Bydgoszcz
18C
Opady
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h ENE
H 18 • L 18
25C
Sob
22C
Nd
24C
Pon
23C
Wt
23C
Sr
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEMiejsca i lokaleQchnia bez kalorii
IMG_20160908_123856 (Copy)
08.09.2016 | 19:17

Qchnia bez kalorii

Na zdjęciu: Qchnia bez kalorii na zewnątrz.

Fot. Stanisław Gazda

Nazwa nowego lokalu gastronomicznego przy ul. Dworcowej 15 jest z pewnością intrygująca, chwytliwa, ale trzeba patrzeć na nią z przymrużeniem oka, wszak bez kalorii, to można ugotować co najwyżej wodę…

Tymczasem na tablicy z menu – patrząc tylko na ofertę lunchową – sześć pozycji. Z nich wybieramy: zupę krem z dyni z czarnym sezamem, chłodnik litewski z jajkiem oraz kurczak curry z papryką i ananasem na ryżu jaśminowym z dodatkiem sałaty lodowej, a także wegetariańskie naleśniki ryżowe z pieczarkami i sosem pomidorowym. Ale do wyboru są także różnego rodzaju napoje, śniadania, sałatki i desery.

Konsternacja dopada nas przy wyborze sztućców. Nasze miny na pewno są bezcenne, gdy chwytamy za wykonane z czarnego plastiku łyżki do zupy z komorą o pojemności łyżeczki do herbaty. Jakież więc muszą być łyżeczki do herbaty? No…takie jak do lodów. Wyobrazić sobie łyżeczek do lodów nie byliśmy w stanie. Na szczęście nie było takiej potrzeby, zresztą możliwości sprawdzenia żadnej, gdyż lodów w Qchni bez kalorii nie podają.

Ale mamy już zamówione zupy. Chłodnik – bez zastrzeżeń. Wygląd, smak – wręcz książkowe. Botwinka, tarte buraczki, koperek, szczypiorek i oczywiście jajko. Wszystko idealnie zrównoważone, lekko słodkie, intensywny różowy kolor, po prostu w sam raz.  Za to krem z dyni z kremu nie miał nic, bo był stanowczo za rzadki, a z dyni jedynie kolor. Zupa w smaku najbardziej przypominała grochówkę z suszonego grochu, ale możemy się mylić z powodu podrażnienia kubków smakowych przez pieprz. A przecież dynia „uwielbia” gałkę muszkatołową, kurkumę! Czarny sezam usadowił się był na obrzeżach miseczki z zupą i większego wrażenia na nas nie robił. Czy wpłynął na smak? Sprawa dyskusyjna.

Na czarnej, metalowej tacy z logiem czegoś nam nieznanego (a dlaczego nie Qchni?) oprócz misek z zupami leżały dwie serwetki zbliżone wyglądem do chusteczek higienicznych – również bez logo Qchni – chyba ze wzorem w kratkę. Dosłownie były dwie, więc niecierpliwie i jak się okazało bezskutecznie zaczęliśmy się rozglądać za serwetnikami, zważywszy, że towarzyszące nam niespełna półtoraroczne dziecko sztuki eleganckiej konsumpcji dopiero się uczy…

Operując czarnymi plastikowymi nożem i widelcem odkrawamy kawałek ryżowego naleśnika. Ciasto w swojej strukturze znacznie różni się od typowego zrobionego z mąki pszennej – jest bardziej kruche i mniej sprężyste i ma podstawowy mankament, który z czasem doprowadzić może do nerwicy: jest bardzo łamliwe i trudno przyczepne do plastikowego widelca, z którego natychmiast spada, bez względu na to czy było nań nabite czy nałożone. Walcząc z naleśnikiem, który prędko popękał na czynniki pierwsze, docieramy do pieczarek. Są stanowczo zbyt grubo pokrojone. Zresztą gdyby nawet było inaczej, to i tak ich smak „zabija” potężna plama sosu pomidorowego. To, że naleśnik w nim pływał i nie utonął, zawdzięczać możemy dużej ilości lodowej sałaty, którą został z góry potraktowany. Sałata zresztą okazała się zbędnym dodatkiem, gdyż była gorzka, wręcz przypominająca cykorię. Na pewno nie zgadniecie, co przypominał wygląd talerza przed końcem jedzenia. Toż to istna alegoria bitwy pod Racławicami!

Ale skupmy się na kurczaku curry z papryką i ananasem na ryżu jaśminowym z dodatkiem…sałaty lodowej. Spore kawałki piersi kurczaka w kolorze (bo nie w smaku) curry, ku naszemu zaskoczeniu są smaczne, miękkie i soczyste. Bardzo dobrze komponują się ze słodkim ananasem. Wyczuwa się, że kurczak na pewno nie były podsmażany – raczej obgotowany. Ryż jest lepki, z charakterystycznym posmakiem gotowania na mleku. Wszystko kiedyś musi być pierwsze, więc dziś po raz pierwszy jemy ryż na mleku, jako dodatek do drugiego dania!

I była też lemoniada. Jak się później dowiedzieliśmy, zamiast cukru użyto do niej jego zamiennik w postaci ksylitolu, czyli naturalnego cukru z brzozy.  Do cierpkiej cytryny trzeba by było dodać go nieco więcej, bo lemoniada powinna być bardziej słodka.

Czas odkryć karty, że nasze jedzenie jest medialne – zapraszamy do stołu właścicielkę Qchni bez kalorii – Hanię Bibik. Zapytana, czy naprawdę jesteśmy w kuchni bez kalorii wyjaśnia, że filozofia gotowania w lokalu polega na zmniejszaniu kaloryczności i odtłuszczaniu tego, co się da i ile się da, tak by każdy wraz z jedzeniem otrzymał odpowiednią ilość kalorii. Nie ma tu dodatku śmietany, cukru, mąki. Qchnią bez kalorii udało się Hani, wraz z jej koleżanką Karoliną, stworzyć miejsce, gdzie można zjeść zdrowo, pożywnie, bez nadmiernego obciążania żołądka. Mile widziany jest tu każdy, kto chce się przekonać, że zdrowa żywność nie musi być mdła i niesmaczna, a wręcz przeciwnie.

No i wyjaśniło się, że wybrany przez nas kurczak curry był gotowany na parze, zalewany mlekiem sojowym i to także za jego przyczyną ryż wydawał się gotowany na mleku.

-Codziennie menu jest inne, codziennie gotujemy nowe lunche złożone z dwóch zup, dań mięsnych i jednego wegetariańskiego lub wegańskiego. Codziennie też pieczemy nowe ciasta, natomiast rodzaje sałatek, płatków i omletów zmieniamy raz na tydzień – informuje Hania – pasjonatka zdrowej żywności.

Kuchnia ma być zdrowa, pożywna i bez zbędnych kalorii. I takie właśnie cele postawili sobie właściciele nowego lokalu, który od niedawna działa przy ul. Dworcowej 15. ” Qchnia bez kalorii” czynna jest cały dzień, do godz. 18:00.

Wnętrze „Qchni bez kalorii” urządzone jest po domowemu. Drewniane kwadratowe stoliki, do tego czarne krzesła i w takim samym kolorze plastikowe sztućce i tace, na których przynosimy sami do stolika zamówione jedzenie. Niskie parapety dekorują jasne skrzynki wyłożone słomą, na ladzie i półkach słoiki z przyprawami, kaszami, suszonymi owocami. Na jednej ze ścian powieszono kilka luster, przez co lokal wydaje się przestronniejszy. Menu wypisane jest kredą na dwóch dużych czarnych tablicach zaraz przy wejściu. Przytulnie, trochę swojsko i ekologicznie. Taka jest Qchnia Bez Kalorii przy ul. Dworcowej 15. Polecamy szczególnie tym którzy cenią zdrową i ekologiczną żywność, bez ulepszaczy, podaną szybko i w przystępnych cenach.

Współpraca: Józefina Szlenkier

Podobne wpisy

Powiązane treści