Bydgoszcz
0C
Niebo częściowo zachmurzone
92% wilgotność
Wiatr: 6km/h NW
H 0 • L 0
-2C
Sob
-4C
Nd
-2C
Pon
-5C
Wt
-3C
Sr
ZDMiKP: Awaria zasilania na odcinku pętla Niepodległości - Łoskoń. Trasa linii tramwajowych od strony centrum miasta skrócona do Przylesia.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportIga Baumgart-Witan: Nie lubię startować na stadionie Zawiszy, ale mam nadzieję, że w sierpniu uda mi się tę passę przełamać [STUDIO METROPOLIA]
Małgorzata Witan, Iga Baumgart-Witan_ SF
11.01.2019 | 06:52

Iga Baumgart-Witan: Nie lubię startować na stadionie Zawiszy, ale mam nadzieję, że w sierpniu uda mi się tę passę przełamać [STUDIO METROPOLIA]

Rozmawiał Szymon Fiałkowski | s.fialkowski@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Iga Baumgart-Witan (obok jej mama trener Małgorzata Witan) zostały niedawno wyróżnione na Gali Sportu Bydgoskiego.

Fot. Szymon Fiałkowski

]

Szymon Fiałkowski: 2018 rok w lekkiej atletyce upłynął nam pod znakiem mistrzostw Europy w Berlinie. Jakie te minione dwanaście miesięcy były dla ciebie?
Iga Baumgart-Witan (lekkoatletka, Budowlany KS Bydgoszcz): 
Kolejny rok wyjątkowy dla mnie, bo drugi z rzędu z sukcesami, choć zaczęłam go od niezbyt dobrych wyników w hali, złapałam drobną kontuzję z którą pojechałam do Birmingham.

Wracają jeszcze te wspomnienia z mistrzostw w Berlinie, gdzie wystartowałaś dwa razy w ciągu 90 minut?
Coraz rzadziej już o tym myślę, ale czasami wypominają nam to trenerzy, którzy mówią że skoro nie mamy już sił na treningach, to oni przyznają, że nie możemy narzekać, że nie mamy sił skoro w 90 minut udało się dwa razy wystartować. Już nie mam sił, by marudzić.


ZOBACZ: WCZEŚNIEJSZE WYWIADY Z CYKLU STUDIO METROPOLIA – W KAŻDY PIĄTEK NA METROPOLIABYDGOSKA.PL


Przyznasz, że to nie jest łatwe i oryginalne, by jednego dnia w półtorej godziny dwa razy pojawić się na bieżni.
To prawda, ale w tym gronie byłam ja i Justyna Święty-Ersetic. Oczywiście były protesty ze strony Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i innych federacji, ale nic nie wniosły. Znałyśmy ten program już dużo wcześniej. Nastawiłam się na to psychicznie już wcześniej, bo z tyłu głowy taką myśl miałam, ale do końca nie wierzyłam, że awansuję do indywidualnego finału biegu na 400 metrów.
Dopiero, jak już awansowałam do niego to psychicznie się nastawiłam do tego, że od razu jak wbiegnę na linię mety to trzeba będzie ewakuować się ze stadionu i jak najszybciej odpocząć, bo trzeba było pobiec drugi bieg.

Zaczęłaś ten finał dość mocno, ale zakończyło się na piątym miejscu. Czego zabrakło, by też indywidualnie w stolicy Niemiec sięgnąć po medal?
Zaczęłam dobrze, ale do medalu było jednak daleko. Trzeba pamiętać, że ja biegłam trzykrotnie, bo także startowałam w kwalifikacjach a to jest dodatkowy bieg w nogach. Nie wiadomo, co by było, gdybym nie musiała w nich startować.

Mama – trenerka – mocno daje w kość podczas zajęć?
Oczywiście, że tak (śmiech). Gdyby nie ona i jej zajęcia, to pewnie nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem.

Jakie plany i wyzwania przed tobą w tym roku. Chciałabyś się sprawdzić w hali, czy podczas mityngu Diamentowej Ligi?
Planuję starty w sezonie halowym, w ciągu swojej kariery zanotowałam tylko jeden start w hali w ciągu swojej kariery i mam nadzieję, że jeszcze sporo razy tam pobiegnę. Co do Diamentowej Ligi – to już nie ode mnie zależy, to są zaproszenia kierowane indywidualnie do zawodników. Jak się uda, to jak najbardziej wystartuję w takich zawodach.

Sierpień – miesiąc przełomowy, bo na stadionie Zawiszy finał Drużynowych Mistrzostw Europy. Chciałabyś wystartować przed własną publicznością?
Jak najbardziej, chcę nawet indywidualnie pobiec, ale muszę się przyznać, że nie do końca lubię startować na stadionie Zawiszy z tego względu, że to jest obiekt, gdzie bardzo mocno wieje. Nie zdarzały mi się tutaj takie dobre biegi i mam nadzieję, że uda mi się przełamać właśnie wtedy.

Jesienią mistrzostwa świata w Katarze, ale mam nadzieję, że dla was lekkoatletów to taki trochę wyjazd w nieznane.
Na pewno, nigdy nie byłyśmy w tamtych rejonach. Jest tam bardzo duża wilgotność powietrza, a drugą trudnością jest to, że ta impreza jest w połowie października. Do tej pory najwyższą formę szykowaliśmy na sezon letni, tj. lipiec i sierpień, a tutaj trzeba to zmienić.
Trzeba trochę dłużej tę dyspozycję najwyższą przygotować, bo aż o dwa miesiące i trzeba tę formę utrzymać od maja, kiedy startują wszystkie turnieje i mityngi.

Jeżeli dostałabyś propozycję startu na dłuższym dystansie, np. 800 metrów to zgodziłabyś się?
Nie. Dlatego, że nie lubię długo biegać. Startuję na dystansie 200 i 400 metrów. Biegi na krótkich dystansach to jak najbardziej chętnie. Słyszę opinie, że jak skończę karierę to pobiegnę nawet maraton. Prawda jest taka, że starty na dłuższych dystansach to dla mnie na tę chwilę katastrofa.

Nie sposób ciebie nie zapytać o męża – byłego bramkarza Zawiszy Andrzeja Witana. Wspiera ciebie w momentach startów, nakręcacie się wzajemnie?
Nie tyle nakręcamy, co wiemy co na nas działa, a co nie. Staramy się wzajemnie wykrzesać z siebie to, co najlepsze. Nawet jeśli zanotuję słabszy występ, to on jest dla mnie motorem napędowym, wspiera mnie. Znamy się już od dziesięciu lat. Też wie, kiedy ma się wycofać. Nauczyliśmy się siebie wzajemnie.

Namawiasz męża do powrotu do Zawiszy?
Mam nadzieję, że Zawisza wróci na dobre tory i zagra jeszcze na wysokim poziomie. Wydaje mi się, że raczej nie ma możliwości powrotu, choć swoje życie pozasportowe planujemy w Bydgoszczy.

Powiązane treści