Bydgoszcz
0C
Niebo głównie zachmurzone
68% wilgotność
Wiatr: 6km/h E
H 0 • L 0
-4C
Czw
-4C
Pt
1C
Sob
3C
Nd
-2C
Pon
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnalePo zbrodni na ROD Tramwajarz. Prokuratura i obrona chcą surowej kary dla Piotra G.
Piotr G. - proces o zabójstwo na ROD Tramwajarz_ Sąd Okręgowy Bydgoszcz - SF
31.10.2018 | 12:07

Po zbrodni na ROD Tramwajarz. Prokuratura i obrona chcą surowej kary dla Piotra G.

Nieprawomocny wyrok zapadnie w bydgoskim Sądzie Okręgowym za dwa tygodnie.

Na zdjęciu: Piotr G. w sądzie nie przyznał się do winy. - Jeśli coś zrobiłem, to przepraszam - przyznał 63-latek podczas mów stron.

Fot. Szymon Fiałkowski

Prokuratura i oskarżyciel posiłkowy chce surowej kary, natomiast obrona – uniewinnienia. Za dwa tygodnie, w bydgoskim Sądzie Okręgowym zapadnie wyrok w procesie po zbrodni, do której rok temu doszło na terenie ogródków działkowych Tramwajarz w Opławcu/Smukale.

Śledczy z prokuratury Bydgoszcz-Południe postawili Piotrowi G. zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała żony, które w następstwie skutkowało jej śmiercią, a za ten czyn mężczyźnie grozi nawet do dwunastu lat więzienia. 64-latek nie przyznał się do winy, tłumaczył że to on wzywał służby ratunkowe, aby te pomogły jego żonie.


TAK RELACJONOWALIŚMY PROCES PO ZBRODNI NA ROD TRAMWAJARZ W BYDGOSZCZY


W środę odbyła się ostatnia rozprawa, podczas której swoje opinie sądowi przedłożyli biegli. W mowach stron, prokuratura podtrzymała, że Piotr G. jest winny śmierci swojej 63-letniej żony, co – w opinii prokuratora Wojciecha Konieczki – zostało dowiedzione w toku przewodu sądowego. Śledczy chcą dla mężczyzny kary 12 lat pozbawienia wolności. Znacznie surowszej kary domagała się oskarżycielka posiłkowa. – Chcę dla Piotra G. kary 25 lat więzienia. Byłam na okazaniu ciała swojej siostry. Uważam, że kara 12 lat jest zbyt mała – przyznała kobieta. Obrona domaga się uniewinnienia Piotra G., bowiem jemu również postawiono zarzut czynu gróźb karalnych wobec rodziny G., co było przez sąd wyłączone do odrębnego postępowania. Jak tłumaczył jego pełnomocnik, mężczyzna nie był wcześniej karany i ma nieposzlakowaną opinię, a na terenie ogródków działkowych pomagał również w opiece nad zwierzętami, co wcześniej zeznali inni świadkowie. Sam G. nie chciał nic powiedzieć. – Nie pamiętam nic. Jeśli coś zrobiłem, to przepraszam – powiedział jedynie.

Przypomnijmy, że do tragedii doszło 29 października ubiegłego roku. W opinii biegłych 63-letnia Alfreda G. zmarła wskutek wstrząsu pourazowego, a przed zgonem miała być ona duszona. Biegły, który przeprowadzał sekcję zwłok kobiety podczas jednej z rozpraw przyznał wprost: – Na jej ciele doliczyłem się przeszło dwustu ran. Dodał też, że w chwili zdarzenia miała ona we krwi ponad 2,6 promila alkoholu. Do sprawy zabezpieczony był także szpadel i sekator, na którym zabezpieczono ślady DNA sprawcy.

Sąd odroczył wydanie wyroku. Ten zapadnie 14 listopada.

Powiązane treści