Bydgoszcz
9C
Niebo częściowo zachmurzone
49% wilgotność
Wiatr: 7km/h SW
H 9 • L 9
11C
Wt
6C
Sr
8C
Czw
9C
Pt
9C
Sob
W środę, 12 kwietnia ukaże się kwietniowy numer MetropoliaBydgoska.PL w druku. Wersję PDF udostępnimy około godziny 20:00. Zapraszamy!
Metropolia BydgoskaBydgoszczInwestycjeMamy już naszą wieżę Eiffla. To Brda
Anna Rembowicz-Dziekciowska - ST
17.04.2017 | 08:11

Mamy już naszą wieżę Eiffla. To Brda

Wywiad z Anną Rembowicz-Dziekciowską, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

Na zdjęciu: Anna Rembowicz-Dziekciowska jest zadowolona z przebiegu debaty nt. zagospodarowania terenów nadrzecznych.

Fot. ST

Zagospodarowanie terenów nadrzecznych to zadanie, które nieodwracalnie wpłynie na wizerunek Bydgoszczy. O wadach i zaletach wysokiej zabudowy, rewitalizacji centrum miasta oraz jego wyróżnikach porozmawialiśmy z dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej Anną Rembowicz-Dziekciowską.

Sebastian Torzewski: Jakie są pani wnioski po debacie na temat zagospodarowania terenów nadrzecznych?
Anna Rembowicz-Dziekciowska:
Przede wszystkim była to pierwsza okazja, aby wyjść poza  grono, w którym zazwyczaj toczy się dyskusja. Tereny nadrzeczne są ogromnym potencjałem miasta i aby przygotować się do ich zagospodarowania, trzeba wysłuchać stanowisk różnych osób. Jeszcze przed debatą wydawało mi się, że w swojej opinii o mieście jestem osamotniona i spotkam się z falą krytyki. Okazało się jednak, że wcale nie różnimy się tak bardzo. Naprawdę cenię wszystkie wypowiedzi, bo widać było, że uczestnikom zależy na rozwoju miasta.

Skąd więc wzięły się sprzeczne wizje, które doprowadziły do debaty?
Obecnie w naszym mieście obiekty są lokowane na dwa sposoby. Pierwszy polega na pełnej partycypacji społecznej, czyli planie miejscowym. Przygotowujemy założenia, uzgadniamy je z szeregiem instytucji, wykładamy plan do wglądu publicznego, przeprowadzamy dyskusję, a potem akceptują to prezydent i rada miasta. Każdy mieszkaniec miasta może się z propozycjami zapisu planu zapoznać czy wnieść swoje uwagi. W ten sposób powstał budynek przy ulicy Grottgera i rozpoczęto budowę na rondzie Fordońskim. Drugi sposób to tryb indywidualnej decyzji administracyjnej,  bez takiej partycypacji społecznej. I w tym trybie realizowane są wysokie budynki na Babiej Wsi.

Wszyscy zgadzają się, że Bydgoszcz musi walczyć z suburbanizacją. Wysokościowce w centrum miasta to dobry wybór?
Na pewno nie powinniśmy budować na peryferiach miasta. Trzeba przyciągnąć ludzi do Śródmieścia, z którego w ciągu ostatnich 15 lat wyprowadziła się prawie jedna trzecia mieszkańców. Ale Śródmieście musi coś swoim mieszkańcom zaoferować. Zakładamy, że jednym z atutów powinny być  atrakcyjnie zagospodarowane tereny nadrzeczne. W obecnie obowiązującym studium tereny nadrzeczne na Babiej Wsi w znacznej części przeznaczone są na funkcje sportowo- rekreacyjne z dużym udziałem terenów zielonych. Indywidualne decyzje doprowadziły jednak do budowy w tym miejscu wieżowców i powstał konflikt. Musimy więc się zastanowić, czy skoro powstają te dwa budynki, to czy tam właśnie tworzyć nowe city, czy jednak w nowych zapisach studium nadal utrzymywać tam zieleń i funkcje rekreacyjno-sportowe.

Ambicje deweloperów mogą doprowadzić do powstawania niezwiązanych ze sobą wysokościowców, które podczas debaty nazywane były po prostu „pałami”. Brak myśli przewodniej w budowie to jedno z największych zagrożeń dla miasta?
Tak, dlatego zależy nam przede wszystkim na wyszukaniu terenu, który skupiałby wieżowce. Nie chcielibyśmy takiej sytuacji, że miasto będą kształtować ci pośrednicy nieruchomości czy deweloperzy, którzy będą mieli większą siłę przekonywania i uzyskają na swojej działce warunki zabudowy na budowę wieżowców. Chodzi o to, żeby w całym tym procesie była logika. Po to powstało opracowanie dotyczące kształtowania krajobrazu miasta. Nie jesteśmy przeciwnikami wysokiej zabudowy, tylko przeciwnikami dyktowania jej lokalizacji przez deweloperów.

