Bydgoszcz
3C
Niebo głównie zachmurzone
86% wilgotność
Wiatr: 7km/h W
H 3 • L 3
3C
Pon
-1C
Wt
0C
Sr
5C
Czw
10C
Pt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaPiS o sytuacji lotniska: Prezydent bez wizji, marszałek bez chęci, prezes do wymiany
walkowiak_schreiber_krzemkowski_pis_ED
18.10.2017 | 18:22

PiS o sytuacji lotniska: Prezydent bez wizji, marszałek bez chęci, prezes do wymiany

- Port lotniczy staje się ofiarą własnej nieudolności - przekonują politycy Zjednoczonej Prawicy. I żądają odwołania prezesa Tomasza Moraczewskiego.

Na zdjęciu: (od lewej): Andrzej Walkowiak, Łukasz Schreiber oraz Michał Krzemkowski.

Fot. Eryk Dominiczak

Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcą odwołania prezesa portu lotniczego Tomasza Moraczewskiego, a sytuację na lotnisku określają jako wypadkową braku wizji prezydenta Rafała Bruskiego oraz braku zainteresowania rozwojem Bydgoszczy ze strony marszałka Piotra Całbeckiego. Mniej chętnie i mniej konkretnie mówią o swoich pomysłach na rozwój strategicznej, jak zapewniają, spółki.

CZYTAJ TAKŻE: Zbliża się zima na bydgoskim lotnisku. Jakie przyniesie zmiany?

– Zapadły mi w pamięć słowa prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, że jedynym przypadkiem mniej optymistycznym na krajowych lotniskach była Bydgoszcz, gdzie wzrost liczby pasażerów wyniósł w 2016 roku jedynie jeden procent. W tym roku zapowiada się na regres i to sięgający dziesięciu procent – rozpoczął diagnozę portu poseł PiS Łukasz Schreiber. Jednocześnie zapewnił, że „nie chodzi o to, aby bydgoskie lotnisko obsługiwało milion pasażerów rocznie”. – Ale pułap 600-700 tysięcy jest realny – przekonywał.

Jak to osiągnąć? Niczym bumerang wrócił pomysł reaktywowania połączeń do Warszawy. Choć bardziej ze względów prestiżowych niż umożliwiających osiąganie znaczących wyników. – 300 tysięcy pasażerów w ten sposób nie przewieziemy – przyznaje Schreiber. Przypomnijmy, że do wiosny 2015 roku takie rejsy realizował Eurolot. Otrzymywał z tego tytułu 12 milionów złotych rocznie z budżetu województwa. Przygotowane naprędce połączenie początkowo nie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Potem było nieco lepiej, ale kres lotom do stolicy położyło bankructwo spółki blisko współpracującej z LOT-em. W ostatnich miesiącach o przywrócenie relacji Bydgoszcz – Warszawa zabiegali między innymi posłowie: Paweł Olszewski (PO) i Piotr Król (PiS).

Wiadomo jednak, że relacja Bydgoszcz – Warszawa musiałaby być dotowana z regionalnego budżetu. – Czy to uczciwe rozwiązanie względem Lufthansy, która na komercyjnych warunkach właśnie zwiększa liczbę rotacji na trasie do Frankfurtu do siedmiu w tygodniu? – pytamy radnego wojewódzkiego Andrzeja Walkowiaka. – Nie widzę w tym żadnej niesprawiedliwości. A port należy dofinansowywać tak długo, jak przynosi on regionowi inne korzyści. Bez tego stajemy się zaściankiem – odpowiada polityk Polski Razem.

Zaściankiem, zdaniem polityków Zjednoczonej Prawicy, bydgoskie lotnisko staje się wskutek braku „odważnych decyzji politycznych” (w domyśle – marszałka Całbeckiego oraz prezydenta Bruskiego) i złej polityce zarządu (czytaj: prezesa Tomasza Moraczewskiego). – Przykładem jest współpraca z Wizzairem. Od wielu lat prezes mówi, że z liniami rozmawia. I na rozmowach się kończy – przekonuje Walkowiak. Jak to zmienić? – Nie chcemy w tym względzie wyręczać zarządu – szybko odpowiada radny.

Rozmowy w sprawie Wizzaira prowadził także konsul honorowy Węgier Marek Pietrzak. – Miałem latem spotkać się z prezesem linii Józsefem Váradim, ale ostatecznie do tego nie doszło. Od czterech lat zabiegam o możliwość uruchomienia połączenia do Budapesztu – wskazuje. – Przecież do stolicy Węgier można dostać się obecnie jedynie z Warszawy. Bydgoszcz mogłaby więc zagospodarować w tym względzie całą północną Polskę! Także on jednak wskazuje, że bardziej aktywny w obszarze negocjacji z Madziarami powinien być zarząd portu. – Sam otrzymuję mnóstwo zapytań w sprawie lotów, chociażby w ramach turystyki winiarskiej – dodaje Pietrzak.

Atrakcyjność połączeń to, zdaniem polityków PiS, tylko jeden z elementów składających się na sukces lotniska. Drugi to atrakcyjność dostępu. W tym względzie także wskazują winnego – to marszałek, który nie złożył aplikacji o środki z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na realizację linii kolejowej przejeżdżającej przez lotnisko, a także nie wpisał drogi ekspresowej S10 do kontraktu terytorialnego. – Obie inwestycje mogłyby być realizowane równolegle, w ramach jednego korytarza – przekonuje inny wojewódzki radny Michał Krzemkowski.

Pytanie o budowę S10 ze środków rządowych jest jednak kłopotliwe. Odcinek Bydgoszcz – Toruń znalazł się bowiem dopiero na 126 miejscu na liście Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023. Punktem granicznym jest pozycja 118, do której rząd zapewnia finansowanie z budżetu państwa. Pozostałe projekty muszą czekać na oszczędności z inwestycji znajdujących się na wyższych miejscach. Krzemkowski przypomina jednak, że S10 w regionie jest jednym z pięciu projektów, które mogą być zrealizowane w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Tyle że nawet wojewoda Mikołaj Bogdanowicz stwierdził ostatnio, że w tej formule wybudowano tylko jedną drogę – do Bratysławy.

Prezes lotniska Tomasz Moraczewski w środę przebywał w Warszawie, gdzie miał zaplanowane spotkanie z wiceministrem infrastruktury odpowiedzialnym za kolej Andrzejem Bittlem. Na pytanie o swoje odwołanie odpowiada krótko: To akurat nie zależy od tych panów.

Do tematu wrócimy.

Powiązane treści