Bydgoszcz
7C
93% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 7 • L 7
3C
Pt
1C
Sob
6C
Nd
5C
Pon
1C
Wt
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnaleFinał procesu bombera z Warlubia. „Była żona robi komedię w sądzie, że się boi”
Dariusz R._ proces Sąd Okręgowy Bydgoszcz - SF (2)
30.07.2018 | 10:27

Finał procesu bombera z Warlubia. „Była żona robi komedię w sądzie, że się boi”

W bydgoskim sądzie zakończył się proces mężczyzny, który w ubiegłym roku podłożył ładunek wybuchowy pod auto swojej byłej żony.

Na zdjęciu: Wyrok w procesie Dariusza R. zapadnie w czwartek.

Fot. Szymon Fiałkowski

Prokuratura domaga się dla oskarżonego kary 15 lat pozbawienia wolności, oskarżyciel posiłkowy – 25 lat za kratkami, a obrona nadzwyczajnego złagodzenia wyroku – w bydgoskim Sądzie Okręgowym zakończył się proces Dariusza R.

43-latek stanął przed sądem pod zarzutem usiłowania zabójstwa swojej byłej żony. W aucie kobiety zainstalował ładunek wybuchowy. Sytuacja była na tyle poważna, że spod szkoły w Warlubiu gdzie kobieta pracowała, trzeba było ewakuować blisko 700 osób. W sądzie Dariusz R. przyznał jednak, że nie chciał jej zabić, a jedynie ją nastraszyć.

W poniedziałek odbyły się mowy stron. – Ta sytuacja mogłaby stanowić gotowy scenariusz do filmu – mówi prokurator Monika Blok-Amenda. Przypomina, że oboje poznali się w internecie poprzez jeden z portali randkowych, ale w krótkim czasie od zawarcia związku małżeńskiego, oskarżony i jego była żona różnili się charakterami. – Dariusz R. cenił sobie spokój, życie rodzinne, a kobieta prowadziła życie otwarte, towarzyskie. Pojawiały się złośliwości. I to ona zadecydowała o zakończeniu tego związku – dodaje.

Prok. Blok-Amenda przypomina, że od lutego ubiegłego roku Dariusz R. przeglądał strony internetowe, w których były informacje o produkcji materiałów wybuchowych, proporcjach w jakich należy mieszać składniki, aby takie materiały powstały. Zdaniem śledczych, mężczyzna działał z zamiarem pozbycia się kobiety. – Oskarżony w chory sposób delektował się tym, co miało nastąpić. Zamiar Dariusza R. był jasny – chciał się pozbyć żony, bo nie zaakceptował tego, że go odrzuciła – argumentuje. Śledczy zażądała kary piętnastu lat pozbawienia wolności oraz piętnastoletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość nie bliższą niż 50 metrów i aby ten zapłacił kobiecie zadośćuczynienie w wysokości 10 tysięcy złotych. Jeszcze ostrzejszej kary zażądał oskarżyciel posiłkowy, który domaga się dla mężczyzny 25 lat za kratkami. – Mi zależy na jak najwyższym wyroku dla byłego męża – wyznała pokrzywdzona. – Próbował wcześniej mnie zabić i ja wiem, że on nie przestanie – przyznała.

Broniący Dariusza R. mec. Łukasz Kurek z kolei chce nadzwyczajnego złagodzenia kary dla 43-latka. – Jego była żona terroryzowała go psychicznie. Na portalu społecznościowym, czy podczas spotkania z koleżankami wyśmiewała go, jak chodzi o sytuacje intymne. Każdy mężczyzna takiej atmosfery by nie wytrzymał i oskarżonemu zwyczajnie puściły nerwy – przyznaje. Jak mówi, bierze za prawdziwe słowa oskarżonego, że ładunek został podłożony nie po to, by zabić byłą żonę, a jedynie aby ją nastraszyć. Również sam Dariusz R. zabrał głos podczas mów stron. – Czasu nie cofnę, mogę jedynie starać się przeprosić byłą żonę za to co się stało, za krzywdy jakich doznała – podkreśla. I przyznaje: – Moja była żona wraz ze swoimi rodzicami stworzyła toksyczną atmosferę, przez to że cały czas chciałem mieć kontakt z synem, byłem zastraszany, gnębiony i tłamszony. Stale odgrażali mi, że odbiorą mi syna. Słyszałem nie raz, jak przez telefon się wyrażała. Ojciec pierwszego dziecka też był złym człowiekiem. Należałoby zadać pytanie – kto jest złym człowiekiem? Była żona robi komedię w sądzie, że się boi – kończy.

Sąd odroczył wydanie wyroku do czwartku 2 sierpnia.

Powiązane treści