Bydgoszcz
17C
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h SW
H 17 • L 17
19C
Sob
25C
Nd
26C
Pon
26C
Wt
30C
Sr
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaRadni przyjęli budżet na przyszły rok. Prawie pół miliarda złotych na inwestycje
rada_miasta_XII_16_ST
28.12.2016 | 14:21

Radni przyjęli budżet na przyszły rok. Prawie pół miliarda złotych na inwestycje

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski podczas swojego wystąpienia przekonywał radnych do swoich racji i odpierał głosy krytyków.

Fot. Sebastian Torzewski

Nie brakowało bon motów i nie brakowało emocji – tradycyjnie już sesja budżetowa stała się areną donośnych wystąpień i dyskusji o stanie przyszłorocznej kasy miasta. Ale zakończyła się sukcesem prezydenta Rafała Bruskiego i koalicji PO – SLD, która przegłosowała budżet wraz z autopoprawką.

Najważniejsze liczby przyszłorocznego budżetu – 1,857 miliarda złotych dochodów, nieco ponad dwa miliardy wydatków, deficyt na poziomie 181 mln zł i nadwyżka operacyjna przekraczająca kwotę 145 mln zł. I wreszcie wydatki inwestycyjne – te mają w 2017 roku przekroczyć 465 milionów złotych.

Robi wrażenie? Nie na opozycji, która już kilka tygodni temu wątpiła w realizację planów ratusza. Powtórzył to na sesji przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Mirosław Jamroży, nazywając budżet zaproponowany przez prezydenta Bruskiego „księgą pobożnych życzeń”. Jego zdaniem, ta księga może nie mieć zakończenia, gdyż wiele inwestycji jest przepisywanych z roku na rok. – Wiele zadań to obietnice sprzed lat. Mam wrażenie, że rok temu widziałem te same slajdy – przekonywał Jamroży. I dodawał, że jest to „budżet na przetrwanie kolejnego roku kadencji”. – A budżet rośnie, tyle że bez zabiegów prezydenta. A to wszystko dzięki programowi 500 Plus – przekonywał radny PiS.

Głosy krytyczne padły również, czego można było się spodziewać, ze strony radnego niezrzeszonego Bogdana Dzakanowskiego. Wypomniał on prezydentowi między innymi intencyjną uchwałę z ubiegłego roku, w której oczekiwano przekazanie na program utwardzania dróg gruntowych aż 35 milionów złotych. Tymczasem w tym roku pula na ten cel wynosiła jedynie 17 mln zł, a i tak została wykorzystana w połowie. Problem z realizacją inwestycji, nie tylko zresztą tych, zauważył również Jan Szopiński z koalicyjnego SLD. – Po stronie pana, panie prezydencie i podległych panu urzędników istnieje obowiązek analizy, dlaczego środki inwestycyjne (około 160 mln zł – dod. red.) nie zostały zrealizowane. Czy tylko dlatego, że nie dostaliśmy na nie pieniędzy, czy też dlatego, że były źle przygotowane bądź przeprowadzone? – zwrócił się do Bruskiego.

Inwestycje były zresztą języczkiem u wagi całej dyskusji. Szczególnie – tematy budowanego już lodowiska (padało pytanie, czy warto budować obiekt, skoro nie będą na nim grali hokeiści) oraz basenów (głośno dyskutowano o lokalizacji pierwszej z nowych pływalni na Kapuściskach, zwłaszcza że na sali siedzieli przedstawiciele Stowarzyszenia Miedzyń i Prądy). Prezydent Bruski twardo jednak obstawał przy swoim stanowisku, że w pierwszej kolejności tafla na Babiej Wsi ma służyć mieszkańcom, a nie klubom sportowym (powoływał się na przykład Torunia, gdzie dwa kryte lodowiska są ogólnodostępne przez cztery godziny w tygodniu), a wybór miejsca budowy basenu odbył się na zasadzie obiektywnych kryteriów.

Liczne głosy krytyki pod adresem budżetu postanowił skomentować przewodniczący rady Zbigniew Sobociński (PO): Z państwa wypowiedzi wnioskuję, że Bydgoszcz jest w ruinie. Gdzieś już to słyszałem, ale wtedy chodziło o państwo w ruinie. Otworzył tym samym nowy front z ripostami, co skrzętnie wykorzystali inni rajcy. Między innymi Rafał Piasecki (PiS) z hasłem „My nie skaczemy, hop, hop, hop, Bruski stop, tylko piszemy wnioski do budżetu. Zresztą, z definicji odrzucane” czy Kazimierz Drozd, który krytykę ze strony kolegi klubowego – Jana Szopińskiego skwitował parafrazą: „Są w koalicji rachunki krzywd, ale obca dłoń ich też nie przekreśli…”.

Radni PiS, o czym mówił chociażby Rafał Piasecki, mieli pretensje o brak wsparcia przy prawidłowym przygotowywaniu poprawek do budżetu. – To porażka kancelarii urzędu miasta, a nie radnych – komentował, odnosząc się do licznych wniosków odrzuconych z przyczyn formalnych. Wtórował mu Jarosław Wenderlich, który skrupulatność prezydenta nazwał wręcz „upierdliwością”.  – Jeżeli radny nie umie po tylu latach skonstruować poprawki zgodnie z uchwałą, którą podjęła rada, to jest to trochę śmieszne – skwitował wypowiedzi radnych PiS Bruski.

Po czterech godzinach dyskusji radni w końcu przystąpili do głosowania poprawek. Pula tych zgłoszonych przez opozycję (m.in. o dofinansowanie projektu budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych, wsparcie Bydgoskiego Festiwalu Nauki czy realizację drobnych inwestycji na osiedlach) przepadła w głosowaniach. Autopoprawka prezydenta wraz z całym budżetem została za to przyjęta 17 głosami koalicji (zabrakło na sali jedynie radnej Grażyny Kufel) przy trzynastu głosach sprzeciwu.

Powiązane treści