Może dla deweloperów i ich klientów city zlokalizowane blisko centrum i tuż przy rzece wydaje się bardziej atrakcyjne i prestiżowe.
Ale czy wieżowce tuż przy Brdzie w ogóle są atrakcyjne? Z wyższych kondygnacji nawet nie będzie widać tej rzeki. Poza tym, warunki gruntowo-wodne  na Babiej Wsi są fatalne. Będzie to miało znaczący wpływ na koszt realizacji tych inwestycji.

Gdzie więc powinni inwestować?
Gdybyśmy lokalizowali wysokościowce za Bartodziejami, to nadal będzie to niedaleko centrum, widok będzie atrakcyjny, a teren – dobrze uzbrojony. Węzeł Wschodni jest dobrym miejscem dla city, ponieważ jest świetnie skomunikowany. Cieszę się też z postępującej budowy na rondzie Fordońskim. Tam nie tylko można, ale nawet trzeba budować wysoko. Chcę, żeby bydgoscy deweloperzy prężnie się rozwijali, ale są w Bydgoszczy miejsca, gdzie  nie trzeba budować wysoko, żeby było atrakcyjnie i funkcjonalnie. Mamy wiele miejsc dla zabudowy uzupełniającej, na przykład na rogu Śniadeckich i Gdańskiej czy przy Obrońców Bydgoszczy.

Nie zgodziliście się, aby na działce przy ul. Obrońców Bydgoszczy, tuż przy ul. Focha, powstał wysokościowiec. Dlaczego?
Nie zgodziliśmy się, ponieważ zrobiliśmy analizę przestrzenną i wysokie budynki w tym miejscu zbyt agresywnie zakłócałyby historyczny krajobraz miasta widoczny np. z mostu Staromiejskiego. Zależy nam jednak na zabudowie tego terenu, więc osiągnęliśmy kompromis z właścicielem terenu. Może budować wyżej, ale musi to być wewnątrz kwartału, a nie w pierzei ul. Focha. Oczywiście ostateczna decyzja w tej sprawie należy do prezydenta i rady miasta.

AWZ i Arkada Invest planują inwestycje na Bartodziejach. To dobra lokalizacja dla wysokich budynków?
To bardzo dobre miejsce i cieszę się, że te budynki mają powstać. Oczywiście trzeba pamiętać o utrzymaniu odpowiedniego procentu terenów zielonych, aby ludzie nie żyli w betonowych pustyniach.

A na ul. Garbary będzie można budować wyżej niż pozwalają obecne założenia?
Będziemy to rozważać. Głównym problemem na tym terenie jest obsługa komunikacji, bo nie można wybudować wieżowca, do którego nie będzie można dojechać. Obecnie z komunikacją w tym miejscu nie jest najlepiej, ul. Królowej Jadwigi jest bardzo obciążona, a my musimy zadbać, aby całe Śródmieście było dobrze skomunikowane. Dlatego planujemy na przykład nową ulicę równoległą do ul. Warmińskiego.

Stare Miasto musi być atrakcyjne, aby bydgoszczanie chcieli w nim przebywać. Co zrobić, aby przyciągnąć ludzi?
Staram się trzymać daleko od polityki, ale od wielu lat sprawa rewitalizacji Starego Miasta jest sprowadzana do odbudowy pierzei zachodniej. Ten temat wypływa przed każdymi wyborami. W 2012 roku zrobiliśmy ankietę, z której jasno wynikało, że dla mieszkańców Bydgoszczy naprawdę nie jest najważniejsza odbudowa pierzei, aby chcieli tu przebywać. Ich przyciągną remonty kamienic, poprawa nawierzchni, więcej działań kulturalnych, uwolnienie Starego Miasta od ruchu kołowego. I te zmiany już są wprowadzane i zauważalne.

Jak układa się współpraca z właścicielami kamienic ze Starego Miasta?
Pięć lat temu rozesłałam zaproszenia do właścicieli zaniedbanych kamienic z ul. Długiej. Było ich chyba kilkudziesięciu, na spotkanie przyszło kilkanaście osób. Gdy spytałam, co miasto ma zrobić, aby chcieli remontować kamienice, wskazali dwa podstawowe powody – budowę parkingu i wymianę nawierzchni. Chodzi właśnie o ten dialog i wytyczanie sobie wspólnych celów. Właścicieli lokali gastronomicznych poprosiliśmy o uzupełnienie swojej oferty o działania kulturalne i np. Cafe Kino świetnie wpisuje się w tę strategię.

