Bydgoszcz
11C
Słonecznie
76% wilgotność
Wiatr: 5km/h SSW
H 11 • L 11
5C
Sob
3C
Nd
5C
Pon
5C
Wt
5C
Sr
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaPieszy – też człowiek
Droga rowerowa_zapiaszczona_SG (1)
05.04.2017 | 00:36

Pieszy – też człowiek

W wielu miastach, w Bydgoszczy również, stan infrastruktury pieszej i rowerowej, jej dostępność i bezpieczeństwo pozostawiają wiele do życzenia

Na zdjęciu: Zapiaszczona droga rowerowa w Fordonie.

Fot. Stanisław Gazda

Społeczny Rzecznik Pieszych w Bydgoszczy zaprosił nas na debatę popularnonaukową o projektowaniu pięknych i przyjaznych pieszym miast. Celem debaty „Jakość życia w mieście – jaka infrastruktura jest potrzebna?” było przybliżenie nowych idei w urbanistyce. Na zaproszenie Stowarzyszenia Społeczny Rzecznik Pieszych w Bydgoszczy oraz Prezydenta Miasta Bydgoszczy swoimi doświadczeniami i wiedzą podzielili się eksperci z Warszawy, Łodzi i Poznania.

Najstarszym rodzajem transportu w dziejach ludzkości był…transport pieszy, powinien zatem cieszyć się szczególnym uprzywilejowaniem. Tymczasem w XXI wieku transport ten wydaje się być wyjątkowo dyskryminowany. W wielu miastach, w Bydgoszczy również, stan infrastruktury pieszej, jej dostępność i bezpieczeństwo pozostawiają wiele do życzenia. A przecież wszystko to decyduje o jakości życia mieszkańców, a także o postrzeganiu miasta przez odwiedzających.

Pawłowi Górnemu – inicjatorowi debaty, zależało przede wszystkim na tym, żeby pokazać, iż nowoczesne rozwiązania w infrastrukturze i urbanistyce stosowane są już w polskich miastach, są zatem możliwe, więc Bydgoszcz, chcąc być nowoczesnym miastem, przyjaznym dla mieszkańców, nie może czekać – musi zacząć jak najszybciej czerpać z dobrych, sprawdzonych wzorców.

Przyjazne rozwiązania wcale nie są droższe od nieprzyjaznych. Jeżeli tego rodzaju myślenie zostanie trwale wpisane, jako wizja władz miasta – Bydgoszcz lada moment może być godna naśladowania przez inne miasta w Polsce – podkreśla Górny ze Stowarzyszenia Społeczny Rzecznik Pieszych w Bydgoszczy.

Tymczasem jak to się robi w Poznaniu? Katarzyna Bolimowska – dyrektor tamtejszego Zarządu Dróg Miejskich powiedziała, że nie ma w Poznaniu inwestycji drogowej lub urbanistycznej, której realizacja rozpoczęłaby się bez konsultacji drogowców, inwestorów, inżynierów i wykonawców z mieszkańcami. Tam już nauczono się słuchać siebie wzajemnie i przekonywać do wspólnych racji. Czymś zupełnie normalnym jest intensywny dialog Zarządu Dróg Miejskich z czterdziestoma dwoma radami osiedli w sprawach tak istotnych jak: uzgodnienia planów remontowych i inwestycyjnych, analiza zadań pod względem finansowym i terenowo-prawnym. Ponadto rady osiedli biorą udział w odbiorach technicznych. Udało się też doprowadzić do tego, że wpływy z parkomatów zlokalizowanych na osiedlach, zasilają ich własny budżet.

Dobrą poznańską praktyką jest także takie sterowanie urządzeniami ITS, by komunikacja publiczna traktowana była priorytetowo, czemu służy również wyznaczanie kolejnych bus-pasów. Nie zapomina się w Poznaniu o bezpieczeństwie pieszych. Są tam już „Strefy-30”, a w planach, na niektórych ulicach jest wprowadzenie „Strefy-20”. Najważniejsze założenia projektu uwzględniają także budowę skrzyżowań równorzędnych.

