Bydgoszcz
14C
Słonecznie
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h W
H 14 • L 14
22C
Sr
28C
Czw
32C
Pt
34C
Sob
30C
Nd
Metropolia BydgoskaBydgoszczRozrywka i kulturaPegasusa nic nie rusza. Muzeum konsol przechodzi do realu [ZDJĘCIA]
Muzeum Konsol i Gier Wideo Bydgoszcz
16.05.2018 | 17:23

Pegasusa nic nie rusza. Muzeum konsol przechodzi do realu [ZDJĘCIA]

Super Mario Bros, Contra oraz Chip & Dale w jednym miejscu? Tak, ale nie tylko!

Na zdjęciu: Muzeum Konsol i Gier Wideo mieści się przy ulicy Grzymały-Siedleckiego na Wyżynach. Jego debiut będzie miał miejsce podczas Europejskiej Nocy Muzeów.

Fot. Stanisław Gazda

Twórcy bydgoskiego Muzeum Konsol i Gier Wideo PreHistoria.pl przekonują, że świat dzieli się na tych, którzy ratowali postacią Mario księżniczkę Peach, nadal to robią albo będą robili to w przyszłości.

Beata, Konrad i Henryk Baśkiewiczowie właśnie przechodzą oficjalnie z wirtualu do realu. Ich pokaźną kolekcję konsol oraz gier wideo można było dotąd oglądać przede wszystkim na stronie internetowej, fanpage’u na Facebooku lub podczas tymczasowych wystaw w ramach wydarzeń – choćby ExploNiedzieli czy też finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W sobotę, 19 maja podczas Europejskiej Nocy Muzeów po raz pierwszy swoje podwoje otworzy jednak stacjonarne Muzeum Konsol i Gier Wideo Prehistoria.pl.

Beata – z wykształcenia magister inżynier elektroniki i telekomunikacji, dyplom uzyskała na Politechnice Poznańskiej. Zafascynowana sagą „Gwiezdne Wojny”, a także filmami powstającymi na bazie komiksów Marvela. Swoją przygodę z konsolami zaczęła od doskonale znanej w Polsce platformy „Nu, pagadi!” firmy Elektronika, dumy radzieckiej inżynierii odwrotnej (czyli – mówiąc wprost – podróbki japońskiej konsoli z serii Nintendo Game & Watch). Obecnie najczęściej grywa na innej platformie Nintendo – GameCube, gdzie jej faworytem jest doskonale znany „Donkey Kong”.

Konrad – z jednej strony specjalista od systemów informatycznych w korporacji z centralą we Francji, po godzinach – kolekcjoner, pasjonat konsol, zapalony gracz. Pierwsze szlify zbierał – a jakże – na kultowej grze Super Mario Bros na Pegasusie. Jak sam przyznaje, do pasji z dzieciństwa wrócił po latach, kupując za 30 złotych oryginalną konsolę NES (Nintendo Entertainment System), gdzie znowu podbijał świat postacią hydraulika z Brooklynu.

Henryk – jak twierdzą rodzice – w przyszłości również zapalony gracz, w dodatku zafascynowany starymi konsolami. Na razie – dzierżący tytuł najmłodszego bydgoskiego wolontariusza tegorocznego finału WOŚP (w ubiegłorocznym nie mógł brać jeszcze udziału, bo nie było go na świecie). Pierwszy kontakt z Mario także ma już za sobą – na razie dumnie nosi go na bodziakach.

Niech moc będzie z nami

Wyżyny, ulica Grzymały-Siedleckiego. Od szczytu budynku numer 27 do muzeum konsol prowadzi w dół kilka schodów. Jest duża szansa, że w przeszłości ktoś trzymał tam swoją wueskę. A pewne jest, że kilka lat temu funkcjonował tu salon piękności dla psów. Ktoś o wzroście Mario między niewielkimi pomieszczeniami będzie poruszał się bez problemu. Jeśli ktoś wyrósł na Luigiego – musi już lekko pochylać głowę.

W środku trwają ostatnie szlify przygotowujące muzeum na przyjęcie gości. Od marca pomieszczenia zyskały nową podłogę, odmalowane ściany i wyposażenie. Konsole poustawiane są w gablotach, które zawierają w sobie znaczną część historii zarówno ich samych, jak i dedykowanych im gier. Na półkach znajdziemy nie tylko serię Nintendo (od NES, zarówno wersji europejskiej, jak i japońskiej, aż do Wii), ale również Atari 2600 produkowaną od drugiej połowy lat 70. czy jej następczynię – wersję 5200 (Konrad: Niezbyt udana, gry z 2600 były niekompatybilne, więc szybko wiele osób przesiadło się na kolejną odsłonę – wersję 7800; ta ostatnia także znajduje się w zbiorach muzeum konsol). W jego zasobach są również dwa egzemplarze polskiej konsoli gier – TVG-10 produkowanej na przełomie lat 70. i 80. najpierw przez wrocławską firmę Elwro (tę od komputerów Odra), a następnie Ameprod.

Pomysł stworzenia miejsca, gdzie rosnąca kolekcja mogłaby zakotwiczyć na stałe, pojawił się cztery lata temu. – To było po naszej wizycie w Muzeum Gwiezdnych Wojen (znajduje się w Witaszycach niedaleko Jarocina – red.). Wtedy zaczęła pojawiać się myśl, żeby pozyskać pomieszczenie na potrzeby naszego, wirtualnego do niedawna muzeum – wspomina Beata, nie tylko jego współwłaścicielka, ale – jak mówi Konrad – dyrektor zarządzający. Lada moment będzie musiała sprawdzić domowy budżet i dać zielone światło na kupienie kolejnej gabloty, bo gdzieś trzeba wyłożyć jeszcze wszystkie posiadane przez Baśkiewiczów wersje konsol Segi.

Muzeum Konsol i Gier Wideo Prehistoria.pl nie będzie jednak tylko miejscem oglądania historii elektroniki ostatnich kilkudziesięciu lat. Będzie też miejscem jej doświadczania. A historia ma swoją wagę. Czasami na przykład blisko 20 kilogramów, bo tyle waży jeden z kilkunastu telewizorów z kineskopem, na którym będzie można oddawać się uciesze z grania w kultowe gry jak wspomniany Super Mario Bros, Chip ‚n Dale Rescue Rangers czy Contra.

– Chcemy dać możliwość grania w te tytuły, choć akurat podczas Europejskiej Nocy Muzeów będzie to trudne z uwagi na warunki lokalowe i przewidywany duży przepływ osób – wyjaśnia Konrad Baśkiewicz. Zapewnia jednak, że muzeum będzie otwierane również przy innych okazjach – głównie w weekendy, a dla grup zorganizowanych – po wcześniejszym kontakcie telefonicznym. Wstęp będzie darmowy.

Nigdy niewyjmowane z pudełka

Z konsolami i grami zebranymi przez Baśkiewiczów zetknęły się już setki graczy z różnych pokoleń. Choć to pokolenie dzisiejszych 30-latków najlepiej pamięta wieczory spędzane namiętnie chociażby przy Pegasusie. – Ojciec przyprowadza syna i pokazuje mu grę, której poświęcił wiele godzin. I od czego zaczyna się rozgrywka? Od odwrócenia pada – śmieje się Konrad.

Dzieciaki wychowane na sejwach i multiplejerach dziwią się, że jedyne, co można zrobić, aby zatrzymać taką starą grę, to wcisnąć pauzę. A na swoją kolej trzeba poczekać, aż pierwsza postać przejdzie daną planszę bądź straci życie. O wyłączaniu konsoli w trakcie rozgrywki również nie ma mowy.

Od 2010 roku, gdy Konrad Baśkiewicz kupił NES-a, wspólnie z żoną w poszukiwaniu nowych eksponatów trafił w wiele miejsc na świecie. I to nie tylko w świecie wirtualnym. GameBoy Micro, limitowana edycja wydana w 2005 roku z okazji dwudziestej rocznicy premiery Super Mario Bros, trafiła do Bydgoszczy z… Indii. Na wyprzedaż garażową do Glasgow oboje udali się już osobiście. Efekt – gitara (1 funt) i konsola didżejska (3 funty) do Xboksa 360. – Później musieliśmy jeszcze raz obejść całą halę w poszukiwaniu torby na nowe nabytki – mówi Konrad. – I dokupić dodatkowy bagaż w samolocie – dodaje Beata.

Oprócz kolekcjonowania konsol i gier powszechnie znanych i ogólnodostępnych Baśkiewiczowie sięgają również po wydania kolekcjonerskie. – Nie podejmujemy decyzji intuicyjnie. Ludziom wydaje się, że stare konsole czy komputery warte są niebotyczne pieniądze. I wystawiają na przykład Commodore 64 za pięć tysięcy złotych. Nam musi trafić się ciekawa aukcja i interesujący egzemplarz – wylicza Konrad. W ten sposób do muzeum trafiła chociażby konsola Xbox 360 w wersji limitowanej Star Wars. Obowiązkowo – z pudełkiem i plakatem w środku.

Takich perełek Baśkiewiczowie chcą pokazać więcej. Na wystawienie czekają chociażby edycje kolekcjonerskie Wiedźmina 3 czy też Diablo III. – Niektóre z nich są tak bogate w dodatki, że same zmieściłyby się dopiero na dwóch półkach. Tak jest chociażby w przypadku GTA V. A w domu mamy jeszcze różne figurki czy maskotki, na przykład z gry Half-Life – wskazują.

Kiedy zaczyna się prehistoria?

Zarówno z konsolami, jak i grami jest podstawowy problem – w jaki sposób sklasyfikować ich historię. W internecie można znaleźć co prawda podział, na podstawie którego można uznać, że żyjemy obecnie (od przełomu roku 2011 i 2012) w czasach ósmej generacji konsol – zapoczątkowanej przez przenośne Nintendo 3DS czy stacjonarne Wii U, ale… – To podział umowny. Bo według jakiego kryterium uznać, że dana konsola czy gra należą już do historii bądź prehistorii? – pyta retorycznie Konrad Baśkiewicz.

Dylemat, mocno filozoficzny, nie jest prosty do rozwiązania. Także, gdy przyjrzymy się zbiorom bydgoskiego muzeum konsol. Z jednej strony liczące sobie trzy lub cztery dekady konsole wyprodukowane przez wspominane Nintendo lub Atari, z drugiej – Xbox 360 czy Nintendo Wii, na których nadal gra wielu graczy na świecie. – Z grami jest jeszcze trudniej – przecież Wiedźmin 3 pojawił się na rynku w 2015 roku. A gry na PlayStation 2 nadal są dostępne w punktach wymiany – podkreśla Konrad.

Ekspozycja, którą już w najbliższą sobotę będzie można obejrzeć podczas Europejskiej Nocy Muzeów (początek o godzinie 17:00), wymaga – jak zapewniają Baśkiewiczowie – wzbogacania sukcesywnie o kolejne egzemplarze. Na liście życzeń jest bowiem chociażby należący absolutnie do elektronicznej prehistorii Święty Graal wśród konsol, czyli Magnavox Odyssey (swoją amerykańską premierę miała wiosną 1972 roku; co ciekawe, nie odniosła sukcesu komercyjnego, sprzedano jej łącznie jedynie 350 tysięcy sztuk). – Dzisiaj można ją spotkać przede wszystkim w muzeach, i to narodowych, w Stanach Zjednoczonych. Ale może kiedyś trafi i do nas – podsumowuje Konrad Baśkiewicz.

Więcej informacji na temat Muzeum Konsol i Gier Wideo na stronie www.prehistoria.pl.

Powiązane treści