Bydgoszcz
3C
Słonecznie
86% wilgotność
Wiatr: 2km/h WSW
H 3 • L 3
3C
Sob
5C
Nd
2C
Pon
4C
Wt
4C
Sr
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIKłamcy i nikczemnicy muszą odejść! [Kowalski na dobry tydzień]
paweł skutecki, kukiz, referendum - st
04.09.2017 | 08:23

Kłamcy i nikczemnicy muszą odejść! [Kowalski na dobry tydzień]

Kowalski na dobry tydzień

Na zdjęciu: Kowalski na dobry tydzień - felieton Marcina Kowalskiego

Fot. MB

Sami wyrzucili się na śmietnik historii. Polegli od własnej broni. Nie odegrają żadnej roli w wyborach samorządowych i każdym kolejnym głosowaniu. Wyczyścili przedpole dla PiS. Kukizowo-dombrowiczowscy samobójcy

Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego. Grupa oszalałych frustratów, która chciała do niego doprowadzić, poległa z kretesem. Nie udało się zebrać 27 tys. podpisów. Lider garstki oszołomów, poseł Paweł Skutecki, ogłosił, że pod listami podpisało się „ok. 25 tys. bydgoszczan”. Oczywiście to wierutna bzdura, którą może opowiadać Bogdanowi Dzakanowskiemu, a nie ludziom z poziomem inteligencji wyższym od IQ Gęsi Kołudzkiej Białej. Przez kilku dni media nieoficjalnie trąbiły o fiasku akcji referendalnej, z wojowniczków Kukiza wyraźnie uszło powietrze jakieś dwa tygodnie temu. Gdyby, tak jak bajdurzy Skutecki, brakowało zaledwie dwóch tys. autografów, nawet tak nieudolna zbieranina przypadkowych nienawistników, jakoś by je skleciła, by pokazać kartony z papierami publicznie, na konferencji prasowej. Podczas weryfikacji duża część list wylądowałaby, rzecz jasna, w kuble na śmieci, ale blamaż byłby ciut mniejszy. Niestety, przepisy są tak skonstruowane, iż Skutecki może stanąć przed dziennikarzami i naklepać, co ślina na język przyniesie, nie ma sposobu na zweryfikowanie jego bredzenia. Jeśli ten zwolennik jawności miał cokolwiek do pokazania, przyniósłby listy z podpisami, położył na stół. Obstawiam, że było ich mniej niż 10 tys. Na tyle szacuję liczbę bydgoszczan oszukanych i zmanipulowanych przez politycznych cyników. Ofiar łajdactwa, nikczemności, niegodziwości. Brak cenzuralnych słów, by określić metody Skuteckiego, Dzakanowskiego, Konstantego Dombrowicza i innych frustratów, kiboli, trzech proboszczów. Nazwać te działania dnem, ściekiem, szambem, to pieszczoty, niezasłużone komplementy.

**

W demokratycznym państwie prawa grupa wyborców ma możliwość zorganizowania referendum, a w nim prezydenta odwołać. I bardzo dobrze, władza bez bata nad dupskiem rozzuchwala, prowadzi do pogardy. Jednak to, co wyrabiała szajka Skuteckiego, przekracza wszystkie granice. Oni nie zbierali podpisów za odwołaniem Bruskiego, tylko przeciw przyjmowaniu do Bydgoszczy nielegalnych imigrantów, w podtekście – terrorystów. Jakże trzeba być wyzutym z człowieczeństwa, jakże podłym, zakłamanym i duchowo ubogim, żeby stosować tego typu podstęp? Kiedy doszło do strasznego zamachu w Barcelonie, pierwszy wylazł z nory były prezydent Dombrowicz. Kałuże krwi ofiar jeszcze nie zastygły, a on już dreptał po nich w swoich brudnych, topornych buciorach, uprawiał facebookowy, chocholi taniec. Na tej krwi niewinnych ludzi próbował ugrać swoją małą gierkę. Wiedziałem, że jest zdolny do zejścia na poziom nieosiągalny dla ludzi przyzwoitych, jednak takiego dna się nie spodziewałem. Na podobną ocenę zasługują proboszczowie trzech parafii nawołujący wiernych z ambony do składnia swoich podpisów. Będziecie się smażyć w piekle, marni politykierzy w sutannach.

Bydgoszczanie nie dali się zrobić w konia. Omijali szerokim łukiem tandetne straganiki z obrazkami wskazującymi na związek prezydenta Bruskiego z islamskim terroryzmem, będące raczej dowodem na głębokie urojeniowe zmiany w umysłach członków komitetu referendalnego. Ludzie nie są tak głupi, jak się Dombrowiczowi wydaje. Czego najlepszym dowodem jest fakt, że pan Konstanty w każdych kolejnych wyborach dostaje manto, aż piecze, a na okna gabinetu prezydenta miasta może sobie co najwyżej popatrzeć z perspektywy płyty Starego Rynku, podczas smoleńskiej miesięcznicy Frelichowskiego.

**

Jakie wnioski z referendalnej zadymy powinien wyciągnąć Rafał Bruski i jego otoczenie? Limit głupich błędów został wykorzystany. Nie ma sensu otwierać kolejnych frontów, bycie prezydentem, to nie wojenka, tylko służba ludziom. No właśnie: ludziom, nie budżetowi, tabelkom i cyferkom.

Przeciwnik mniej groźny, garstka napalonych na władzę straceńców, wykończyła się sama. Poszli na wojnę, w której polegli od swoich nabojów.

Za rogiem czai się jednak rywal dużo groźniejszy: Prawo i Sprawiedliwość, z posłem Tomaszem Latosem jako kandydatem na prezydenta Bydgoszczy. Większość myślących działaczy PiS, słusznie, nie przyłożyło palca do referendalnej hucpy. Przybrali strategię starych Indian: siądź na brzegu rzeki i czekaj, aż woda sama wyrzuci trupy. Jak na razie wyrzuciła nieświeże truchła tandetnych komików, przedpole po prawej stronie sceny politycznej zostało wyczyszczone.

Kukizowo-dombrowiczowska wydmuszka w przyszłorocznych wyborach samorządowych nie odegra żadnej roli. Nadchodzi dla PiS czas na wejście do gry przeciwko Platformie i Bruskiemu. Dzisiaj za wcześnie wyrokować, czy samobójcza wolta radykałów raczej wzmocniła obóz władzy, czy go pokiereszowała. Odpowiedź poznamy za 15 miesięcy.

Marcin Kowalski

Felietonista, właściciel Markomedia.pl

Najczęściej nominowany do dziennikarskiej nagrody Grand Press w historii tego wyróżnienia, prowadzi firmę medialną Markomedia.pl. Jego felietony „Kowalski na dobry tydzień” co poniedziałek ukazują się w portalu metropoliabydgoska.pl

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści