Bydgoszcz
7C
Niebo głównie zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 3km/h WNW
H 7 • L 7
3C
Nd
5C
Pon
6C
Wt
6C
Sr
4C
Czw
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnalePosłowie napisali do ministra Błaszczaka. Pytają o monitoring i zacieranie śladów na bydgoskim komisariacie
radiowóz_policja_ED
13.11.2017 | 14:15

Posłowie napisali do ministra Błaszczaka. Pytają o monitoring i zacieranie śladów na bydgoskim komisariacie

Trwa wyjaśnianie sprawy rzekomego pobicia na fordońskim komisariacie.

Na zdjęciu: Zdaniem zatrzymanych braci podczas interwencji policjanci pobili ich.

Fot. archiwum

Trwa wyjaśnianie sprawy rzekomego pobicia zatrzymanych braci przez policjantów z Fordonu. W poniedziałek bydgoscy posłowie Platformy Obywatelskiej skierowali pytania w tej sprawie do ministra Mariusza Błaszczaka.

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło tydzień temu w Fordonie. Jak relacjonowali na łamach Gazety Wyborczej zatrzymani bracia, z niewiadomych przyczyn podjechali do nich policjanci, a w czasie interwencji – zamiast przeprowadzić badanie alkomatem – zaczęli dusić, naciągać czapkę na twarz i uderzać dłońmi. Jeden z mężczyzn tłumaczył, że na komisariacie funkcjonariusze zaprowadzili go do toalety, a tam ponownie bili aż stracił przytomność. Ślady krwi miały być zmywane z posadzki. Zatrzymani trafili do szpitala MSW, następnie na komisariat na Wyżynach, a potem znowu do Fordonu. Tam podpisali dokumenty z przesłuchania, a potem złożyli doniesienie do prokuratury.

Policja tłumaczy, że mężczyźni spożywali alkohol, a na widok funkcjonariuszy zmienili kierunek marszu. W czasie zatrzymania mieli wyzywać policjantów, grozić, że ich „załatwią” oraz naruszyć ich nietykalność cielesną. W piątek komenda wojewódzka poinformowała, że wobec policjantów, którzy dokonywali zatrzymania, a także dyżurnego wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak tłumaczyła podinsp. Monika Chlebicz, funkcjonariusze niewłaściwie realizowali czynności, które skutkowały samookaleczeniem jednego z braci. Odwołany ze stanowiska został fordoński zastępca komendanta Maciej Nowak, któremu zarzucono niewłaściwy nadzór.

Z tego co wiem, pan komendant był w tym dniu na dyżurze domowym, a dyżurny będący na komisariacie nie poinformował go o zdarzeniu. Dlaczego więc komendant wojewódzki zwolnił go? – pytał podczas poniedziałkowej konferencji prasowej poseł Paweł Olszewski (PO).  Wraz z Michałem Stasińskim parlamentarzysta spotkał się z przedstawicielami mediów, aby przedstawić swoją opinię na temat zajścia. – Wygląda to tak, jakby komendant wojewódzki, obawiając się konsekwencji takich jak we Wrocławiu, chciał znaleźć kozła ofiarnego – dodawał Olszewski. Śledztwo sprawie pobicia braci przez policjantów prowadzi Prokuratura Rejonowa w Nakle, aby uniknąć posądzeń o brak bezstronności. Sprawę znieważenia policjantów i naruszenia ich nietykalności cielesnej prowadzi Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe.

Parlamentarzyści napisali do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka z pytaniami o przebieg zatrzymania w Fordonie, powody zwolnienia z-cy komendanta, a także zabezpieczenie śladów i nagrań. Chcą się też dowiedzieć, czy w miejscu zatrzymania i na komisariacie był monitoring. Zdaniem parlamentarzystów sytuacja przypomina bowiem właśnie zdarzenia z Wrocławia. W maju ub. roku na tamtejszym komisariacie zmarł zatrzymany Igor Stachowiak. – Analogia nasuwa się sama. Jest wiele punktów stycznych, jak zabranie młodego człowieka na komisariat, pobicie go, usuwanie śladów czy chaotyczna reakcja przełożonych. Tego typu wydarzenia biją w wizerunek policji. Nie może być tak, że wyjście na imprezę i powrót nocą może skutkować ciężkim pobiciem na komisariacie – mówił Stasiński.

Posłowie tłumaczyli, że zgłaszało się do nich wiele osób pracujących w policji. Jak anonimowo mieli twierdzić funkcjonariusze, jedną z przyczyn problemów jest zaniżanie standardów, które są stawiane chętnym do pracy czy przymykanie oka na słabe wyniki testów fizycznych czy psychicznych. – Doświadczeni funkcjonariusze zostali wypchnięci lub sami woleli odejść ze służby, bo nie chcieli być utożsamiani z działaniami ministra Błaszczaka – tłumaczył Stasiński. Politycy spytali też o zaangażowanie wojewody w sprawę. – O Tadeuszu Rydzyku się wypowiada, a to tutaj powinien jako pierwszy interweniować. Tymczasem schował głowę w piasek – mówił Olszewski. Próbowaliśmy się skontaktować z przedstawicielami urzędu wojewódzkiego, ale zarówno Adrian Mól, jak i Jarosław Jakubowski od rana nie odbierają telefonów.

Powiązane treści