Bydgoszcz
-6C
Niebo głównie zachmurzone
79% wilgotność
Wiatr: 5km/h ESE
H -6 • L -6
-6C
Pon
-2C
Wt
-1C
Sr
2C
Czw
4C
Pt
PILNE: Kolizja na ul. Ogińskiego. Linie nr 55 i 64 kierowane objazdem bez pomijania przystanków.
Metropolia BydgoskaBydgoszczTurystykaHala targowa i inne symbole miasta. Czy bydgoszczanie są wybredni? [LIST OD CZYTELNIKA]
Hala Targowa Bydgoszcz
06.01.2017 | 02:11

Hala targowa i inne symbole miasta. Czy bydgoszczanie są wybredni? [LIST OD CZYTELNIKA]

- Jakoś mało nam zależy, patrząc na ogół, aby nasze miasto zbliżyło się choć po trochę do Poznania czy Krakowa - twierdzi w liście do naszej redakcji Jacek Bejtka.

Na zdjęciu: Według zapewnień ratusza, w hali targowej wkrótce ma zacząć tętnić życie.

Fot. Stanisław Gazda / archiwum

Gdzieś ostatnio w mediach doszła mnie informacja na temat hali targowej w Bydgoszczy przy ulicy Podwale. Nie pamiętam dokładnie, co miałoby tam powstać, choć wyłam od „handlowego” klimatu budynku według mnie jest co najmniej bezsensowny. Taka hala targowa powinna być wizytówką naszego piękniejącego w oczach miasta. Zlokalizowana jest w idealnym miejscu i mogłaby służyć do promocji nie tylko naszego miasta, ale również regionu – pisze w liście do naszej redakcji bydgoszczanin Jacek Bejtka.

Moim pomysłem byłoby zorganizowanie tam typowej hali targowej z produktami lokalnymi z prawdziwego zdarzenia, stylizowanej na zachodnie hale targowe. W środku byłyby schludne kramy handlowe, gdzie wystawcy mogliby sprzedawać swoje produkty. Wystarczy spojrzeć, jaką popularnością ostatnio cieszy się zdrowa i lokalna żywność czy inne produkty. Za przykład można podać imprezę organizowaną w Strzelcach Dolnych, a chodzi o Święto Śliwki, czy jakże popularny Browar Osowa z lokalnym piwem.

W regionie jest mnóstwo małych przedsiębiorców, którzy chętnie zebraliby się w jednym miejscu i oferowali swoje produkty mieszkańcom, jak i osobom, które Bydgoszcz odwiedzają.

Same kramy mogłyby być zlokalizowane przy ścianach, dookoła hali targowej, a na środku mógłby powstać „bar”, w którym serwowano by zdrowe przekąski, ciepłe i zimne napoje, może nawet wino i piwo. Mogłoby to być „nowoczesne” miejsce handlowe z charakterem, które może przyciągnęłoby do centrum jeszcze więcej osób, gdyż łatwo zauważyć, że jednak ludzi rozproszyli się po galeriach handlowych, a sami bydgoszczanie nie są chętni do „dalszych” pieszych podróży i koncentrują się niestety dookoła Starego Rynku i jakże pięknej Wyspy Młyńskiej.

Kolejną sprawą jest ulica Gdańska w Bydgoszczy, jak i Dworcowa czy Śniadeckich. Jeszcze za czasów dzieciństwa pamiętam, jak zwiedzałem z matką dom handlowy w budynku Jedynaka czy z dziadkiem przemierzałem ulicę Śniadeckich przepełnioną ludźmi. Wiem, że samych bydgoszczan zmienić się nie da, gdyż zapewne sami widzicie, że większy problem leży po stronie naszych mieszkańców czy osób, które osiedlają się w naszym mieście czy odwiedzają je z sąsiednich miejscowości, niż tego, co możemy wspólnie sobie zaoferować.

Wracając do wcześniej wspomnianych ulic, dobrym pomysłem byłoby uregulowanie (może wewnątrzmiastowe regulacje, ustalenia; nie znam się) samych szyldów i reklam na reprezentacyjnych ulicach miasta i nie tylko. Łatwo zauważyć, jak niektórzy sprzedawcy czy usługodawcy tandetnie się ogłaszają i reklamują. Nawet Pan, który sprzedaje perfumy i okulary, a w sezonie zimowym czapki, szaliki i rękawiczki w wejściu do starego kina na ul. Gdańskiej, według mnie mógłby to dalej robić, gdyby to o 75 procent schludniej wyglądało. Wiele kamienic już pięknieje w oczach, a niestety wiele reklam i ogłoszeń dookoła szpeci ich urok.

Zastanówmy się nad tym, jaki potencjał drzemie w samej ulicy Dworcowej. Osoby, które przyjeżdżają do Bydgoszczy w ciepłym okresie, mogą dotrzeć do okolic starego miasta w zaledwie 20-30 minut i to z bagażami na pieszo. Spacer z dworca głównego w Bydgoszczy ulicą Dworcową do ścisłego centrum miasta winien być atrakcją i wizytówką miasta. Nie widziałbym problemu w zaostrzeniu przepisów poruszania się samochodami (prywatnymi) po tejże ulicy, zostawiając ulgi dla mieszkańców i lokatorów tychże ulic. Jakże wyglądałaby Dworcowa, gdyby po jednej i drugiej stronie ulicy rozstawione byłyby malutkie stoliczki, gdzie spacerujący po niej ludzie mogliby zatrzymać się na chwilę, odpocząć od zgiełku, napić się kawy, wina czy zjeść szybki lunch w malutkich restauracjach czy kawiarenkach. To samo tyczy się Śniadeckich; a idąc za ciosem, można by upiększać kolejne ulice, choć potrzeba tu współpracy i wspólnych działań wielu osób i instytucji.

Mieszkania i kamienice okupowane przez tzw. element i patologię można by zacząć przenosić do innych dzielnic, a stare miasto zasiedlać osobami, które chcą żyć w tętniącym życiem, pięknym mieście Bydgoszczy. Kwiatowa, Chrobrego, Cieszkowskiego czy Łokietka – te ulice są przepiękne, cała stara Bydgoszcz jest piękna… może brak jest ogólnopolskiej „mody” na stare miasto?

Wracając do naszych mieszkańców zauważyłem, że bydgoszczanie są „bardzo wybredni w swoich niewybrednych oczekiwaniach” i zachciankach. Jakoś mało nam zależy, patrząc na ogół, aby nasze miasto zbliżyło się choć po trochę do Poznania czy Krakowa. Według mnie duży wpływ mają na to młodzi ludzie, którzy – chyba – wyjeżdżają studiować w dużo lepszych uczelniach w innych miastach, a do nas napływają inni, z innych, mniejszych, sąsiednich miejscowości, którzy chyba – wg mnie (nie umniejszając im w żaden sposób) – nie chcą zmian, jakby nie znali innego miasta. Choć to jest chyba tematem na oddzielny „list” (?).

Co sądzicie o tezach zawartych w liście? Czy bydgoskie ścisłe centrum miasta wymaga zmian, a jeżeli tak – to jakich? Czekamy na Wasze komentarze pod artykułem oraz na Facebooku i mailu redakcja@metropoliabydgoska.pl.

Powiązane treści