Bydgoszcz
8C
Mgła
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h E
H 8 • L 8
13C
Pt
14C
Sob
16C
Nd
13C
Pon
12C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaPowiat BydgoskiTurystykaNowy Jasiniec. Ostatnia strażnica państwa zakonnego ma szansę ożyć na nowo! [ZDJĘCIA]
Nowy Jasiniec_SG (19)
23.07.2017 | 22:30

Nowy Jasiniec. Ostatnia strażnica państwa zakonnego ma szansę ożyć na nowo! [ZDJĘCIA]

Właściciel zamku krzyżackiego w Nowym Jasińcu (pow. koronowski). Na jego ożywienie dał sobie dwadzieścia lat. Zostało jeszcze sześć...

Na zdjęciu: Ruiny zamku w Nowym Jasińcu.

Fot. Stanisław Gazda

Zamek w Nowym Jasińcu, choć niewielki, pełnił funkcję szczególną. Strzegł państwa zakonnego w południowej strefie Pomorza Gdańskiego. W razie potrzeby załoga strażnicy wzmacniana była posiłkami ze znacznie większych zamków w Świeciu i Tucholi.

Odnalezienie ruin nie jest sprawą łatwą, zwłaszcza latem, kiedy szczelnie otula je kokon zieleni. Za to zimą i wiosną budowla widoczna jest ze wszystkich stron.

Do Nowego Jasińca, niewielkiej wsi położonej 9 km na północny wschód od Koronowa, 30 km na północ od Bydgoszczy i 27 km na południowy zachód od Świecia, należy jechać z Bydgoszczy drogą nr 25 w kierunku Sępólna Krajeńskiego i Człuchowa. Przed Koronowem skręcamy w prawo – na drogę nr 56 w kierunku Włók. Tuż za mostem, nad Zalewem Koronowskim, w Wilczym Gardle udajemy się w kierunku Serocka. Stąd już tylko 4 km do celu.

Po dotarciu do Nowego Jasińca, jeżeli dostrzeżemy rozłożysty kasztan stojący na wprost bocznej drogi z zieloną tabliczką wyznaczającą kierunek „Do parku” – udajemy się według jej wskazań. Jedziemy kilkadziesiąt metrów kiepską drogą. Na rozstaju kiepskiej drogi i polnej trzeba zostawić samochód i iść polną drogą w kierunku jeziora, kierując się na kępę drzew na pagórku i żółtą tablicę informującą o terenie prywatnym i zakazie wstępu. Tam są ruiny zamku. Obiekt jest własnością prywatną i otoczony jest płotem z drucianej siatki. Stojące za nim: stara przyczepa campingowa, niebieski kontener, wiekowa betoniarka,Toy Toy oraz fragmenty rusztowań – wskazują, że ktoś tego terenu pilnuje i podejmowane są próby prac budowlanych. Coś więc się tu dzieje…

Na rekonstrukcję zamku krzyżackiego w Nowym Jasińcu koło Serocka porwał się warszawski architekt Artur Miernik. W roku 2003 zorganizowano przetarg, doszło do licytacji, którą wygrał. Tanio nabył od syndyka ruiny na wzgórzu nad jeziorem Zamkowym. Poprzedniemu właścicielowi zabytek służył jako zastaw pod zaciągane kredyty hipoteczne. Miernik twierdził, że odbuduje zamek za… 20 lat. Zostało więc jeszcze sześć, a zamek wciąż jest ruiną.

Początkowo Artur Miernik – warszawski architekt, określający siebie rycerzem i miłośnikiem zamków, często zaglądał do Nowego Jasińca. Organizował nawet spotkania rycerzy. Pierwsze, co zrobił, to oczyścił zamek ze śmieci, wywiózł tony gruzu, postawił drewniane rusztowania i plomby, zrobił prowizoryczne zadaszenie nad wysuniętą częścią zamku. Później rzadko tu zaglądał. Może zapał mu ostygł, a może dlatego, że nie odnosiły skutku jego prośby o dotacje z ministerstwa kultury.

Przez pewien czas badania archeologiczne prowadził Robert Grochowski z WSG, historyk i archeolog. Wykonał 16 wykopów archeologicznych, z czego 14 na zamku, dwa na przedzamczu oraz wykopy do poziomu lustra wody w jeziorze. Najciekawsze przedmioty znalezione zostały w wieży bramnej – setki fragmentów renesansowych kafli, w tym kilka całych z przełomu 16 i 17 wieku. Były też fragmenty pięknych kielichów szklanych, różne metalowe przedmioty, w tym sztućce oraz jedna moneta, tzw. boratynka z połowy 17 wieku.

W przeszłości na zamku działo się niemało. Historia zamkowego wzgórza sięga czasów, kiedy to plemiona pomorskie walczyły z Polanami i innymi grupami etnicznymi tworzącymi w przeszłości państwo polskie. Tu, z rozkazu władców Pomorza założono gród, będący w 2 poł. XIII w. centrum kasztelanii serockiej. Na początku XIV w. grodem władał Piotr Święca z Nowego, a od 1306 r. biskup kujawsko-pomorski Gerward.