W 2015 roku w Poznaniu, eksperymentalnie wyłączone zostały dwie strategiczne sygnalizacje świetlne. I cóż się zdarzyło? W istotny sposób skorzystali na tym piesi i wbrew wcześniejszym obawom czas przejazdu wcale się nie wydłużył – wręcz przeciwnie – został skrócony aż o 60 procent! W 2016 roku wyłączono kolejnych sześć sygnalizacji świetlnych, ważnych z punktu widzenia pieszego, co również odniosło pozytywny skutek. W bieżącym roku myśli się o kontynuowaniu tego pomysłu. Może więc warto podobny eksperyment wprowadzić w Bydgoszczy?

Z Poznania warto by też było przenieść na grunt bydgoski dbałość o zieleń miejską. Tam dba o to pięć pań ogrodniczek, z których dwie są także architektkami krajobrazu. Efekty ich prac są przez wszystkich chwalone i ich sława sięga poza granice Poznania, zaprasza się je więc na liczne konferencje, by podzieliły się swoją wiedzą, jak to należy robić, jakie dobierać gatunki roślin itp. Ważne jest również to, że miasto przeznacza na zieleń miejską stałą, gwarantowaną kwotę pieniędzy.

Innym ciekawym poznańskim pomysłem jest wprowadzenie „Rowerowych patroli czystości”, akcja „Czyste słupy” i „Akcja Liść”, w ramach której jesienią miasto odbiera od mieszkańców worki z zebranymi liśćmi.

Warszawa, poprzez zastępcę dyrektora Zarządu Dróg Miejskich – pochwaliła się swoją nową strategią dotyczącą funkcjonalnej przestrzeni i postawieniem na zwiększenie dostępności architektonicznej. Chcemy – powiedziano – by przestrzeń miejska była dostępna dla wszystkich użytkowników, toteż standardem podczas prac remontowych chodników jest obligatoryjne usuwanie barier architektonicznych. O tym jak ważny jest to problem „na własnej skórze” przekonują się urzędnicy magistratu i pracownicy ZDM, którzy na wózkach inwalidzkich bądź z laskami dla niewidomych wysyłani są „w miasto”.

W stolicy nie oszczędza się na bezpieczeństwie pieszych. Zarządzono przeprowadzenie audytu przejść dla pieszych. Skontrolowano ich 930 (bez sygnalizacji świetlnej) i tylko do czterech (!) nie zgłoszono żadnych uwag. Podobny audyt będzie mieć miejsce w czterech kolejnych dzielnicach. Są też praktyczne efekty – ZDM zajął się doświetleniem przejść dla pieszych i pilotażowo wykonano pierwsze aktywne przejście. Polega na tym, że czujniki reagują na osobę zbliżającą się do przejścia i zapalają jaskrawo żółte światła zamontowane w jezdni oraz w obramowaniu znaku drogowego. Takich przejść będzie jeszcze siedemnaście. Koszt jednego aktywnego przejścia, to około 100 tysięcy złotych, ale gdy liczba wypadków śmiertelnych na tym pilotażowym w ciągu pół roku funkcjonowania spadła do zera – nie trzeba nikogo przekonywać, że ta inwestycja się zwraca.

Łódź, za sprawą Huberta Barańskiego, prezesa fundacji Normalne Miasto „Fenomen”, pochwaliła się woonerfami – planistycznymi rozwiązaniami dzięki którym śródmiejska przestrzeń stała się atrakcyjna dla lokalnych mieszkańców. Przekształcone ulice są dużo bardziej bezpieczne dla pieszych i rowerzystów, a jednocześnie posiadają niezbędną obsługę komunikacyjną, w tym parkingową. W Bydgoszczy namiastką woonerfu jest ulica Magdzińskiego.

Korzyści z miasta przyjaznego mieszkańcom są jednoznaczne. Nie można czekać ze zmianami. Każdy kolejny rok bez ich wprowadzenia, to kolejne błędy w projektowaniu infrastruktury, kolejne wypadki komunikacyjne. Proszę więc władze miasta o jak największą przychylność do tego rodzaju działań, których wspólnym mianownikiem jest lepsza jakość życia w Bydgoszczy – powiedział na podsumowanie debaty Paweł Górny ze Stowarzyszenia Społeczny Rzecznik Pieszych w Bydgoszczy.

Powiązane treści