Bydgoszcz
7C
Niebo częściowo zachmurzone
56% wilgotność
Wiatr: 8km/h WSW
H 7 • L 7
12C
Wt
7C
Sr
7C
Czw
9C
Pt
9C
Sob
W środę, 12 kwietnia ukaże się kwietniowy numer MetropoliaBydgoska.PL w druku. Wersję PDF udostępnimy około godziny 20:00. Zapraszamy!
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportPaweł Kanik wrócił do Zawiszy.”Postanowiłem pomóc”
Paweł Kanik - fot ALeksander Ryska
18.04.2017 | 11:40

Paweł Kanik wrócił do Zawiszy.”Postanowiłem pomóc”

Napastnik zimą wrócił do Zawiszy.

Na zdjęciu: Pawła Kanika ponownie można oglądać w koszulce Zawiszy.

Fot. Aleksander Ryska

Zawisza Bydgoszcz chce wrócić do czasów świetności. Pomóc ma w tym Paweł Kanik, który zdecydował się ponownie założyć niebiesko-czarną koszulkę.

Obserwatorzy lokalnej piłki pierwszy raz dowiedzieli się o Kaniku w 2005 roku, gdy napastnik występował w Gwieździe. – Wcześniej nie grałem za wiele jako zrzeszony piłkarz. W Gwieździe rok w rok robiliśmy awans, a przez chwilę mogliśmy podpatrywać zawodników z I ligi. Dużo dała mi też praca z trenerem Karabaszem – mówi.

Następnie grał Victorii Koronowo i został królem strzelców III ligi. Dostrzegł go Zawisza, ale droga do Bydgoszczy wiodła przez Radzionków. – Byłem na testach w Ruchu i kiedy jadłem śniadanie, dostałem telefon, czy chcę grać w Zawiszy. Odpowiedziałem, że jutro będę na treningu. To była wisienka na torcie, który piekłem przesz sześć lat i w końcu mogłem zacząć go jeść – wspomina z uśmiechem.

Początek w Zawiszy był udany i 24-letni wtedy Kanik jesienią był podstawowym zawodnikiem. Zimą rozchorował się, a następnie naderwał mięsień dwugłowy. Wrócił jednak do gry na koniec sezonu i mógł świętować awans. – To był cudowny okres. Kilka tysięcy kibiców, wspaniały stadion i oprawy, klub prowadzony na wysokim poziomie i piłkarze z przeszłością w ekstraklasie. Wszystko w mieście, w którym się wychowałem. To był mój taki mały Real Madryt – mówi.

Po awansie władzę w klubie przejął Radosław Osuch. – W szatni zrobiono przeciąg, ale według mnie odbyło się to głównie dla korzyści finansowych – mówi Kanik. Początkowo nowi działacze i trenerzy nie widzieli dla niego miejsca. – Trener Kubot nie chciał mi dać szansy. Sytuacja zmieniła się po badaniach wydolnościowych i szybkościowych – wspomina piłkarz. Ostatecznie został jako prawy obrońca, ale w sierpniu doznał kontuzji, która przez błędną diagnozę nie dawała spokoju przez dwa lata.

Z Zawiszy Kanik trafił do Wisły Gruczno, gdzie miał pomóc koledze brata, ale problemy zdrowotne uniemożliwiły mu występy. Ostatnią wiosnę spędził w IV-ligowym Rol.Ko Konojady. – Kończyłem 30 lat i chciałem rozwijać mój projekt biznesowy. Porozmawiałem jednak z trenerem Kaliszewskim i uznałem, że zrobię jeszcze jeden awans – tłumaczy. Rol.Ko wygrało ligę, ale później zrezygnowało ze startu w rozgrywkach w kolejnym sezonie.

Pomysł powrotu do Zawiszy zrodził się po rozmowie z Marcinem Łukaszewskim. Kanik odczuwał jeszcze skutki niedawnego urazu brzucha, ale dał się namówić. – Widziałem, do czego doprowadziły działania miasta, i postanowiłem pomóc w odbudowie – mówi. Jego zdaniem błędem było oddanie klubu w prywatne ręce zaraz po awansie. –  Gdy prezes Osuch wszedł po raz pierwszy do szatni, opowiadał różne rzeczy. Na przykład, że budżet na sezon ma wynieść 10 milionów, ale na razie będzie 8. Dla mnie to było dziwne, bo takie rzeczy dopina się wcześniej – mówi.

Po powrocie klub pomógł Kanikowi w leczeniu kontuzji. – Potrzebuję jeszcze czasu, aby dojść do pełni zdrowia, ale mogę już grać. Chcę dołożyć swoją cegiełkę do awansu – mówi Kanik. Powrót do gry był udany. Najstarszy z braci Kaników rozegrał w Potulicach pełne 90 minut, a Zawisza pokonał Wisłę Fordon 3:0.

Powiązane treści