Bydgoszcz
5C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h E
H 5 • L 5
2C
Pt
-1C
Sob
3C
Nd
2C
Pon
3C
Wt
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIDrugie dno Jarmarku Cysterskiego w Koronowie
Bitwa pod Koronowem 2018_SG (8)
31.07.2018 | 19:01

Drugie dno Jarmarku Cysterskiego w Koronowie

Na zdjęciu: Bitwa pod Koronowem do dziś wywołuje niemałe emocje, choć powód jest zgoła inny....

Fot. Stanisław Gazda

„Jestem rycerzem, którego zdjęcie zostało użyte w artykule (zapowiadającym Festyn Cysterski przyp. red.). Prosiłbym o zmianę tego zdjęcia, gdyż moja drużyna rycerska została odsunięta od organizacji i nie zaproszona na Bitwę pod Koronowem i Jarmark Cysterski. Jest to sprawa ważna, honorowa i łączy się z solidarnością bractwa rycerskiego” – napisał do naszej redakcji Mateusz. Okazuje się, że ta indywidualna prośba ma głębsze i bardzo poważne tło. A o nim z kolei poinformowało naszą redakcję Stowarzyszenie „Nowa Kujawia” z Koronowa.

W obszernym Liście otwartym do Burmistrza Koronowa Stanisława Gliszczyńskiego Stowarzyszenie wyraża swoje oburzenie – jak stwierdza – skandalicznymi faktami, związanymi z organizacją przez Gminę Koronowo i MGOK  XVI Festynu Cysterskiego i inscenizacji Bitwy pod Koronowem. Chodzi o potraktowanie przez burmistrza Koronowa i dyrektora MGOK rycerzy z Koronowskiej Komandorii Templariuszy, którzy przez wiele lat brali czynny udział i współorganizowali obie imprezy. Stowarzyszeniu „Nowa Kujawia” nie podoba się to, że władze miasta i gminy Koronowo zatrudniły do inscenizacji rycerzy z Mazowsza i z Polski, za co otrzymają 96 700 zł brutto, gdy w poprzednich latach – teraz pominięci, czy wręcz odsunięci od imprezy rycerze koronowscy dostawali od 21 do 45 tysięcy złotych. Przedstawiciele Stowarzyszenia pytają burmistrza o jego „słynną dyscyplinę finansów publicznych”. Gdzie też się ona podziała? Dlaczego była gdy chodziło o możliwość utrzymania i zwiększenia składu osobowego orkiestry młodzieżowej, a teraz lekką ręką wydaje się pieniądze dla osób nie tworzących lokalnej społeczności i nie utożsamiających się z miastem i gminą, czego – zdaniem „Nowej Kujawii” – gwarantem byli rycerze z Koronowskiej Komandorii Templariuszy. I porównują przedstawiciele Stowarzyszenia ich sytuację do potraktowania przez burmistrza i dyrektora MGOK orkiestry pod batutą kapelmistrza Kordowskiego. Wspólnym mianownikiem – według „Nowej Kujawii” jest „systematyczne, cyniczne działanie na szkodę lokalnej, koronowskiej społeczności”. Czym będzie nasza „mała ojczyzna” bez lokalnych inicjatyw i społeczników? Co cieszy najbardziej, jak nie sukcesy szeroko rozumianych lokalnych jednostek i grup społecznych? Jak integrować społeczeństwo i pokazywać właściwe postawy, niszcząc wewnętrzny potencjał, powstający samoistnie wśród społeczeństwa? – stawiają otwarte pytania autorzy Listu otwartego. Władze miasta i gminy Koronowo pytają wprost: „Panie Burmistrzu, Pani Skarbnik, Panie Dyrektorze – dlaczego nie jesteście w stanie porozumieć się lokalnie, czyje interesy reprezentujecie? Gminne, czy inne, nie wiadomo jakie? Może to rodzaj Waszej promocji igrzysk?”

W dalszej części Listu Stowarzyszenie przypomina likwidację orkiestry, pozbycie się kapelmistrza Kordowskiego i wypomina władzom obecną „pacyfikację” Koronowskiej Komandorii Templariuszy. A przecież – jak piszą członkowie Stowarzyszenia „Nowa Kujawia”: Wysoki poziom artystyczny orkiestry oraz kunszt rycerzy z Koronowskiej Komandorii Templariuszy świadczą o tym, że dzieci i młodzież chcą utrzymać i rozwijać swoje pasje pod przywództwem swoich mentorów, którzy są bardzo dobrze przygotowani do pełnienia swoich ról. Dlaczego to, co jest naszą chlubą i dumą jest marginalizowane i pacyfikowane?

Stowarzyszenie „Nowa Kujawia” żąda m.in. upublicznienia zapytań ofertowych związanych z organizacją Jarmarku Cysterskiego i inscenizacją Bitwy pod Koronowem za okres ostatnich czterech lat, wysyłanych do potencjalnych wykonawców. Wyjaśnienia jakie oferty wpłynęły i co zadecydowało o ich wyborze.

My zaś poprosiliśmy burmistrza Koronowa o ustosunkowanie się do treści publikowanego we fragmentach w naszym materiale Listu Otwartego. Jednak jako pierwszy zareagował Artur Brzychcy – reżyser historycznej części wydarzenia. Tak pisze do naszej redakcji: Przyznam szczerze, że jestem pod wrażeniem zakłamania i przekręcania faktów przez tzw. grupę rekonstrukcyjną z Koronowa, która jednak zdaje się być grupą przede wszystkim polityczną. Osobiście zapraszałem Koronowską Komandorię Templariuszy do współpracy i to kilka razy. Zawsze dostawałem wymijające odpowiedzi. Nawet jak chciałem prosić o wsparcie poprzez naszych wspólnych znajomych z rekonstrukcji dostałem odmowę.   Nie wystartowali w przetargu, nie wygrali, obrazili się jak dzieci. To jeszcze rozumiem, ale wydzwanianie do innych grup z Polski aby bojkotowały koronowską imprezę to już przesada, a wiemy że takich telefonów było sporo.

Bardzo mi przykro że miejscowe rozgrywki polityczne są ważniejsze niż nasze wspólne piękne hobby jakim jest rekonstrukcja historyczna. No i jeszcze jedno. Kto działa na szkodę lokalnej społeczności? Ten kto zatrudnił jak to określono rycerzy z Mazowsza, czy ten kto robi wszystko żeby  turniej się nie odbył? Zachowanie Koronowskiej Komandorii Templariuszy, to wstyd dla całego ruchu rekonstrukcyjnego. Bardzo byłem chętny do współpracy z miejscowym bractwem, teraz nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.   

A oto  jak do sprawy  organizacji Festynu oraz do naszego materiału ustosunkował się Urząd Miasta i Gminy Koronowo w piśmie podpisanym przez burmistrza Stanisława Gliszczyńskiego: (…)Emocjonalny wydźwięk  wstępu tego artykułu jest oczywisty, jednak nie oddaje rzeczywistego stanu rzeczy. Podstawową kwestią dotyczącą organizacji inscenizacji Bitwy pod Koronowem i Jarmarku Cysterskiego jest fakt, że działający na terenie naszej gminy członkowie, jak to określono „bractwa rycerskiego”, w tym być może wspomniany w materiale Mateusz – nie złożyli swojej oferty na udział w tym zdarzeniu.

Właśnie przejrzystość i dbałość o finanse spowodowała, że wybrano formułę konkursowego wyłonienia organizatora imprezy. Niestety mimo że ta formuła nie była obca dotychczasowym uczestnikom inscenizacji – w żaden sposób nie wyrazili oni swojego zainteresowania odpłatnym uczestnictwem w organizacji naszej lokalnej imprezy.  Jak zresztą wskazuje posiadana przez nas wiedza ta sprawa „ważna, honorowa” cytując autora wypowiedzi dotycząca „rycerzy z Koronowskiej Komandorii Templariuszy” nie skłoniła ich w żaden sposób do aktywnej współpracy z MGOK. Co więcej na etapie wstępnego planowania programu wyrażano poglądy, że istnieją bardziej intratne propozycje udziału w imprezach inscenizacyjnych, w których nasi lokalni inscenizatorzy mogą wziąć udział.

