Bydgoszcz
26C
Słonecznie
39% wilgotność
Wiatr: 6km/h S
H 26 • L 26
14C
Sob
14C
Nd
10C
Pon
16C
Wt
17C
Sr
ZDMiKP: Kolizja w pobliżu przystanku Gdańska/Stadion Zawisza. Możliwe są opóźnienia.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportMaciej Pietrzyk: Na razie nie myślimy o awansie do ekstraligi [STUDIO METROPOLIA]
Maciej Pietrzyk - LG (1)
09.03.2018 | 06:00

Maciej Pietrzyk: Na razie nie myślimy o awansie do ekstraligi [STUDIO METROPOLIA]

Członek zarządu KKP Bydgoszcz był gościem kolejnej odsłony cyklu wywiadów STUDIO METROPOLIA.

Na zdjęciu: Maciej Pietrzyk przyznaje, że KKP na razie nie myśli o awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Także z powodów finansowych

Fot. Leszek Grabowski / archiwum

W czwartek obchodziliśmy święto kobiet. W ramach naszego cyklu STUDIO METROPOLIA dzisiaj rozmowa o kobiecym futbolu. Z członkiem zarządu KKP Bydgoszcz Maciejem Pietrzykiem rozmawiamy o sytuacji klubu i kobiecej piłki nożnej w kraju. 

Piłkarki KKP na półmetku I-ligowych rozgrywek plasują się na czwartej pozycji, a do prowadzącej Polonii Poznań mają ośmiopunktową stratę. Runda wiosenna rozpocznie się w weekend 24/25 marca.

Szymon Fiałkowski: Czwarte miejsce na półmetku rozgrywek I ligi po rundzie jesiennej zajmują piłkarki KKP. Jakie nastroje panują w drużynie przed początkiem rundy rewanżowej?
Maciej Pietrzyk (członek zarządu KKP Bydgoszcz):
Dziewczyny bardzo dobrze przepracowały zimowy okres przygotowawczy, zrealizowały praktycznie wszystkie założenia nakreślone przez trenera. Nastroje są optymistyczne, dla nas najważniejsze jest to, by trener Góral miał w meczach ligowych do dyspozycji wszystkie zawodniczki, a co równie istotne – podczas spotkań kontrolnych omijały nas poważniejsze kontuzje. W ostatnim sparingu graliśmy z ekstraligową Olimpią Szczecin, który minimalnie przegraliśmy 2:3. Liga będzie nas weryfikowała.

– Do jakich ruchów kadrowych doszło w przerwie zimowej w drużynie?
– Przede wszystkim zrezygnowała z gry Natalia Sieradzka, która nie była w stanie jej połączyć z obowiązkami zawodowymi (służba w wojsku – dod. red.). My podziękowaliśmy Dorocie Krychowiak, której forma nie była zadowalająca. Powróciła do nas po prawie trzyletniej przerwie Natalia Makowska i to będzie dla drużyny solidne wzmocnienie. Wiemy, że może ona grać w pomocy, zarówno w środku pola, jak i na skrzydle, a także w ataku i to tam ma ją wystawiać trener. Myśleliśmy o jeszcze jednym wzmocnieniu. Toczyliśmy zaawansowane rozmowy z zawodniczką, natomiast nie udało nam się porozumieć z jej dotychczasowym klubem. Do tematu tego transferu powrócimy w letnim okienku transferowym. Nie jest żadnym problemem sprowadzić do drużyny zawodniczki z zewnątrz. Później rosną jednak problemy finansowe, tak zwane kominy płacowe. My idziemy inną drogą – płacimy piłkarkom stypendia o podobnych wartościach i to się sprawdza. Wiemy, na co nas stać.

– Jakim budżetem dysponuje KKP w tym roku? Jak wielka to różnica w porównaniu do lat wcześniejszych?
– Są to bardzo podobne pieniądze, jakie mieliśmy do dyspozycji rok wcześniej – mówimy tutaj o sumie niespełna 200 tysięcy złotych. To, co rzuca się w oczy, to przede wszystkim problemy ze sponsorami. To dlatego, że kobieca piłka nożna jest zdecydowanie mniej medialna niż ta męska. To problem nie tylko nasz, ale też innych klubów w kraju. Transmisje ze spotkań można oglądać tylko w telewizjach internetowych. My jednak staramy się rozmawiać i nawiązywać nowe kontrakty sponsorskie. Najważniejsze, że całkowicie pospłacaliśmy zadłużenie.

