Bydgoszcz
-2C
100% wilgotność
Wiatr: 3km/h W
H -2 • L -2
-2C
Pon
3C
Wt
-1C
Sr
-4C
Czw
3C
Pt
PILNE: Wstrzymano ruch tramwajów na Wilczak. Linie nr 1 i 3 zostały skierowane na Rycerską.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEPublicystyka LITEPływanie w towarzystwie słonia. Podwodne historie nurkującej bydgoszczanki [ZDJĘCIA]
nurkowanie_ze_sloniem_003_priv
20.11.2016 | 12:17

Pływanie w towarzystwie słonia. Podwodne historie nurkującej bydgoszczanki [ZDJĘCIA]

Justyna Wróblewska | [email protected]

Na zdjęciu: Aleksandra Górska podczas nurkowania ze słoniem.

Fot. archiwum prywatne / nadesłane

Dwutygodniowy urlop spędzony dziesięć lat temu całkowicie odmienił życie bydgoszczanki Oli Górskiej. To podczas niego odkryła, że nurkowanie to coś, co chce robić znacznie częściej. Nawet w ekstremalnych warunkach i w towarzystwie z pozoru niebezpiecznych zwierząt.

Jej przygoda z nurkowaniem rozpoczęła się w Egipcie. Przebywała tam na krótkich wakacjach, w trakcie których postanowiła spróbować nurkowania. By spełnić swój plan, wykupiła kilka lekcji i pod opieką instruktora zeszła pod wodę. Spodobało się jej i od tego momentu wiedziała, że chce nurkować znacznie częściej. Po powrocie do Polski postanowiła zrobić kurs nurkowy. Zrealizowała swój plan i rozpoczęła podwodną przygodę. Trwa ona po dziś dzień, a nurkowanie ze zwykłego zajęcia przerodziło się w prawdziwą pasję.

Dzień i noc

W przeciągu dziesięciu lat Ola nurkowała już ponad 450 razy. Nie tylko za granicą, ale również w Polsce. Najczęściej wybiera się do miejsc położonych nieopodal Bydgoszczy, czyli na przykład Koronowa, Borówna i Piechcina.

Wszystkie swoje wyjazdy skrzętnie zapisuje w tzw. logbooku, czyli rejestrze nurkowań. Uwzględnia tam informacje dotyczące między innymi miejsca nurkowania, daty, godziny, temperatury wody, głębokości. Notatki te są istotne nie tylko dla niej, ale mają też znaczenie przy niektórych zagranicznych wyjazdach podczas procedury uzyskania zgody na nurkowanie.

W ciągu roku Ola zwiedza podwodne przestworza nawet pięćdziesiąt razy. Liczba nurkowań zależy od wolnego czasu, jak i stanu zdrowia. Pora dnia nie jest żadnym ograniczeniem. Nurkowania odbywają się również nocą i to właśnie podczas nich – korzystając z latarki – można, wbrew pozorom, dostrzec najwięcej. – W nocy widać to, czego nie widać w dzień. Na przykład polujące węgorze, szczupaki. Więcej życia jest w nocy – mówi Ola.

Zejście pod lód

Dla osób traktujących nurkowanie jako swoją pasję temperatura wody nie ma większego znaczenia. Wystarczy ubrać suchy skafander i włożyć pod niego gruby ocieplacz, by móc zanurkować nawet pod lodem. Wymaga to nie tylko odpowiedniego ubioru, ale również zachowania szczególnej ostrożności oraz przeprowadzenia akcji w odpowiedzialny sposób. Jak to wygląda?

– W lodzie robimy zazwyczaj trójkąt, rzadziej kółko. Przerębel zabezpieczamy wokół drewnianymi płytami, które są przyczepione do lodu za pomocą śrub. Korzystamy z odpowiednich lin asekuracyjnych i nurkowie, którzy schodzą pod wodę, są przyczepieni do tych lin. Liny są przyczepione do śrub. Na powierzchni jest jeszcze jedna osoba, która te liny trzyma. Kontakt pomiędzy nią a nurkiem utrzymany jest za pomocą znaków przekazywanych przy użyciu lin, na przykład ciągnie się za liny i daje znaki dla nurka, czy wszystko w porządku, czy trzeba mu pomoc wyjść – tłumaczy Ola. Ponadto sygnałem pomagającym zlokalizować wyjście są promyki słońca pojawiające się wokół przerębla.