Kolejnym przemilczanym problemem jest fakt, że „Koronowska Komandoria Templariuszy” to jedynie szyld bez formalno-prawnej organizacji. Jednym słowem chcąc zawrzeć jakąkolwiek umowę musimy dokonać tego albo w kilkudziesięciu czy kilkunastu odrębnych dokumentach, albo z jedną osobą, która skoordynuje działania tej grupy. Żadna taka osoba nie zgłosiła swojego zainteresowania uczestniczeniem w realizacji pożądanego przez nas programu.

Być może to brak formalno-prawnej formy działania spowodował zignorowanie naszej imprezy, a być może wspomniane wcześniej, bardziej intratne propozycje innych organizatorów. W każdym razie przyczyny braku uczestnictwa lokalnych inscenizatorów w jednej z naszych flagowych imprez nie leżą po stronie organizatorów.

Odnosząc się do ceny podnieść należy, że mamy do czynienia z dużym nadużyciem w zestawieniu kwot 96 700 zł brutto, za bieżący rok i bliżej nie określonej datami kwoty od 21 do 45 tysięcy złotych. Otóż wyższa wartość stanowi wynagrodzenie za organizację całości imprezy wraz z koordynacją i wszystkimi świadczeniami i obowiązkami związanymi z organizacją. Kwoty 21-45 tysięcy dotyczą czystego wynagrodzenia inscenizatorów za udział w istotnej, ale jednak części imprezy bez jakichkolwiek innych obowiązków.

Sprawę pisma stowarzyszenia „Nowa Kujawia” należy traktować odrębnie od wskazanych wyżej okoliczności. Także odpowiedź na jego list otwarty będzie stanowiła odrębny dokument. Intencją tego stowarzyszenia jest raczej poruszanie dawnej sprawy byłego kapelmistrza orkiestry, niż rzekomego interesu lokalnej komandorii rycerstwa.

Reasumując, pytanie dlaczego jakoby nie potrafimy porozumieć się lokalnie, i czyje interesy reprezentujemy? Gminne, czy inne, nie wiadomo jakie? – jest przynajmniej nietrafione. Otóż zawsze reprezentujemy interes Gminy. Między innymi prowadząc jawne i zapewniające konkurencję ofert postępowania, w których udzielamy zleceń na usługi finansowane z środków budżetowych. Wymagamy aby obowiązki i wzajemne świadczenia były spisane i jasno określone. Oczekujemy też profesjonalizmu i aktywnego udziału w planowanych przedsięwzięciach. Niestety wydaje się, że w opisywanym przypadku najpierw zabrakło chęci by sformułować jakąkolwiek ofertę dla gminy, a obecnie wobec sukcesu imprezy formułuje się nietrafione zarzuty dotyczące w istocie tego, że organizator nie załatwił wszystkich formalności za potencjalnego wykonawcę. Jak można bowiem formułować zarzut działania na szkodę jakiegoś lokalnego środowiska, skoro ono samo nie oferuje swojego udziału w lokalnych imprezach?

Skoro ogłaszany jest konkurs, czy jakiekolwiek inne postępowanie, którego istotą jest ustalenie zakresu i ceny świadczenia a dany podmiot (choć w przypadku komandorii trudno mówić o podmiotowości prawnej)  nie składa swojej oferty, to jeśli chcemy użyć tak ostrych sformułowań  jak „,marginalizowanie” czy „pacyfikowanie”  ich adresatem będzie tylko taki podmiot lub osoby działające w jego  imieniu. 

Powiązane treści