Bydgoszcz
21C
Słonecznie
83% wilgotność
Wiatr: 3km/h E
H 21 • L 21
23C
Pt
17C
Sob
18C
Nd
21C
Pon
23C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczBiznesPKP Intercity nie kupi kolejnych pociągów od Pesy. Czy w bydgoskiej firmie będą zwolnienia?
pesa_dart_minsk_maz_DG
24.05.2017 | 11:18

PKP Intercity nie kupi kolejnych pociągów od Pesy. Czy w bydgoskiej firmie będą zwolnienia?

Na zdjęciu: PKP Intercity nie zamówi w najbliższym czasie kolejnych pociągów PesaDART.

Fot. Dawid Gulczyński / archiwum

– PKP Intercity nie skorzysta z możliwości zamówienia dodatkowych dziesięciu pociągów PesaDART – poinformowała spółka we wtorkowym komunikacie zarządu. A bydgoski producent nie ukrywa, że ta decyzja może wpłynąć nie tylko na jego kondycję finansową, ale i poziom zatrudnienia.

ZOBACZ TAKŻE: PESA wyprodukuje nowe tramwaje dla Bydgoszczy. Pierwsza dostawa – jeszcze w 2017 roku [WIDEO]

Przypomnijmy, że w maju 2014 roku PESA oraz PKP Intercity podpisały umowę na dostawę dwudziestu elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT) typu Dart. Kontrakt realizowany był ze sporymi perturbacjami na przełomie 2015 i 2016 roku, gdy kończyła się perspektywa unijna 2007-2013. Porozumienie między spółkami zakładało jednak, że przewoźnik będzie miał możliwość dokonania zamówienia uzupełniającego obejmującego kolejnych dziesięć pojazdów.

Tyle że już dzisiaj wiemy, że z tej opcji nie skorzysta. Na podjęcie decyzji PKP Intercity miało trzy lata, a ten okres upłynął we wtorek. I właśnie tego dnia na stronie kolejowej spółki pojawiło się oświadczenie zarządu o odstąpieniu od możliwości złożenia dodatkowego zamówienia. Jak twierdzi przewoźnik, decyzja zapadła w związku z licznymi wątpliwościami natury prawnej.

Jakie to wątpliwości? Po pierwsze, zdaniem PKP Intercity, nowe pociągi powinny być powiązane z projektem, do którego pierwotnie zakupiono pierwszą (i jedyną) partię Dartów. „Pojazdy te są przeznaczone do realizacji międzywojewódzkich przewozów pasażerskich na terenie Polski na ściśle określonych relacjach. Nowe pojazdy powinny być zatem wykorzystywane na tych trasach. Takiej potrzeby nie ma, ponieważ trasy te są w wystarczającym stopniu obsługiwane przez dotychczasowe pociągi nabyte od PESA” – czytamy w komunikacie władz przewoźnika. Spółka podkreśla też, że regulacje prawne wymagają udowodnienia, że jedynie bydgoskie EZT mogą spełnić wymagania techniczne do obsługi wspomnianych tras. „PKP Intercity nie mogłoby np. zwiększyć częstotliwości kursowania pociągów, ponieważ w takiej sytuacji – poza składami PesaDART – na danej trasie mogłyby przecież kursować pociągi innych dostawców” – podkreśla spółka w swoim komunikacie. W tym samym piśmie stwierdza ponadto, że „sam fakt przewidzenia możliwości zakupu dodatkowych składów od PESA nie oznacza automatycznie, że jest to prawnie dozwolone. Abstrahując od ekonomicznych przesłanek takiej decyzji, Prawo zamówień publicznych oraz prawo unijne wymagają w tym zakresie spełnienia określonych przesłanek. Te, w naszej ocenie, nie zostały zachowane. Pragniemy przypomnieć, że cały projekt jest współfinansowany ze środków unijnych, a wszelkie w nim nieprawidłowości mogłyby skutkować obowiązkiem zwrotu znacznych środków, co obciążałyby jedynie PKP Intercity” – zauważa przewoźnik.

Co na to bydgoska PESA? Kilka godzin po oświadczeniu przewoźnika przekazała mediom swoje stanowisko. Firma pisze w nim, że szanuje decyzję PKP Intercity, choć jest nią rozczarowana. Bydgoski producent nie ukrywa bowiem, że w ostatnich miesiącach nie redukował zatrudnienia (według naszych ustaleń, zagrożonych zwolnieniami mogło być nawet 900 osób – dod. red.), czekając właśnie na dodatkowe zamówienie na Darty. „Dla PESA decyzja PKP IC nie pozostanie zapewne bez wpływu na kondycję finansową i politykę zatrudnienia” – zaznaczają przedstawiciele firmy. Choć przypominają jednocześnie, że w jej portfelu zamówień znajdują się umowy dla Przewozów Regionalnych [CZYTAJ WIĘCEJ], Kolei Śląskich czy Podkarpacia. Z PKP Intercity wiąże Pesę jeszcze jedna umowa – na projekt budowy lokomotywy dwunapędowej.

Decyzja PKP IC odbiła się szerokim echem w środowisku kolejowym. Spółka, rezygnując z zakupu nowych EZT, przypomina bowiem o kierunku, który zamierza obrać aż do końca dekady. Chce w tym okresie – za kwotę około 2,5 miliarda złotych – zmodernizować posiadane składy wagonowe, jak i dokupić nowe (chodzi łącznie o ponad 500 wagonów – dod. red.). Wszystko po to, aby docelowo zlikwidować kategorię pociągów TLK na rzecz kategorii IC.

Ale komentatorzy podkreślają, że nie wszystkie argumenty przewoźnika związane z rezygnacją z Dartów do nich trafiają. Chociażby, jak czytamy na Rynku Kolejowym, ścisłe wyznaczenie tras, po których poruszają się pojazdy Pesy. Zmiany w tym zakresie nastąpiły już bowiem po otwarciu dworca Łódź Fabryczna, a kolejne czekają w związku z szeroko zakrojoną modernizacją linii kolejowej nr 7 pomiędzy Warszawą a Lublinem. Jeden z naszych rozmówców przypomina ponadto, że kilka miesięcy temu PKP IC uzależniało swoją decyzję od wskaźnika niezawodności składów pochodzących z miasta nad Brdą. W umowie poprzeczkę zawieszono na poziomie 98 procent. Przez długi czas Darty nie mogły go osiągnąć, ale w kwietniu poinformowano, że wynosi on ponad 99 procent. – W ślad za tym pojawił się argument o wątpliwościach prawnych przy dodatkowym zamówieniu, które PKP Intercity wskazało w swoim oświadczeniu – mówi nam jedna z osób funkcjonujących w branży kolejowej. Trzeba jednak dodać, że już wiosną ubiegłego roku Piotr Stomma z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju w odpowiedzi na interpelację posła PO Pawła Olszewskiego wskazywał, że priorytetem na lata 2016-2020 jest modernizacja wagonów, choć nie wykluczał również złożenia zamówienia na kolejne EZT. Według naszych ustaleń, kolejne tego typu pociągi (obecnie we flocie PKP IC jest 60 takich pojazdów) mogą pojawić się na krajowych torach dopiero po 2020 roku.

Powiązane treści