Nurkowanie ze słoniem

W 2013 roku bydgoszczanka doświadczyła czegoś, czego dokonało niewielu nurków. Wspólnie z grupą znajomych z Centrum Nurkowego Aquatek, do którego należy, udała się do Indii, aby zanurkować w towarzystwie słonia.

Podczas piątego dnia pobytu na jednej z wysp nad Morzem Andamańskim udało się zrealizować cel wyjazdu, chociaż na początku nie było to takie pewne. – Wszystko zależało od słonia i od jego ochoty na kąpiel. Powiedziano nam, że jeśli on wejdzie do wody, to my z nim zanurkujemy. Nikt nie będzie go zmuszał – mówi Ola i dodaje jeszcze: – Jadąc do Indii, byliśmy poinformowani, że to ostatni wolno żyjący słoń, który nurkuje.

Słoń o imieniu Ryan zdecydował się wyjść z dżungli, w której żyje, i wejść do wody na prawie 45 minut. Czterech nurków, wśród których była Ola, dołączyło do niego. Pamiętając o zachowaniu bezpiecznej odległości, pływali oni obok słonia, przed nim, za nim, a nawet pod nim. Czy nie obawiali się, że w pewnym momencie ten ważący nawet kilka ton ssak może na nich spaść? – Słoń ma bardzo dużą wyporność spowodowaną sporą ilością tłuszczu w ciele, więc nie może zanurzyć się zbyt głęboko – wyjaśnia Ola. Ryan pływał tuż przy powierzchni wody, a jego grzbiet był widoczny dla osób przebywających na lądzie. Słoń co chwilę wynurzał trąbę, by nabrać powietrza, a następnie ponownie chował ją pod taflę. Obok niego cały czas płynął jego opiekun.

Po wspólnym pływaniu nurkowie nakarmili słonia bananami. – To jest niesamowite wrażenie, jak z dołu patrzy się na słonia. Ogromne emocje i wzruszenie oraz świadomość, że robisz coś, co robi mało kto – wspomina Ola, która dodaje jednak, że drugi raz nie powtórzy nurkowania ze słoniem. Taka decyzja spowodowana jest chęcią zobaczenia czegoś nowego, doznania jeszcze innych wrażeń nurkowych.

Podwodne spotkanie z rekinami

Jednym ze zwierząt, które budzi największy lęk u człowieka, jest rekin. Ola w towarzystwie innych nurków przebywała pod wodą podczas karmienia tych zwierząt, jak i w przerwie między ich kolejnym posiłkiem. Jak sama przyznaje, największą adrenalinę poczuła w momencie wejścia do wody, w której były rekiny. Później obawy trochę ustąpiły, lecz ich nie zabrakło. – Można sobie wmówić, że jest miło i bezpiecznie, ale zawsze w głowie pojawia się myśl, że to jest jednak rekin. Zwierzę dzikie, nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo, co mu przyjedzie do głowy – podkreśla Ola.

Rekiny pływające tuż obok miały od 2,5 do 3 metrów długości. Nie były agresywne. Nurkujące osoby w przerwie między karmieniami rekinów szukały zębów, które te zwierzęta gubią podczas jedzenia. Nie jest to dla nich wielka strata, gdyż zęby im odrastają, dzięki czemu rekiny zawsze mają zdrowe uzębienie. Tracone elementy przypominają małe piramidki zakończone ostrym szpikulcem, przez co ciężko uznać je za zęby rekina.

– Ząb rekina kojarzył mi się z wielkim kłem. Gdy, pływając przy dnie, znalazłam coś małego, to to wyrzuciłam. Zauważył to nasz opiekun, podniósł, wsadził mi do ręki i powiedział, że mam tego nie wyrzucać – mówi Ola. Znalezioną zdobycz zachowała i ma ona dla niej wartość sentymentalną, lecz niektórzy uważają, że ząb rekina to amulet chroniący przed niebezpieczeństwem.

Oprócz nurkowania ze zwierzętami, Ola chętnie zanurza się w wodzie, by podziwiać to, co znajduje się pod nią. W przyszłym roku planuje wybrać się do Meksyku, nurkować w jaskiniach i zobaczyć różne formy skał ukryte pod przejrzystą wodą. Jest to jej marzenie, a my trzymamy kciuki, by udało się je zrealizować.

Podobne wpisy

Powiązane treści