– W KKP oprócz zespołu seniorek jest także akademia, w której szkolone są młode zawodniczki. Jak dużo piłkarek w tej chwili trenuje w klubie?
– Mówimy o liczbie około stu zawodniczek. Wliczamy w to seniorki (pierwszy zespół i drużyna rezerw – red.), ale także juniorki młodsze, młodziczki, orliczki, a od przyszłego sezonu powstanie także zespół żaczek. To wszystko ma swoje koszty, ale nie narzekamy. Jest stały napływ dziewczyn do drużyn. Dążymy do tego, by grały u nas od jak najmłodszych lat. W przyszłym sezonie ma powstać tabelka ligowa rozgrywek kobiecych, co wypracowaliśmy na spotkaniu zarządu KPZPN w Toruniu. Chętne kluby mogą się zgłaszać do ligi do końca lipca.

– W tym roku mija jedenaście lat funkcjonowania KKP Bydgoszcz. Jak pan ocenia ten okres działalności klubu?
– Generalnie więcej jest plusów. Ja w klubie działam od ośmiu lat (2010 roku – dod. red.), dłużej ode mnie pracuje w KKP tylko Szymon Kowalik. Na pewno były momenty dumy, takie jak awans do ekstraligi kobiet, halowe mistrzostwo Polski juniorek młodszych czy debiut w ekstralidze, gdzie na nasz pierwszy mecz przyszło blisko 500 osób, co było dość wysoką frekwencją jak na piłkę nożną kobiecą. Tym gorszym momentem był na pewno spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej.

Ten cały okres to bardzo dużo nauki: tak dla zawodniczek, trenerów, jak i działaczy. Poznaliśmy bardzo dobrze całe środowisko kobiecego futbolu, ale też grając w ekstralidze trzeba dysponować zdecydowanie wyższym budżetem, oceniam, że może to być około pół miliona złotych. Jak się nie ma takiej kwoty, to jest wtedy bardzo ciężko. Dlatego na razie nie chcemy myśleć o awansie do ekstraligi. Kilkakrotnie wzrastają wtedy koszty wyjazdów, bo np. na mecz do Żywca to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Jednakże chcemy klub cały czas rozwijać.

– W składzie zarządu KKP przynajmniej na razie nie ma żadnej kobiety. 
– To prawda, natomiast przynajmniej na razie żadna z kobiet nie była tym zainteresowana. My jednak się nie zamykamy na płeć piękną. Jeśli będą rozpisane wybory i kobiety będą wyrażały zainteresowanie pomocą, to jesteśmy na to otwarci i wówczas taki skład zostanie wzmocniony.

– Piłka nożna kobieca jest zdecydowanie mniej medialna niż męska. Czy klub myślał na przykład o utworzeniu własnej telewizji klubowej, gdzie transmitowane byłyby mecze na żywo?
– Transmisje takich spotkań są dostępne na kanale Liga TV, który prowadzi Rafał Komza i z którym współpracujemy jako patron medialny. I tutaj wyrażam dla niego duże słowa uznania, bo jest obecny praktycznie na każdym meczu i to niezależnie od pogody. Te transmisje z naszych spotkań zaczynają się cieszyć coraz większym zainteresowaniem.

Jeśli chodzi o nasz kanał telewizyjny – myślimy o tym, chcemy aktualizować nasz fanpage na Facebooku, gdzie codziennie udostępniamy posty z informacjami z klubu. Jest w planach powstanie takiej telewizji i pokazywanie w niej takich kulisów, których zwykły kibic nie zauważy – na przykład podróż na mecz czy rozmowy z zawodniczkami. Były podejścia do tego, żeby mecze kobiecego futbolu transmitowały Polsat Sport czy w przeszłości Orange Sport, ale każdy z działaczy myśli o tym, jak zarobić na takich transmisjach. Ubolewam, że piłka nożna kobieca jest lekceważona, ale od jakiegoś czasu to spojrzenie przez włodarzy polskiego futbolu zaczęło się zmieniać. Prawda też jest taka, że wiele zależy od sukcesu reprezentacji. Jeśli go nie będzie na mundialu czy mistrzostwach Europy, to bardzo ciężko będzie klubowej piłce ruszyć z miejsca, w którym jest obecnie.

Powiązane treści