Bydgoszcz
17C
100% wilgotność
Wiatr: 4km/h W
H 17 • L 17
17C
Wt
19C
Sr
21C
Czw
25C
Pt
20C
Sob
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaOficjalnie: Tramwajem do Fordonu pojedziemy dopiero w połowie stycznia
Swing
23.12.2015 | 13:29

Oficjalnie: Tramwajem do Fordonu pojedziemy dopiero w połowie stycznia

Na zdjęciu: Do spółki Tramwaj Fordon trafił jak dotąd tylko jeden swing.

Fot. Eryk Dominiczak / archiwum

Potwierdziły się nasze wtorkowe ustalenia – nowa siatka połączeń komunikacji miejskiej w Bydgoszczy zostanie wprowadzona dopiero w połowie stycznia. – Chcemy oddać do dyspozycji mieszkańców w jednym momencie nową infrastrukturę wraz z nowoczesnym taborem – deklaruje Rafał Grzegorzewski, zastępca dyrektora ds. transportu w Zarządzie Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.

Ta deklaracja to jednak w rzeczywistości forma wytłumaczenia dwutygodniowego przesunięcia terminu uruchomienia linii tramwajowej do Fordonu. Po nowej trasie pierwsze liniowe tramwaje pojadą więc dopiero w sobotę, 16 stycznia. Główną przyczyną takiej decyzji jest brak niskopodłogowego taboru zamówionego przez spółkę Tramwaj Fordon w Pesie – ten nadal znajduje się w budowie. Jak zapewnia Marcin Jędryczka, członek zarządu spółki i jej dyrektor ds. marketingu i rozwoju, jedenaście pojazdów znajduje się obecnie w fazie montażu o różnym stopniu zaawansowania. Z kolei jeden pojazd jest już od ponad miesiąca do dyspozycji inwestora linii tramwajowej do największej bydgoskiej dzielnicy.

I to właśnie on odgrywa obecnie kluczową rolę. Brak innych swingów powoduje bowiem, że jest to jedyny tramwaj umożliwiający testy na trasach, a także szkolenie motorniczych. A to ostatnie jest kolejnym powodem przesunięcia inauguracji kursowania tramwaju do Fordonu. – Do obsługi dwunastu nowych tramwajów potrzebujemy czterdziestu przeszkolonych pracowników – wylicza Maciej Kozakiewicz, prezes spółki Tramwaj Fordon.

Kluczową kwestią dla realizacji kontraktu jest również unijne dofinansowanie. Aby go nie stracić, trzeba inwestycję rozliczyć do końca bieżącego roku. W związku z możliwością niewywiązania się z tego terminu, na początku grudnia rozpoczęto prace nad stworzeniem porozumienia awaryjnego. Dlaczego tak późno? – Wcześniejsze informacje nie wskazywały na możliwość niedostarczenia pojazdów do końca roku – przekonuje prezes Kozakiewicz. Porozumienie – podobne do tego zawartego między Pesą a PKP Intercity – zakłada z jednej strony zachowanie dofinansowania, z drugiej – złożenie kwoty za tramwaje do depozytu. Będzie ona stopniowo uruchamiana wraz z przekazywaniem kolejnych pojazdów. Wszystkie odbiory końcowe mają zakończyć się do 15 stycznia. Jak zapewniał dyrektor Jędryczka, na takie rozwiązanie zgodziło się Centrum Unijnych Projektów Transportowych, organ odpowiedzialny za koordynację inwestycji komunikacyjnych w kraju.

W krzyżowym ogniu pytań w związku z poślizgiem w inwestycji znalazł się zastępca prezydenta Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz odpowiedzialny w urzędzie miasta za kwestie transportowe. Zapewniał on, że miasto aktywnie włączyło się do rozwiązania problemu. Tyle że robił to nieprzekonująco, w zasadzie raz za razem po konkretne informacje odsyłając do innych uczestników konferencji, w tym wspomnianych – dyrektora Jędryczki czy prezesa Kozakiewicza. Tak było, gdy padło pytanie o to, kiedy otrzymał informację o zagrożeniach w realizacji kontraktu. Dopiero prezes Maciej Kozakiewicz wskazał, że był to moment jednego z audytów w pierwszej dekadzie grudnia, a przedstawiciel Pesy uzupełnił, że jego wynik był efektem opóźnień w dostawach podzespołów. Kozłowicz bronił się także, że spora część inwestycji (cała trasa posiada już zgodę na użytkowanie – dod. red.) została już zakończona.

Tyle że mieszkańcy o przesunięciu komunikacyjnej rewolucji dowiadują się niemal w ostatniej chwili. I to w dodatku w okresie świąteczno-noworocznym, gdy istnieje niebezpieczeństwo, że do wielu z nich przekaz medialny nie trafi bądź trafi z jeszcze większym opóźnieniem. Przesunięcie terminu uruchomienia tramwaju do Fordonu to również problemy natury czysto użytkowej. Aż do 11 stycznia mieszkańcy nie będą mogli bowiem nabywać biletów czasowych na jedną linię. A ci, którzy obecnie posiadają takie bilety (ważne do 16 stycznia i później) będą musieli w kilku przypadkach zwrócić je bądź przebukować. Tak będzie chociażby w przypadku linii nr 5, która od połowy przyszłego miesiąca radykalnie zmieni swoją trasę.

Wdrożenie nowego taboru ma nastąpić najpóźniej w przeddzień startu nowej trasy tramwajowej. Dyrektor Jędryczka zapewnia jednak, że to termin pesymistyczny, a Pesa będzie chciała, aby wszystkie swingi znalazły się w zajezdni przy ulicy Toruńskiej wcześniej. Do końca roku ma tam trafić sześć pojazdów po odbiorach końcowych. Za opóźnienia w realizacji dostaw bydgoski producent będzie musiał zapłacić kary wynoszące 0,5 procenta wartości kontraktu za każdy dzień zwłoki. Za dwanaście niskopodłogowych tramwajów spółka Tramwaj Fordon ma zapłacić blisko 100 milionów złotych.

Powiązane treści