Bydgoszcz
28C
Słonecznie
45% wilgotność
Wiatr: 5km/h WNW
H 28 • L 28
26C
Nd
27C
Pon
22C
Wt
24C
Sr
27C
Czw
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaParasol PiS nad wynaturzonym katem [Felieton małowakacyjny]
tomasz latos
08.08.2018 | 08:28

Parasol PiS nad wynaturzonym katem [Felieton małowakacyjny]

Na zdjęciu: Rafał P. z szeregowego radnego szybko awansował na sekretarza partii w mieście, zasiadał w pierwszym rzędzie ważnych uroczystości, tuż obok szefa, posła Tomasza Latosa.

Fot. Tomasz Latos TV

Sekretarz Prawa i Sprawiedliwości przez lata katował swoją rodzinę, ponieważ był pewien, że wysoka pozycja w PiS zapewni mu bezkarność. Ta największa w III RP bydgoska afera obciąża nie tylko jednego zwyrodnialca, ale – choćby politycznie – cały lokalny PiS z posłami Latosem i Schreiberem na czele.

Kolejne odsłony w procesie Rafała P. doprowadzają do mdłości. Z zeznań jego byłej żony, Karoliny Piaseckiej, wyłania się obraz wyjątkowo odrażającego zwyrodnialca i kata. Ten radykalny katolik śpiewający w kościelnym chórze, pierwszy raz skopał żonę, kiedy była w ciąży. Miała czelność poprosić „pana” w zimową noc, by wyszedł z wyjącym psem na spacer. Później bił wielokrotnie, bez powodu, w pakiecie z wykrzykiwaniem niebywałych okropności, które dowodzą, że jest pozbawionym empatii bydlakiem, wynaturzonym erotomanem. W niepohamowanej chuci, gorszy niż zwierz w okresie rui.  Wciąż żądał seksu, oczywiście bez zabezpieczenia, żeby nie grzeszyć.

Kiedy „pan” był głodny, „służąca” musiała podawać jedzenie, ale nie ubrana, tylko naga od pasa w górę. Jak się księciunio zdenerwował, zabraniał żonie wchodzić do łóżka, kazał koczować na podłodze, albo na stole w garażu. Miała zamkniętą na klucz ubikację przez całe noce. Wywoził ją do lasu, groził, że zabije, strąci ze skarpy. Odurzony alkoholem, długie godziny katował Karolinę psychicznie, wyzywając od „debili”, „chujów”, „szmat pierdolonych”, „frajerów”, „dziwek”. Przeplatał te tyrady biciem.

Eskalacja zbydlęcenia narastała wprost proporcjonalnie do wspinania się w górę po szczeblach PiS-owskiej kariery. Rafał P. z szeregowego radnego szybko awansował na sekretarza partii w mieście, zasiadał w pierwszym rzędzie ważnych uroczystości, tuż obok szefa, posła Tomasza Latosa. Drugi lider PiS w mieście, Łukasz Schreiber, powierzył mu szefowanie swoją kampanią wyborczą do Sejmu, wysyłał wyraźne sygnały, że z Rafałem P. trzeba się liczyć.

Prawdziwe oblicze wpływowego polityka PiS wyszło na jaw dzięki niebywałej odwadze  i determinacji Karoliny Piaseckiej. Opowiedziała głośno o swoim koszmarze redaktor Grażynie Ostropolskiej z Expressu Bydgoskiego. Sprawa wstrząsnęła polską opinią publiczną. Karolina Piasecka stała się symbolem walki z domową tyranią. Szerokim strumieniem popłynęły dowody wsparcia i współczucia. Jednak nie wszyscy zachowali się przyzwoicie. Szef Rafała P. w PiS, poseł Latos, nie wydusił z siebie nawet słowa „przepraszam”, nie zapytał Piaseckiej, czy może potrzebuje pomocy? Prawa ręka Latosa, radny Krystian Frelichowski, bredził na Facebooku, że „Rafałowi trzeba będzie płacić wysokie odszkodowanie”. Inny najbliższy współpracownik posła, kurator oświaty Marek Gralik kompromitował się i odczłowieczał głupawym pytaniem: „Jeżeli osoba nagrywała swojego męża i twierdzi, że ją bił, to dlaczego ona nie potrzebuje czegoś większego? Dlaczego nie ma dokumentu z obdukcji?”

Poseł Schreiber również siedział cicho jak tchórz, ale już jego żona Marianna, niestety, przemówiła.  Nikczemnie sugerowąła na Twitterze, że sama Piasecka jest winna gehenny, którą przeszła. Skłoniła ją do takich przemyśleń „prawda i wiara w Rafała P”.

Kiedy strategia ośmieszania Karoliny Piaseckiej, podważania jej słów, kpienia z dramatu rodziny, okazała się nieskuteczna, cały PiS, z Latosem na czele, udaje, że afera nie ma żadnego związku z partią, a Rafał P. to prehistoria, podobnie jak mamuty i dinozaury. Kpi tym samym z inteligencji bydgoszczan, postępuje w myśl zasady: „ciemny lud to kupi”. Nie kupi. Przed sądem toczy się, szeroko relacjonowany przez media, proces zwyrodnialca. Trzeba na każdym kroku przypominać fakty: Rafał P. nie jest żadnym „byłym radnym”, tylko byłym prominentnym politykiem PiS. Schreiber zawdzięcza mu mandat posła, a Latos przyzwalał, by jego akcje w partii z miesiąca na miesiąc rosły. Wszyscy w PiS wiedzieli, że Rafał P. nie powinien zasiadać w Radzie Miasta, wyłudzał dietę, bo mieszkał na wsi pod Bydgoszczą, a kumple mieli tego pełną świadomość. Gościli u Rafała P. wielokrotnie, nic sobie nie robili z drobnego, bo drobnego, ale jednak oszustwa. Kiedy wyszła na jaw prawdziwa twarz Rafała P, zmarnowali szansę, by zachować się przyzwoicie.

Jest odpowiedzialność karna – miejmy nadzieję, że Rafał P. niebawem wyląduje za kratkami. Tam już sobie z nim poradzą. Jest też odpowiedzialność polityczna – okazja do jej wyegzekwowania nadarzy się już niebawem.

Marcin Kowalski

Felietonista, właściciel Markomedia.pl

Najczęściej nominowany do dziennikarskiej nagrody Grand Press w historii tego wyróżnienia, prowadzi firmę medialną Markomedia.pl. Jego felietony „Kowalski na dobry tydzień” co poniedziałek ukazują się w portalu metropoliabydgoska.pl

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści