Bydgoszcz
-7C
Lekkie opady śniegu
85% wilgotność
Wiatr: 3km/h S
H -7 • L -7
-10C
Pon
-6C
Wt
-2C
Sr
4C
Czw
2C
Pt
PILNE: Awaria tramwaju T7 na moście Pomorskim. Linie nr 4, 7 i 8 w kierunku r. Toruńskiego skierowane objazdem przez Babią Wieś.
Metropolia BydgoskaBydgoszczEdukacjaPrzedszkola do likwidacji. Szkoła potrzebuje nowej świetlicy
Paweł Skutecki, Marcin Sypniewski, Piotr Echaust - LG (3)
05.05.2016 | 14:22

Przedszkola do likwidacji. Szkoła potrzebuje nowej świetlicy

Przedszkole przy ul. Hetmańskiej wkrótce może przestać istnieć.

Na zdjęciu: Piotr Echaust, Marcin Sypniewski i Paweł Skutecki

Fot. Leszek Grabowski

Przedszkola przy ul. Hetmańskiej i Śląskiej wkrótce mogą przestać istnieć. Ich właściciel otrzymał wypowiedzenie, gdyż szkoła, w budynku której mieści się jedna z jego placówek, potrzebuje pomieszczeń na świetlicę.

W czwartek poseł Paweł Skutecki oraz Marcin Sypniewski zorganizowali konferencję prasową w Przedszkolu Niepublicznym „Oświata” znajdującym się przy ul. Hetmańskiej w budynku Szkoły Podstawowej nr 2. Placówka zarządzana przez Piotra Echausta istnieje od 2010 roku, ale wkrótce ma zostać zlikwidowana. Podobny los czeka należące również do Echausta przedszkole przy ul. Śląskiej. Do obu placówek chodzi łącznie 41 dzieci, a miejsc jest 70.  – Czytamy, że w Bydgoszczy brakuje miejsc w przedszkolach, a miasto likwiduje kolejne placówki – dziwił się Skutecki. Parlamentarzysta wystosował w tej sprawie zapytanie do bydgoskiego ratusza. W odpowiedzi wiceprezydent Iwona Waszkiewicz poinformowała, że likwidacja dwóch placówek nie spowoduje zmniejszenia liczby miejsc w bydgoskich przedszkolach. – Nie wiem, jak to możliwe. Pani prezydent napisała też, że rodzice przystali na likwidację. Wiem jednak, że podpisali się już pod prośbą, aby przedszkola zostały – mówił Skutecki.

Jak tłumaczył Marcin Sypniewski, urzędowi miasta powinno zależeć na dalszym funkcjonowaniu przedszkoli niepublicznych. – Miasto oszczędza 1/4 pieniędzy, które płaci na przedszkola publiczne. Ten sposób jest tańszy, więc tym bardziej nie rozumiemy tej decyzji – mówił prezes bydgoskiego oddziału partii KORWiN.

Przedszkole powstało w 2010 roku po wyremontowaniu lokali mieszkalnych, z których nie korzystała szkoła. Umowa miała obowiązywać jeszcze przez trzy lata, lecz w tym roku Echaust dostał wypowiedzenie. –  Udało nam się już wpasować w tę dzielnicę, rodzice nam ufają. Okazuje się jednak, że nie pasujemy do koncepcji – tłumaczy Echaust. Jak przyznaje, zaproponowano mu znalezienie nowej lokalizacji. – Dostaliśmy wypowiedzenie ze złośliwą według mnie informacją, że mamy wystarczająco dużo czasu, aby się przenieść. Ale przedszkole to nie budka z warzywami, żeby ją przenosić w inne miejsce – mówi Echaust.

Przedstawiciele urzędu miasta zaznaczają, że umowę wynajmu podpisywała dyrekcja szkoły i to ona ją wypowiedziała. Obie strony – przedszkole i szkoła – zapewniają, że dotąd współpraca układa się poprawnie. Dyrektor SP 2, Agata Dopke tłumaczy jednak, że podstawówka potrzebuje nowej świetlicy. Do obecnej uczęszcza łącznie 150 dzieci. Zdarza się, że w ciągu godziny z opieki świetlicowej korzysta 70 uczniów, a w tej samej sali mieści się jeszcze odwiedzana przez ok. 170 osób stołówka. – To zjawisko jest w mojej ocenie niedopuszczalne, zupełnie sprzeczne ze standardami współczesnej oświaty. Gdzie zorganizować strefę ciszy, gdzie zabawy, gdzie odrabiania zadań domowych? – argumentuje dyrektor Dopke. Już w 2013 roku przeprowadzono ewaluację zewnętrzną, która wskazywała na konieczność oddzielenia świetlicy od stołówki szkolnej. – Działania z tym związane rozpoczęłam w 2014 roku, a sygnały ustne pojawiały się już wcześniej – mówi nam dyrektor, która dodaje też, że rola świetlic szkolnych znacznie wzrosła z pojawieniem się w szkole sześciolatków.

Obecnie w SP 2 uczy się 426 uczniów, a liczba oddziałów wzrosła z 16 do 19. Ponowne przystosowanie pomieszczeń – tym razem do potrzeb szkoły – będzie wymagało kolejnych nakładów finansowych. Opracowywany jest wniosek do urzędu miasta o środki w ramach programu „Wyposażenie i modernizacja gabinetów, świetlic, bibliotek i placów zabaw”.

Jak tłumaczy Echaust, likwidacja przedszkoli może być szczególnie bolesna dla dzieci i rodziców. – Decyzją urzędnika dzieci mają zostać wyrzucone na bruk. Mamy na przykład dziecko z autyzmem, którego mama nie wyobraża sobie, żeby chodziło do innego przedszkola – tłumaczy szef likwidowanej placówki. Rodzice przedszkolaków dostali propozycję zapewnienia dzieciom miejsc w wybranej przez nich placówce, lecz z takiej opcji skorzystały tylko cztery osoby. Dyrektor Dopke wylicza też, że miasto utworzyło pięćdziesiąt nowych miejsc w pozostałych przedszkolach na Śródmieściu, a wolne miejsca są obecnie także w Przedszkolach nr 68, 31, 7 oraz w oddziałach przedszkolnych w SP 10. – Doskonale rozumiem trudną sytuację rodziców dzieci 3-4 letnich, dla których brakuje miejsc w publicznych przedszkolach, ale moim zadaniem, jako dyrektora szkoły, jest poprawa warunków nauki i wypoczynku moich uczniów, a także zapewnienie właściwych warunków pracy wychowawców świetlicy. To mój priorytet – argumentuje dyrektor Dopke.

Powiązane treści