Bydgoszcz
17C
Niebo częściowo zachmurzone
63% wilgotność
Wiatr: 6km/h NNW
H 17 • L 17
13C
Pt
16C
Sob
17C
Nd
20C
Pon
17C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaDzakanowski i Pulchny o złej sytuacji bydgoskich przedsiębiorców. „Kiedyś sprzedawałem ciężarówki jabłek, teraz – tylko skrzynki”
bogdan_dzakanowski_henryk_pulchny_konferencja_ŁR
17.08.2017 | 18:11

Dzakanowski i Pulchny o złej sytuacji bydgoskich przedsiębiorców. „Kiedyś sprzedawałem ciężarówki jabłek, teraz – tylko skrzynki”

Na zdjęciu: (od lewej) Bogdan Dzakanowski i Henryk Pulchny.

Fot. Łukasz Rogowski

8-latka głosująca na Rafała Bruskiego w wyborach do… sejmu, rodzina licząca w Bydgoszczy nawet osiemset osób i bilans biznesowy przeliczany na samochody marki Star – takie rewelacje dziennikarze usłyszeli w czwartek z ust Henryka Pulchnego, byłego radnego, związanego m.in. z Konstantym Dombrowiczem. Wspólnie z obecnym radnym Bogdanem Dzakanowskim punktował on obecnego prezydenta za fatalną, ich zdaniem, sytuację drobnych przedsiębiorców.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Bruski robi krok w tył. Podwyżki czynszów mają być rozłożone w czasie

Konferencja Dzakanowskiego oraz Pulchnego była kolejną odsłoną akcji zbierania podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Bruskiego. Temat przewodni – upadek małych przedsiębiorstw na terenie miasta. Miejsce – symboliczne, okolice ławeczki Mariana Rejewskiego u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich. W kamienicy położonej tuż obok swój sklep spożywczy miał właśnie Henryk Pulchny. Zamknął go, bo – jak mówi – czynsze i inne opłaty okazały się zbyt wysokie. – Administracja Domów Miejskich nie chciała obniżyć mi czynszu, więc musiałem zrezygnować – podkreśla. – Zdaniem prezesa ADM to zbyt ekskluzywna ulica, żeby stosować obniżki. A ja uważam, że tak nie jest. Kiedyś sprzedawałem dwa stary jabłek na tydzień, teraz – niecałe dziesięć skrzynek.

Pulchny twierdzi, że prezydent nie chce mierzyć się z problemami obywateli, także tych prowadzących w mieście interesy. – Trzy razy zapisałem się na spotkanie do Bruskiego, niestety nie miał on dla mnie czasu. Chciałem wykupić ten lokal. Żałuję tego sklepu, spędziłem tam ćwierć wieku – wylicza Pulchny, który dzisiaj jest już na emeryturze. I dodaje, że w przeszłości głosował na Bruskiego. Co więcej, miała to robić jego rodzina. – To 600-800 głosów – wypalił, dodając zaskoczonym dziennikarzom, że na Bruskiego w wyborach do sejmu (sic!) głosowała nawet jego… 8-letnia córka.

Zdaniem Bogdana Dzakanowskiego, witryny sklepów – głównie na ul. Gdańskiej – opatrzone napisami „Do wynajęcia” to efekt złej polityki prezydenta. – Dla małych przedsiębiorstw czynsze i inne koszty, na przykład za wywóz śmieci są zbyt wysokie. To właśnie dzięki takim działaniom małe sklepy nie są w stanie konkurować z dużymi.

Dzakanowski poinformował także, że odkrył intrygę w bydgoskim ratuszu. – Nie otrzymuję korespondencji, którą powinienem dostawać do skrzynki radnego w urzędzie miasta. Lub jest ona otwarta – opowiadał, pokazując na dowód kopertę, którą wysłał sam do siebie. – Ta także przyszła otwarta. A przecież mieszkańcy przynoszą do niej listy z podpisami poparcia dla zwołania referendum!

Jedyny bydgoski radny niezrzeszony zaapelował także o zwracanie kart z podpisami do komitetu referendalnego. – Akcja już się kończy. Nie mamy jeszcze całości, ale jesteśmy już na końcówce – podsumował.

Powiązane treści