Bydgoszcz
11C
Niebo głównie zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 4km/h WNW
H 11 • L 11
16C
Sob
17C
Nd
20C
Pon
17C
Wt
15C
Sr
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEPublicystyka LITEPrzed siebie aż do Mielna. Marsz, który ma pomóc innym
harcerze_foto
28.03.2017 | 11:17

Przed siebie aż do Mielna. Marsz, który ma pomóc innym

Na zdjęciu: Od lewej: Kamil Ciemny i Jakub Pietrzak

Fot. archiwum prywatne

Ponad 200 kilometrów w niespełna tydzień – taki dystans chce pokonać dwóch młodych harcerzy z Bydgoszczy: Kamil Ciemny i Jakub Pietrzak. Porozmawialiśmy z nimi o tym pomyśle, jego realizacji oraz współczesnym harcerstwie.

Justyna Wróblewska: Planujecie przemaszerować z Bydgoszczy do Mielna i przy okazji zebrać pieniądze na wybrany cel charytatywny. Skąd ten pomysł?

Jakub Pietrzak: Pewnego dnia Kamil napisał do mnie, że chciałby przejść się nad morze i szuka kogoś, aby nie iść samemu. Spytał mnie, czy powędruję z nim. Odpisałem, że to świetny pomysł. Sam o czymś takim myślałem. Dopiero potem zrodził się plan połączenia tego ze zbiórką pieniędzy na jakiś cel charytatywny.

Kamilu, czy inspirowałeś się innymi osobami realizującymi podobne akcje?

Kamil Ciemny: Słyszałem kiedyś o czymś takim, jak Pomoc Mierzona Kilometrami. Jednak generalnie nie sugerowałem się tym. My jako harcerze bardzo lubimy stawiać sobie różne wyzwania, wędrować, poznawać nowe, ciekawe miejsca. Stwierdziłem, że czemu by nie pójść nad morze. Tym bardziej w okresie wakacyjnym, kiedy jest ciepło i naprawdę przyjemnie jest chodzić.

Chcecie zachęcić inne osoby, żeby poszły z wami, czy jednak tylko w dwójkę?

Jakub: Nie, chcemy iść w dwójkę.

Kamil: To było z góry zaplanowane, że chcemy iść tylko w swoim towarzystwie, aczkolwiek spotkałem się już z wieloma osobami, które pytały, czy mogą iść z nami. Zainteresowanie jest spore. Szczerze powiedziawszy, więcej osób niezwiązanych z harcerstwem jest chętnych do pokonania 200 kilometrów pieszo.

Dlaczego akurat 200 kilometrów? Czemu nie mniej lub więcej?

Jakub: Na obozach przechodziliśmy już różne wędrówki. Co prawda, nie były to aż takie dystanse, ale liczymy, że uda nam się przejść te 200 kilometrów. Uznaliśmy, że to taka trasa w sam raz, nie jest ani za dużo, ani za mało. To będzie taki wyczyn dla nas.

Macie już określony termin wędrówki?

Jakub: Nie mamy jeszcze sztywno określonego terminu, ale myślimy, że to będzie końcówka czerwca. Wtedy w szkole już będą wystawione oceny i rozpocznie się taki „luzik”.

Kamil: Planujemy zamknąć się w 6-7 dniach. Jednak nie wykluczamy, że w trakcie wędrówki obsunie cię coś na trasie i ten termin przedłuży się o kilka dni.

Jak będzie z noclegami?

Jakub: Chcemy wziąć namiot, przychodzić do domostw we wsiach znajdujących się na trasie i pytać ludzi, czy możemy rozłożyć namiot na ich terenie. Być może będziemy też nocować na terenie campingów.

Na swojej drodze zapewne spotkacie wiele ludzi. Jakich reakcji z ich strony się spodziewacie?

Jakub: Zapewne, jak powiemy im, że działamy charytatywnie, to będą bardziej chętni, żeby nas przenocować czy pomóc nam w inny sposób. Wydaje nam się, że ludzie na wsiach są bardziej otwarci i może kiedyś nawet zaproszą nas na jakąś kolację.

Chcecie zdobyć pieniądze na cele charytatywne. W jaki sposób zamierzacie starać się o te środki?

Kamil: Liczymy na to, że przy nagłośnieniu tej sprawy, pewne osoby się zgłoszą. Na razie mój kolega fotograf, który wykonuje głównie zdjęcia podczas koncertów rapowych, zadeklarował się, że dwie fotografie przeznaczy do licytacji. Liczymy, że darczyńcy się do nas zgłoszą. Firmy, które będą chciały nam pomóc, mogą się kontaktować nawet do dnia wymarszu, najlepiej pisząc maila na adres: kamil.ciemnypw@gmail.com. Niewykluczone, że sami będziemy nawiązywać kontakty z różnymi firmami lub osobami publicznymi.

Do kogo trafią zdobyte środki?

Kamil: Zastanawiamy się nad fundacją, z którą chcielibyśmy współpracować, na którą miałyby zostać przeznaczone środki. Jesteśmy w trakcie poszukiwań. Przede wszystkim musimy się określić, czy chcemy pomóc fundacji, która zajmuje się zwierzętami, czy pomaga ludziom.

Zamierzacie przygotować jakąś relację z wędrówki? Będziecie gdzieś publikować materiały w trakcie jej trwania?

Kamil: Już mamy założony fanpage. Nazywa się „Nie licząc kilometrów”. Tam wstawiamy po kolei nasze postępy, gdzie byliśmy, co robiliśmy. Oczywiście będziemy relacjonować nasz wypad. Wrzucać zdjęcia, filmy. Zobaczymy, jaki będziemy mieć dostęp do prądu.

Znalezienie go może też być sporym wyzwaniem, lecz harcerze chyba są przyzwyczajeni do jego braku na przykład podczas obozów w lesie. Długo już jesteście w harcerstwie? Jak rozpoczęła się wasza przygoda z nim?

Kamil: Ja jest w harcerstwie od 2008 roku. Zaczęło się tak, że pewnego dnia w czwartej klasie podstawówki przyszła do nas druhna ze swoją koleżanką i rozdawała naklejki zachęcające do przyjścia na zbiórkę, żebyśmy zobaczyli jak jest i dołączyli do harcerstwa. Poszedłem na tę zbiórkę i tak w sumie chodzę do teraz. Wciągnęło mnie to.

Jakub: Ja dołączyłem w 2012 roku. Wtedy byłem pierwszy raz na obozie. Do przyjścia do harcerstwa zachęciła mnie kuzynka. Miałem urodziny i zadzwoniła do mnie z życzeniami i przy okazji powiedziała, że jest taka zbiórka i czy chciałbym wpaść. No to wpadłem z bratem i tak zostałem.

A co wam się najbardziej podoba w harcerstwie?

Kamil: Chęć poznawania czegoś nowego: ludzi, terenów, poszerzania swoich horyzontów. Harcerstwo też wychowuje i uczy i szczerze mówiąc, gdybym nie był harcerzem, to nie wiem w jakie wpadłbym towarzystwo i gdzie teraz był. Harcerstwo mnie ukształtowało.

Kiedyś bycie harcerzem to był prestiż. Nadal jest czy już trochę mniej?

Jakub: Każdy może wstąpić do harcerstwa, ale nie każdy jest w stanie tam przetrwać, być tam długo.

Dlaczego? Co jest tam takiego strasznego lub nadzwyczajnego?

Jakub: Nie każdemu mogą się podobać wyjazdy na obozy i życie w namiotach przez dwa tygodnie. Każdemu może się to wydawać łatwe, ale jak pojedzie na obozy, zobaczy jak to jest, to może zrezygnować.

Kamil: Z mojej perspektywy wygląda to tak, że dużo osób jest naprawdę chętnych, wiele dzieciaków jest zainteresowanych dołączeniem do harcerstwa, zafascynowanych tym, co robimy, bo nie każdy ma okazje pojechać latem do lasu, siedzieć pod namiotami i robić różne szalone rzeczy. Widzę, że jest duże zainteresowanie. Jeśli ktoś od małego się w tym zakręci, to przeważnie zostaje.

Jakub: To prawda. Jest pełno osób, które są od zucha w harcerstwie. Dołączyli w pierwszej klasie podstawówki, teraz są w liceum i nadal są harcerzami. To jest niesamowite. Myślę, że jak się tak długo w harcerstwie to chce się tam być i robić coś więcej.

Powiązane treści