Bydgoszcz
9C
Słonecznie
39% wilgotność
Wiatr: 4km/h NNE
H 9 • L 9
8C
Pon
10C
Wt
14C
Sr
14C
Czw
17C
Pt
PILNE: Źle zaparkowany pojazd na ul. Chodkiewicza. Tramwaje linii nr 4 i 6 skierowane zostały na Las Gdański.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaMoraczewski: Wizzair jest naszym celem. Ale jego decyzje są nieodgadnione
Tomasz Moraczewski
16.12.2015 | 12:29

Moraczewski: Wizzair jest naszym celem. Ale jego decyzje są nieodgadnione

Rozmowa z prezesem Tomaszem Moraczewskim o wynikach i perspektywach Portu Lotniczego Bydgoszcz.

Na zdjęciu: Tomasz Moraczewski jest prezesem bydgoskiego lotniska od 2010 roku.

Fot. Sebastian Torzewski

We wtorek na bydgoskim lotnisku Lufthansa poinformowała o uruchomieniu piątej rotacji z Frankfurtem, a marszałek Piotr Całbecki i prezes portu Tomasz Moraczewski podsumowali inwestycje w mijającej perspektywie unijnej. Jak wpłynęły na ruch na lotnisku i jakie są perspektywy jego rozwoju – o to zapytaliśmy szefa PLB.

Eryk Dominiczak: Co dla bydgoskiego lotniska oznacza wprowadzenie dodatkowej rotacji z portem we Frankfurcie?
Tomasz Moraczewski: Dzisiaj pojawiło się kilka wątków – podsumowaliśmy działania w ostatnich latach. Najbardziej widoczna i widowiskowa dla pasażera jest czytelniejsza informacja na tablicach, gdzie wiadomości mogą pojawiać się na różny sposób – na przykład tematycznie. Co do Lufthansy – tego typu połączenia, realizowane raz dziennie, dopasowane są do potrzeb klienta biznesowego. W zasadzie, poczynając od niedzieli, pasażerowie mają do dyspozycji lot niemal codziennie, dzięki czemu można łatwiej zaplanować sobie spotkania. Dzięki temu liczę na wzrost zainteresowania naszym lotniskiem – czy to ze strony pasażerów latających dotąd z Gdańska czy Warszawa, jak i nowych, dla których oferowane w Bydgoszczy rozwiązanie będzie zwyczajnie wygodne.

Po ubiegłorocznym tąpnięciu realny jest powrót do liczby pasażerów z lat 2012-2013, czyli ok. 340 tysięcy. Jak pan ocenia ten rezultat, skoro nawet jego zdublowanie – zapisane w strategii rozwoju lotniska – nie przyniesie rentowności?
– Trwają obecnie dyskusje na forum Komisji Europejskiej, aby dla tego typu portów dozwolona była pomoc publiczna. Czy to w zakresie infrastruktury czy kosztów operacyjnych. Zdajemy sobie sprawę, że przy tej strukturze ruchu nie uda nam się zbilansować funkcjonowania portu, jeśli nie przekroczymy miliona pasażerów odprawianych rocznie. Ale należy też pamiętać, że na każdych stu pasażerów przypada statystycznie jedno miejsce pracy. Do tego mamy sąsiedztwo prężnie rozwijających się Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2, które przygotowują nowe hangary i lotnisko będzie im z pewnością przydatne. Czy jestem zadowolony z wyników lotniska? Nie, nie jestem. Liczymy na pozyskanie drugiego niskokosztowego przewoźnika, prawdopodobnie Wizzaira. Tyle że negocjacje trwają już sporo czasu, a nie skończyły się efektem. Jestem jednak dobrej myśli.

– Negocjacje z Wizzairem trwają już któryś rok – pozyskanie tego przewoźnika to realna perspektywa?
– Decyzje linii lotniczych są nieodgadnione. Być może, jeśli któryś z kierunków będzie słabiej pracował, będzie decyzja o jego przerzuceniu do Bydgoszczy. Z naszego punktu widzenia przekazujemy wszystkie istotne informacje i analizy, które przychodzą nam do głowy. Wszystko, aby maksymalnie zainteresować przewoźników. Mamy umówione spotkania na przyszły rok w tym względzie, ale raczej nie należy się spodziewać na lato jakichkolwiek nowych połączeń, bardziej prawdopodobny termin to jesień. Na pewno temat będziemy drążyć, bo nowy przewoźnik to dla nas dość istotna sprawa. Choć nie ukrywam, że po kilku latach oczekiwalibyśmy też jakiegoś ruchu ze strony Ryanaira. Przydałby się jakiś przełom. My dużo nie chcemy.

– Przyszłoroczny wynik lotniska znacznie lepszy więc nie będzie.
– Mam tego świadomość, ale uważam, że będzie najlepszy w jego historii. Oczywiście, o ile nie wydarzy się nic nieprzewidzianego.

– A co z zagrożeń da się jednak przewidzieć?
– Nie mamy co prawda sygnałów o wycofywaniu połączeń, ale niestabilna jest przykładowo sytuacja w Turcji, gdzie kierowaliśmy bezpośrednie połączenia w sezonie czarterowym (mowa o Antalyi na terenie Turcji oraz Burgas, miasta położonego w południowo-wschodniej Bułgarii, relatywnie niedaleko granicy bułgarsko-tureckiej – dod. red.). Jeżeli chodzi o okres wakacyjny to na razie nie wszystko rysuje się tak jak pierwotnie planowaliśmy.

– Zakładaliście, że lepsze wyniki będzie uzyskiwał port w Rzeszowie czy – prawdopodobnie już za rok – w Lublinie?
– Rzeszów to niecałe 200 tysięcy mieszkańców i 600 tysięcy pasażerów, a Lublin, choć posiada potencjał ludnościowy zbliżony do Bydgoszczy, w przyszłym roku, na nowym lotnisku przekroczy 400 tysięcy podróżnych. W ten sposób wyprzedzą nas, to pewne. Dużo dała im baza Wizzaira. Tyle że kilka eksperymentów z lotnictwem w kraju już było, a nam udawało się uniknąć tego typu wpadek. W rachunku ekonomicznym nie chcieliśmy ciągnąć regionu w dół. A dodatkowo poprawiliśmy komfort pasażerów i liczymy, że zwiększymy ich liczbę dzięki rozwojowi regionalnych firm.

– Tyle że pojawienie się lotnisk takich jak to w Lublinie zawęża i tak wąski i trudny rynek.
– Naszą konkurencją jest Gdańsk, Łódź ze swoją ofertą – przynajmniej na tę chwilę – zagrożeniem nie jest. Do tego na pewno dużym problemem jest oferta Modlina znajdującego się blisko wschodnich rubieży województwa, wchłaniającego w dodatku rynek warszawski. No i Poznań, z którym jest dobre połączenie drogowe, a to, wbrew pozorom, nie jest bez znaczenia. Czas dojazdu jest kluczowy. Od lepszych można się uczyć i ich podglądać, w końcu funkcjonujemy w Związku Portów Regionalnych i widzimy, co się dzieje w innych miastach.

A czego obecnie można się nauczyć od konkurencji?
– Przede wszystkim tego, jak pozyskać kilku przewoźników – Lublin ma obecnie Ryanaira, Wizzaira i Lufthansę i strategii informowania ich o udogodnieniach, o czym mówiłem wcześniej. Z drugiej strony wspomniany Rzeszów nie ma w swojej ofercie węgierskich linii, a w dodatku traci dwa loty dziennie do Monachium na rzecz jednego do Frankfurtu.

Powiązane treści