Ważniejszą funkcję niż obecnie powinna pełnić ul. Długa. W jakiej roli ją pani widzi?
Ja ją widzę pełną lokali gastronomicznych, które byłyby zaaranżowane w artystyczny sposób zielenią. W takiej właśnie wąskiej uliczce, gdzie nie ma miejsca na donice, świetnie sprawdzałyby się pnącza, które osuszałyby budynki. Powstawałyby indywidualne aranżacje, które już teraz tworzą Wysoki Zamek i Modna Szafa. Na pewno ulica Długa nie jest miejscem dla banków czy budynków o funkcjach administracyjnych.

Turyści chcą dziś jeździć do miast, które się czymś wyróżniają. Co więc ma być tym wyróżnikiem Bydgoszczy?
Skala i dobry kontakt z rzeką. Mamy dwie ikony – obiekt dziesięciolecia w polskiej architekturze, czyli BRE Bank, a także marinę. Te budynki nie są wystrzałowe, jeśli chodzi o wysokość, ale świetnie się wpisują się w krajobraz. Nie przeniesiemy centrum, ani nie wymienimy Starego Miasta na nowe city, więc musimy je chronić. Spójrzmy na te wszystkie wizerunki terenów nadrzecznych Bydgoszczy, które są teraz przebojem. To, co udało się zrobić od 2000 roku na podstawie programu przywracania miastu rzeki Brdy jest zauważane. Wtedy byliśmy prekursorem, a dziś Bydgoszcz jest liderem na tym polu. Niestety, uważam, że wysokościowiec na Babiej Wsi, położony tak blisko Starego Miasta, zakłóci nasz najpiękniejszy, pocztówkowy widok z mostu Staromiejskiego na spichrze, Pałacyk Lloyda i BRE Bank.

Może Nordic Astrum też stanie się symbolem miasta.
Nie stanie się. Co najwyżej zepsuje ten klimat miasta, za który coraz częściej jesteśmy chwaleni i zauważani. Wzdłuż Brdy powinny być tereny, które umożliwią bydgoszczanom rekreację. Tydzień temu był pierwszy ciepły weekend i tłumy podążały do Myślęcinka. Czego tam szukały? Przecież nie betonu, którego mamy dość w mieście.

Wrażenie robi projekt siedziby Akademii Muzycznej. To może być nowy symbol, jeśli uda się zrealizować budowę?
Już obrady jury były bardzo trudne, ale w moim przekonaniu wygrał projekt najlepszy pod każdym względem, zarówno architektonicznym, jak i funkcjonalnym. Świetnie wpisuje się w otoczenie, jego usytuowanie na osi ul. Paderewskiego w sąsiedztwie oczka wodnego stworzy nową jakość dla całego kwartału. Musimy mieć świadomość, że to jest trudna inwestycja, ale tym bardziej trzeba walczyć o ten budynek i wspierać Akademię Muzyczną w staraniach o jego realizację, bo może dać impuls rozwoju zarówno swojemu sąsiedztwu, jak i całej Bydgoszczy.

Prezydent Bruski wspomniał ostatnio, że Bydgoszcz może mieć swoją wieżę Eiffla. Jakiego typu inwestycję widzi pani w takiej roli?
Ja w takiej roli widzę takie inwestycje jak np. Wyspa Młyńska. Bydgoszczanie swoją obecnością opowiadają się za tym, co im się podoba.  Myślęcinek jest daleko od osiedli usytuowanych na południu Bydgoszczy, a nie chodzi o to, żeby jechać samochodem na spacer. Nad rzekę wszyscy mieliby blisko. Proszę sobie wyobrazić, że od Starego Miasta po Stary Fordon mamy oś rekreacyjną z przystaniami, kawiarenkami i drogami dla rowerów. Można byłoby tam usiąść, odpocząć, a w drogę powrotną udać się tramwajem wodnym. Do tego dochodzi jeszcze Kanał Bydgoski. Naszą wieża Eiffla jest Brda. Trzeba ją tylko umiejętnie zagospodarować.

Zorganizujecie kolejne debaty?
W Fordonie odbędzie się spotkanie dotyczące północnej skarpy. Jeśli będzie potrzeba organizacji podobnych debat jak ta ostatnia, na pewno to zrobimy. Pamiętajmy jednak, że przygotowanie  takiego spotkania jest czasochłonne, a w Miejskiej Pracowni Urbanistycznej mamy też wiele bieżącej pracy. Ale warto było. Skutkiem ostatnio debaty jest chociażby ta rozmowa. Świadomość bydgoszczan wzrasta. Dobrym pomysłem byłoby dać ankietę wszystkim mieszkańcom, aby mogli się wypowiedzieć w ważnych dla nich sprawach.

Powiązane treści