Bydgoszcz
2C
Słonecznie
74% wilgotność
Wiatr: 8km/h E
H 2 • L 2
-2C
Sr
-4C
Czw
-5C
Pt
5C
Sob
4C
Nd
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnaleNie ruszył proces księgowych z placówki w Żninie. „Te panie próbują oszukać wymiar sprawiedliwości”
Elżbieta G. - proces Pałuckie Centrum Zdrowia Żnin_ Sąd Okręgowy Bydgoszcz-SF
09.11.2018 | 13:49

Nie ruszył proces księgowych z placówki w Żninie. „Te panie próbują oszukać wymiar sprawiedliwości”

Bydgoski Sąd Okręgowy wyznaczył dwa nowe terminy rozpraw.

Na zdjęciu: Na ławie oskarżonych w piątek stawiła się tylko Elżbieta G. Adwokat drugiej z oskarżonych przedłożył jej zwolnienie lekarskie.

Fot. Szymon Fiałkowski

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie ruszył w piątek proces dwóch byłych pracownic Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie, które przez kilka lat pracy wyłudziły z placówki bez mała blisko 7 milionów złotych.

Na Pałukach ta sprawa wzbudza wiele emocji. Tym bardziej, że na ławie oskarżonych bydgoskiego Sądu Okręgowego zasiadły dwie kobiety, które w placówce pracowały.


TAK OPISYWALIŚMY SPRAWĘ WYŁUDZENIA PIENIĘDZY Z PAŁUCKIEGO CENTRUM ZDROWIA W ŻNINIE


Emocje były tym większe, że do sądu przyjechały dzisiaj kobiety, które w placówce pracują od ponad trzech dekad. Nie kryły swojego wzburzenia i emocji. Podkreślały, że jeszcze niedawno likwidowały jeden z gabinetów, gdzie pracowały kobiety i znalazły paragony, na których widniały zakupy, jakie dokonywały oskarżone. Były tam m.in. pióro kupione za 1,5 tys. zł, zabiegi oczyszczające za kilkadziesiąt tys. zł. – Znalazłyśmy paragon zakupu na herbatki oczyszczające za 845 złotych – tłumaczy pracownica placówki. – Zostały paragony na ubrania, kosmetyki powyżej 1 tysiąca złotych, okulary za 2,1 tys. zł. Miałyśmy nieprzyjemność likwidowania tego biura – opowiadały kobiety, które były członkami komisji w szpitalu. Przypomnijmy, że prokuratura zarzuca kobietom wyłudzenie przez kilka lat z kasy placówki ponad 7 milionów złotych. Jedna z kobiet wyłudziła 5,6 mln zł, a druga pozostałą część. – Za tę kwotę miałybyśmy wyremontowany cały szpital. Dyrektor organizuje pieniądze tam, gdzie się da – mówiła jedna z pracownic. – My nie wiemy, ile to jest pieniędzy – opowiadała. Pracownice przyznawały wprost, że przez bardzo długi okres czasu nie otrzymywały jakichkolwiek podwyżek pensji.

O mechanizmie działania kobiet opowiadała prokurator Bożena Siekierska-Moskal z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. – Okres popełnienia przestępstwa wynosi 11 lat. Panie przez ten czas wyprowadzały pieniądze z kasy szpitala, zmieniając nazwy adresatów faktur. Zamiast przelewać pieniądze na rzecz osób, które wystawiały faktury, to przelewały je na własne konta – mówi prok. Siekierska-Moskal. Pytana o wysokość kary odpowiada, że kobietom grozi nawet do dwunastu lat pozbawienia wolności.

W toku prokuratorskiego śledztwa Renata G. i Elżbieta G. przyznały się do winy i chciały dobrowolnie poddać się karze, ale do ugody między nimi i placówką nie doszło. Okazało się, że oskarżone nie mają z czego oddać pieniędzy placówce. W piątek miała się rozpocząć rozprawa. Ale sędzia Tomasz Pietrzak początek procesu musiał opóźnić. Powodem była absencja jednej z oskarżonych. Obrońca oskarżonej Elżbiety G. przedstawił sądowi jej zwolnienie lekarskie. – Kobieta chce uczestniczyć w dalszej części postępowania sądowego – mówił jej adwokat. Sąd wyznaczył pierwsze terminy sprawy na początek grudnia (3 i 14 grudnia). Pracownice placówki zapowiadają, że w tych terminach również przyjadą do sądu. Opóźnienie procesu skomentowały krótko: – Te panie próbują oszukać wymiar sprawiedliwości.

Powiązane treści