Na początku XIV w. państwo zakonne sięgało na południu Pomorza Gdańskiego, opierając się o strugę, którą później nazwano Graniczną. Na jej prawym brzegu kończyło się państwo krzyżackie i tam, w 1372 r. Krzyżacy zaczęli wznosić dwuczłonowy zamek – rezydencję prokuratora zakonnego, podlegającego komturii w Świeciu – odbiegający od typowych założeń zakonnych. Składał się z przedzamcza z wieżą bramną oraz zamku właściwego, zbudowanego częściowo z kamienia i w górnych partiach z cegły, a wszystko to na sztucznie podwyższonym wzniesieniu. Prawdopodobnie dwukondygnacyjny budynek zamkowy miał wymiary 12,8×22,6 m i obwiedziony był murem. Z racji na jego przygraniczny, obronny charakter otoczony był także fosą zasilaną wodą z jeziora.

Od 1410 r. strażnica była kilkakrotnie zdobywana i przechodziła z rąk do rąk. Niszczona, odbudowywana, przebudowywana. W 1433 r. zniszczyli ją czescy husyci. Na mocy II pokoju toruńskiego w 1466 r. Nowy Jasiniec przypadł Koronie i stał się siedzibą starostów niegrodowych. O tym, że toczono tu zacięte boje, świadczy mnóstwo grotów strzał i bełtów kusz wyłowionych z Jeziora Zamkowego, położonego u podnóża zamkowego wzgórza.

Ale przyszedł wiek XVI i kolejne przemiany. Kościeleccy przebudowali warownię na renesansową rezydencję. Budowla miała już cztery kondygnacje. W przyziemiu znajdowały się pomieszczenia gospodarcze, a na pierwszym piętrze pomieszczenia reprezentacyjne. Drugie piętro przeznaczono na izby mieszkalne. Obronny charakter miała już tylko najwyższa kondygnacja zaopatrzona w 22 strzelnice.

Po 1772 r., kiedy Pomorze znalazło się w zaborze pruskim, zamek adaptowano na zbór ewangelicki. To była ostatnia funkcja budowli. Od 1846 r. – po wybudowaniu kościoła ewangelickiego w pobliskim Serocku – opuszczona siedziba zaczęła popadać w ruinę. Do dziś zachowały się jedynie fragmenty ścian. Po roku 1848 zamek ulegał coraz większym zniszczeniom. Miejscowi Niemcy rozgrabili drewniane elementy budowli i cegły.

Z Nowym Jasińcem wiąże się legenda o zatopionych w jeziorze dzwonach z kaplicy zamkowej. Przy niskim stanie wody na środku akwenu wynurza się mała wysepka pokryta gruzowiskiem. Podobno w średniowieczu stała tam murowana dzwonnica. Gdy ta zawaliła się – dzwony wpadły do wody i do dziś ich nie odnaleziono…

Jesteśmy u podnóża ruin zamku w Nowym Jasińcu 23 lipca 2017 roku. Stan zamku od czternastu lat, czyli od momentu kupna, nie zmienił się ani na lepsze, ani na gorsze. Najwięcej zmieniło się na terenie przedzamcza. Tutaj zrekonstruowany został fragment muru obronnego przy fosie. Idzie to wszystko jak krew z nosa, gdyż nie na wiele pozwala dofinansowanie ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Aktualnie wspomaga ono prace remontowe, konserwacyjne i zabezpieczające koronę murów przedzamcza. Żeby ruszyć z kolejnymi pracami w innych miejscach, znowu trzeba prosić o pieniądze i czekać. Gdyby jednorazowo, lub w krótkich odstępach czasowych wpłynęła całość potrzebnych środków – zamek w ciągu pięciu lat mógłby zostać odbudowany.

Wizje właściciela Artura Miernika, człowieka w którym płynie rycerska krew, nie ograniczają się jedynie do zamiaru realizowania tu turniejów, na wzór tych rodem z golubskiego zamku. On chciałby, żeby cały zamek ożył. By w piwnicach, gdzie mury są grube na 4,5 metra, powstała całoroczna kawiarnia, a na parterze – muzeum i małe lokum dla gospodarza. Warto byłoby chociażby pokazać te ponad 3 tysiące odnalezionych fragmentów kafli. Po osuszeniu murów i postawieniu nad nimi dachu, można by pomyśleć o stworzeniu tam części hotelowej. W planach jest też wybudowanie w pobliżu zamku osiedla rycerskiego, stadniny koni, podziemnej piwiarni. To tylko część zamierzeń…

A gdyby to wszystko nie wypaliło, to przecież Nowy Jasiniec ma także inne atrakcje. Tuż za wsią, na zalesionym wzgórzu znajduje się Gaj Leona Wyczółkowskiego. Malarz upodobał sobie to uroczysko, uwieczniając na swych grafikach wiekowe dęby i lipy…

Podobne wpisy

Powiązane treści