, że codziennie widzi w tym miejscu taki obrazek: pieszy na środku jezdni, a kierowcy przejeżdżają mu po piętach. Monikę Buklewską, która przechodzi tamtędy każdego dnia, także załamuje jazda niektórych kierowców.

Iza Sz również przyznaje, że dużo rozpędzonych samochodów tam jeździ, więc albo trzeba dać tam światła, albo zlikwidować to przejście.

Okazuje się, że nie tylko ona jest zwolenniczką takiej opcji. Tomasz Gotowski stwierdza: „Najlepsza byłaby kładka, bo światła są kawałek dalej. Albo w ogóle nie powinno być przejścia w tym miejscu”. Bardziej radykalny jest Przemysław Kamiński: „To przejście jest po prostu zbędne. Po 200 metrów w każdą stronę są przejścia ze światłami, wiec to na wprost wejścia do Zielonych Arkad, powinno być usunięte. Kto ma siłę chodzić po galerii godzinami, powinien mieć siłę dojść do świateł!”. Agata Nowak także jest za likwidacją tego przejścia. Głos Krzysztofa Lewandowskiego wydaje się być dość rozważny: „Najlepszym rozwiązaniem będzie likwidacja tego przejścia, kawałek dalej jest bezpieczne ze światłami. Ktoś może powiedzieć – a niby dlaczego pieszy ma iść dalej, żeby przejść? Odpowiadam mu: żeby przeżyć. Światła nie byłyby najlepszym rozwiązaniem. Na tej ulicy są praktycznie co skrzyżowanie i kierownicy się już irytują, dlatego często nie puszczają pieszych na przejściach”.

Sebastian Bejger zauważa, że już chociażby zamontowanie świateł „na żądanie” sprawi, że w ciągu dnia będzie tam ciągle czerwone dla samochodów, więc ul. Wojska Polskiego stanie w korkach. Najlepsza byłaby kładka, ale, jak zaznacza – o tym należało pomyśleć wcześniej, a nie stawiać na łeb na szyję galerię. Powstanie kładki popierają też: Sławek Okoński i Krzysztof Ligman. Piotr Straszewski konkluduje: „Inwestor wydał grubą kasę na centrum handlowe, a władze miasta zgodziły, się żeby inwestor nie wyłożył żadnych pieniędzy na bezpieczeństwo wokół Zielonych Arkad, dlatego jest tak, jak jest”.

Wytykający błędy przypomnieli, że jednym z nich było zasypanie przejść podziemnych, które teraz, jak nic by się przydały. Tak m.in. uważają Gozdzias Gozdzias oraz Nikoleta Stypczyńska: „Wystarczyło nie zamurowywać przejścia podziemnego i od razu byłoby bezpiecznie i bez korków”.

Tymczasem Tomek Zien proponuje postawienie przed przejściem kabin do teleportacji, a Jachu Wojtowicz radzi, by „zburzyć tę budę Zielone Arkady, i będzie ok”.

Powiązane treści