Bydgoszcz
20C
Słonecznie
72% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 20 • L 20
26C
Pt
28C
Sob
25C
Nd
21C
Pon
23C
Wt
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIPiS-owskie komando na tropie opozycji [Kowalski na dobry tydzień]
Ewa Kozanecka -  SG
11.06.2018 | 09:10

PiS-owskie komando na tropie opozycji [Kowalski na dobry tydzień]

Na zdjęciu: Bydgoscy posłowie PiS wpadli znienacka do Urzędu Miasta w Inowrocławiu, wkroczyli, bez zapowiedzi do sekretariatu prezydenta Ryszarda Brejzy i zażądali natychmiastowego wydania dokumentów - pisze Marcin Kowalski.

Fot. SG/archiwum

Bydgoscy posłowie PiS – Ewa Kozanecka i Piotr Król, ruszyli w teren ścigać opozycję na czele komanda złożonego z działaczy PiS i dziennikarzy telewizji publicznej, niczym ORMO-wcy w peerelowskich inspekcjach robotniczo-chłopskich tropiący spekulantów.

Marcin Kowalski

Czy politycy PiS są w stanie jeszcze czymś zaskoczyć? Zeszmacili media publiczne, czyniąc z nich propagandowe tuby bardziej obrzydliwe w przekazie, niż Dziennik Telewizyjny w stanie wojennym. Zniszczyli niezależność instytucji, na które nie mieli wpływu. Obsadzili partyjnymi miernotami urzędy, agencje, spółki. Wypłacili im i sobie gigantyczne pensje, fikcyjne nagrody, nienależne premie. Wypowiedzieli przez ostatnie dwa lata więcej obrzydliwości i głupstw, niż cała klasa polityczna od 1989 roku razem wzięta. Wydawałoby się, że wszystkie granice już przekroczyli, limity wyczerpali. Jednak wciąż mają sporą rezerwę! Udowodnił to w zeszłym tygodniu duet: Ewa Kozanecka – Piotr Król.

Bydgoscy posłowie PiS wpadli znienacka do Urzędu Miasta w Inowrocławiu, wkroczyli, bez zapowiedzi do sekretariatu prezydenta Ryszarda Brejzy i zażądali „natychmiastowego wydania dokumentów”. Towarzyszyli im miejscowi działacze PiS oraz kamery TVP. Podobne komanda najechały pięć innych urzędów miast w Polsce, oczywiście zarządzanych przez PO.

Po co ten cyrk? Przecież nie po to, żeby dowiedzieć się czegoś z dokumentów. Te są jawne, w trybie dostępu do informacji publicznej może wystąpić o nie każdy, a urzędnik ma obowiązek je udostępnić. Jeśli tego nie zrobi, podlega odpowiedzialności karnej. Zakładając, że Kozanecka i Król mają minimum kultury osobistej, z prezydentem miasta wybranym demokratycznie, również byłym posłem, wypadałoby się umówić, choćby z jednodniowym wyprzedzeniem, a nie wpadać do sekretariatu, jak złodziej po ogórki. Tylko nie o zasady w tym przestawieniu chodziło, nie o wiedzę czy konwenanse. Klucz do żałosnej groteski tkwi w mechanizmie wymyślonym przez komunistycznych propagandzistów, twórczo rozwiniętym przez Kozanecką, Króla i inne figury w tej grze. Komuchy wysyłały do niepokornych „inspekcje robotniczo-chłopskie”. Chętnie się do nich garneli emerytowani milicjanci i żołnierze LWP, PZPR-owscy pieniacze, ORMO-wcy i inne kanalie czerpiące satysfakcję z gnębienia zaskoczonych sklepikarzy posądzanych o spekulacje (karaną wtedy surowym więzieniem) czy o złodziejstwo. Dziś IRCH-y (tak naród nazywał w PRL znienawidzone komanda) zastąpiły Inspekcje Poselsko-Telewizyjne (IP-T – moja nazwa własna), którym, w gruncie rzeczy, chodzi o to samo, o co chodziło komunistycznym pachołkom. Gra idzie o wywołanie wrażenia złodziejstwa pleniącego się w samorządach, wzbudzenie strachu, zrobienie propagandowej hucpy, która ma oddziaływać na prostych ludzi swoim łopatologicznym przekazem.

Zadziwiające, z jaką łatwością w te prymitywne zagrywki wchodzi TVP. Nie szkoda warszawskiego ścieku płynącego przez środek ulicy Woronicza – tego szamba nie da się już oczyścić, ani wybagrować. Ciutkę żal lokalnych dziennikarzy bydgoskiego oddziału, że muszą brać udział w czymś tak obrzydliwym, odpychającym. Nie ma głębszego dziennikarskiego dna, jak zostać wezwanym przez rządzących politykierów z kamerą do „wrogiego” urzędu, nagrywać żałosne teatrum.

Politycy PiS, szczególnie ci z trzeciego szeregu, których przypadkowy wiatr wyniósł na falę władzy, są w stanie zrobić wszystko, co im każe centrala, podnieść rękę w górę za każdą ustawą, wykonać nawet najbardziej podłe polecenie. Działają jak w amoku, nie patrząc na konsekwencję, nie kalkulując, że ich władze kiedyś się skończy. A wtedy podobne komando może wpaść do Kozaneckiej albo Króla i zadać wiele kłopotliwych pytań, na które lepiej teraz nie ujawniać odpowiedzi. To nie jest tak, że wraz z waszą władzą skończył się świat i nowego już za waszego życia nie będzie. Pobudka! Będzie! I jako pierwsi boleśnie się o tym kiedyś przekonacie.

Marcin Kowalski

Felietonista, właściciel Markomedia.pl

Najczęściej nominowany do dziennikarskiej nagrody Grand Press w historii tego wyróżnienia, prowadzi firmę medialną Markomedia.pl. Jego felietony „Kowalski na dobry tydzień” co poniedziałek ukazują się w portalu metropoliabydgoska.pl

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści