Bydgoszcz
23C
Słonecznie
60% wilgotność
Wiatr: 5km/h E
H 23 • L 23
18C
Nd
21C
Pon
18C
Wt
18C
Sr
17C
Czw
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaMonolit czy monolog? Czy uda się uzyskać porozumienie w sprawie finansowania lotniska?
Port Lotniczy Bydgoszcz
09.05.2016 | 06:00

Monolit czy monolog? Czy uda się uzyskać porozumienie w sprawie finansowania lotniska?

Na zdjęciu: Terminal portu lotniczego im. Ignacego Jana Paderewskiego.

Fot. Leszek Grabowski

Pat na linii Port Lotniczy Bydgoszcz – Ministerstwo Obrony Narodowej trwa. Władze spółki domagają się od resortu partycypowania w kosztach utrzymania lotniska, ale MON uważa, że do tego potrzebne jest podpisanie nowej umowy operacyjnej. A winą za jej brak obie strony obarczają się wzajemnie.

Impas dotyczący podziału obowiązków, głównie finansowych, trwa od kilku lat. Konkretnie – od połowy 2010 roku, gdy rozformowaniu uległa 2. Baza Lotnicza w Bydgoszczy. Jak przekonują władze portu lotniczego, wówczas to na stronę cywilną spadł cały ciężar jego utrzymania, a wojsko konsekwentnie bagatelizuje swoje zobowiązania.

Dyskusja ponownie przybrała na sile po deklaracji prezesa PLB Tomasza Moraczewskiego, który nie wykluczył wejścia z Ministerstwem Obrony Narodowej na drogę sądową. – Jesteśmy na to gotowi, choć traktujemy to jako ostateczność. Już w listopadzie 2013 roku wystosowaliśmy wezwania do zawarcia ugody. Ze strony MON nie było jednak dobrej woli do osiągnięcia porozumienia. I choć nadal mamy nadzieję na ugodowe załatwienie sprawy, to już w drugiej połowie ubiegłego roku ocenialiśmy szanse na to jako niewielkie – tłumaczy w rozmowie z nami prezes Moraczewski.

Stawka sporu jest wysoka. Poseł Paweł Skutecki (Kukiz’15), który zaangażował się w sprawę po stronie PLB, ocenił pod koniec kwietnia, że roczne wsparcie strony wojskowej dla lotniska powinno wynieść nawet siedem milionów złotych. A to dokładnie tyle, ile wyniosła strata spółki za ubiegły rok. – Gdyby trafiły do niej brakujące pieniądze z MON, można by powiedzieć, że mamy jeden z nielicznych portów w kraju, który generuje zysk – wyliczał kilkanaście dni temu bydgoski parlamentarzysta. Skierował także w tej sprawie interpelację do ministra Antoniego Macierewicza. Na razie nie doczekał się jednak wyjaśnień.

Wyjaśnienia z MON trafiły za to do naszej redakcji. Jak ustaliliśmy, ministerialni urzędnicy widzą sprawę bydgoskiego lotniska diametralnie inaczej. Przede wszystkim – twierdzą, że umowa operacyjna z 2005 roku, która określała obowiązki strony cywilnej i wojskowej w zakresie utrzymania portu lotniczego w mieście nad Brdą, w 2013 roku przestała obowiązywać. Dlaczego? – W 2012 roku marszałek (Piotr Całbecki – dod. red.) zawnioskował o użyczenie na okres 40 lat nieruchomości lotniska wojskowego. Na podstawie pozytywnych opinii ministra obrony narodowej, ministra transportu oraz za zgodą ministra skarbu państwa, teren o powierzchni około 519 hektarów został przekazany w 2013 roku Zarządowi Województwa Kujawsko-Pomorskiego – tłumaczy nam Bartłomiej Misiewicz, rzecznik MON. W efekcie, jak utrzymuje resort obrony, zmieniła się podstawa, sposób i przedmiot udostępnienia nieruchomości. A to zdaniem MON wystarczający powód, aby domagać się sygnowania nowego dwustronnego porozumienia.

O nową umowę operacyjną miał dopominać się już w kwietniu 2012 roku były minister obrony Tomasz Siemoniak. W jednym z punktów wspomnianej opinii MON dotyczącej użyczenia lotniskowych obiektów na rzecz samorządu województwa czytamy bowiem, że „warunki korzystania z lotniska zostaną określone w umowie operacyjnej pomiędzy wojskowym użytkownikiem a zarządzającym lotniskiem Bydgoszcz – Szwederowo”. Owym „wojskowym użytkownikiem” miała być jedna z jednostek wskazanych przez ministerstwo.

Do tego jednak nigdy nie doszło, nie mówiąc o podpisaniu nowej umowy operacyjnej. Oba zwaśnione podmioty uważają, że odpowiedzialność za ten fakt ponosi druga strona. – Nasze rozmowy z MON trwają już od 2010 roku, choć przekazanie terenów nastąpiło dopiero w kwietniu 2013 roku. W sprawę zaangażowany był marszałek regionu, wspierali nas również lokalni parlamentarzyści. Nie przyniosło to jednak przełomu w negocjacjach – słyszymy od prezesa Moraczewskiego. W podobnym tonie wypowiada się rzecznik MON. – Mimo wielu prób negocjacji z inicjatywy resortu, zarządzający lotniskiem nie podpisał umowy operacyjnej. Brak woli podpisania tego dokumentu oznacza niestosowanie się do warunku przekazania terenów na rzecz województwa – wskazuje Bartłomiej Misiewicz.

Z informacji MON wynika, że w 2015 roku na bydgoskim lotnisku wykonano ponad dwieście operacji związanych ze startem bądź lądowaniem państwowych statków powietrznych. Za każdą resort miał ponosić koszty zgodne z taryfikatorem na zasadach ogólnych. Jak i tak trudna współpraca będzie wyglądać w przyszłości? Zdaniem posła Skuteckiego, nie można wykluczyć żadnego scenariusza. – Także i takiego, że lotnisko powie „stop” wojskowym operacjom na lotnisku – podsumowuje parlamentarzysta Kukiz’15.

Powiązane treści