Bydgoszcz
16C
Opady
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h SSW
H 16 • L 16
16C
Czw
19C
Pt
18C
Sob
26C
Nd
30C
Pon
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEPublicystyka LITEKalectwo to nie wyrok!
Józef Szczeblewski
19.05.2017 | 22:17

Kalectwo to nie wyrok!

Na zdjęciu: Józef Szczeblewski.

Fot. Stanisław Gazda

W miejscu nogi ma protezę. Postawił sobie zadanie: przebiec 777 kilometrów z północy na południe Polski. Dokładnie z Koszalina do Ustrzyk Dolnych. Z Józefem Szczeblewskim rozmawia Stanisław Gazda.

-Dlaczego 777 km, 20 dni i trasa z nad morza w Bieszczady?

Siódemka oznaczała dla Hebrajczyków jakiś pełny, doprowadzony do końca etap. Zwielokrotniona siódemka, to, jak dotrę do celu, będzie szczytem moich marzeń. Właśnie dlatego Ustrzyki Dolne, że nigdy tam nie byłem. Amerykę zjeździłem, a w Bieszczadach nigdy. To coś nienormalnego! Żeby było ciekawiej i szczęśliwie, w podróż wyruszyłem trzynastego maja.

-Skąd w ogóle pomysł tak niesamowitej wyprawy?

Chciałem zrobić coś, czego jeszcze nikt inny przede mną nie dokonał. Pokonać tyle kilometrów po amputacji nogi…To się jeszcze nie zdarzyło, a ja mam już za sobą ponad dwieście kilometrów biegiem i pieszo. Może to będzie impuls dla innych, mi podobnych, niepełnosprawnych? Bardzo bym chciał, żeby tak się stało. Chciałbym, żeby ludzie kalecy zrozumieli, że kalectwo, to nie wyrok i że nie jest ono barierą nie do pokonania. A gdy podejdzie ktoś do mnie na ulicy i powie, że dzięki mnie uwierzył w siebie i zaczął się ruszać – to będzie dla mnie ogromnym szczęściem.

A do tej pory, jak ludzie reagują widząc pana na trasie?

Bardzo sympatycznie. Mamy naprawdę wspaniałe społeczeństwo! Jestem pod wrażeniem okazywanej mi dobroci, życzliwości, otuchy i wsparcia. Dookoła są tak cudowni ludzie, że…chce się biegać!

Jak pan wybierał przebieg trasy?

-Z pomocą przyszedł GPS, który wyznaczył mi trasę pieszą z Koszalina do Ustrzyk Dolnych. Jednym z największych miast do pokonania była Bydgoszcz. Trochę się obawiałem jak to będzie, ale dzięki władzom Bydgoszczy udało mi się sprawnie i bezpiecznie przemierzyć miasto. Mam gdzie spać, co jeść, dostałem piękny list od prezydenta i przydatne w drodze prezenty. I jak tu nie kochać Bydgoszczy?!

Dokąd jutro droga poprowadzi?

Wyruszę jak co dzień o szóstej, może pół do siódmej, i kierował się będę w stronę Inowrocławia.

Szczęśliwej podróży!

 

 

Powiązane treści