Bydgoszcz
4C
Opady
86% wilgotność
Wiatr: 8km/h WSW
H 4 • L 4
2C
Pon
1C
Wt
2C
Sr
7C
Czw
7C
Pt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaRadni przyjęli budżet na przyszły rok. Prawie pół miliarda złotych na inwestycje
rada_miasta_XII_16_ST
28.12.2016 | 14:21

Radni przyjęli budżet na przyszły rok. Prawie pół miliarda złotych na inwestycje

Przez ponad trzy kwadranse prezydent Rafał Bruski przekonywał radę miasta, że warto głosować za projektem budżetu na rok 2017.

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski podczas swojego wystąpienia przekonywał radnych do swoich racji i odpierał głosy krytyków.

Fot. Sebastian Torzewski

Nie brakowało bon motów i nie brakowało emocji – tradycyjnie już sesja budżetowa stała się areną donośnych wystąpień i dyskusji o stanie przyszłorocznej kasy miasta. Ale zakończyła się sukcesem prezydenta Rafała Bruskiego i koalicji PO – SLD, która przegłosowała budżet wraz z autopoprawką.

Najważniejsze liczby przyszłorocznego budżetu – 1,857 miliarda złotych dochodów, nieco ponad dwa miliardy wydatków, deficyt na poziomie 181 mln zł i nadwyżka operacyjna przekraczająca kwotę 145 mln zł. I wreszcie wydatki inwestycyjne – te mają w 2017 roku przekroczyć 465 milionów złotych.

Robi wrażenie? Nie na opozycji, która już kilka tygodni temu wątpiła w realizację planów ratusza. Powtórzył to na sesji przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Mirosław Jamroży, nazywając budżet zaproponowany przez prezydenta Bruskiego „księgą pobożnych życzeń”. Jego zdaniem, ta księga może nie mieć zakończenia, gdyż wiele inwestycji jest przepisywanych z roku na rok. – Wiele zadań to obietnice sprzed lat. Mam wrażenie, że rok temu widziałem te same slajdy – przekonywał Jamroży. I dodawał, że jest to „budżet na przetrwanie kolejnego roku kadencji”. – A budżet rośnie, tyle że bez zabiegów prezydenta. A to wszystko dzięki programowi 500 Plus – przekonywał radny PiS.

Głosy krytyczne padły również, czego można było się spodziewać, ze strony radnego niezrzeszonego Bogdana Dzakanowskiego. Wypomniał on prezydentowi między innymi intencyjną uchwałę z ubiegłego roku, w której oczekiwano przekazanie na program utwardzania dróg gruntowych aż 35 milionów złotych. Tymczasem w tym roku pula na ten cel wynosiła jedynie 17 mln zł, a i tak została wykorzystana w połowie. Problem z realizacją inwestycji, nie tylko zresztą tych, zauważył również Jan Szopiński z koalicyjnego SLD. – Po stronie pana, panie prezydencie i podległych panu urzędników istnieje obowiązek analizy, dlaczego środki inwestycyjne (około 160 mln zł – dod. red.) nie zostały zrealizowane. Czy tylko dlatego, że nie dostaliśmy na nie pieniędzy, czy też dlatego, że były źle przygotowane bądź przeprowadzone? – zwrócił się do Bruskiego.

Inwestycje były zresztą języczkiem u wagi całej dyskusji. Szczególnie – tematy budowanego już lodowiska (padało pytanie, czy warto budować obiekt, skoro nie będą na nim grali hokeiści) oraz basenów (głośno dyskutowano o lokalizacji pierwszej z nowych pływalni na Kapuściskach, zwłaszcza że na sali siedzieli przedstawiciele Stowarzyszenia Miedzyń i Prądy). Prezydent Bruski twardo jednak obstawał przy swoim stanowisku, że w pierwszej kolejności tafla na Babiej Wsi ma służyć mieszkańcom, a nie klubom sportowym (powoływał się na przykład Torunia, gdzie dwa kryte lodowiska są ogólnodostępne przez cztery godziny w tygodniu), a wybór miejsca budowy basenu odbył się na zasadzie obiektywnych kryteriów.

Liczne głosy krytyki pod adresem budżetu postanowił skomentować przewodniczący rady Zbigniew Sobociński (PO): Z państwa wypowiedzi wnioskuję, że Bydgoszcz jest w ruinie. Gdzieś już to słyszałem, ale wtedy chodziło o państwo w ruinie. Otworzył tym samym nowy front z ripostami, co skrzętnie wykorzystali inni rajcy. Między innymi Rafał Piasecki (PiS) z hasłem „My nie skaczemy, hop, hop, hop, Bruski stop, tylko piszemy wnioski do budżetu. Zresztą, z definicji odrzucane” czy Kazimierz Drozd, który krytykę ze strony kolegi klubowego – Jana Szopińskiego skwitował parafrazą: „Są w koalicji rachunki krzywd, ale obca dłoń ich też nie przekreśli…”.

Radni PiS, o czym mówił chociażby Rafał Piasecki, mieli pretensje o brak wsparcia przy prawidłowym przygotowywaniu poprawek do budżetu. – To porażka kancelarii urzędu miasta, a nie radnych – komentował, odnosząc się do licznych wniosków odrzuconych z przyczyn formalnych. Wtórował mu Jarosław Wenderlich, który skrupulatność prezydenta nazwał wręcz „upierdliwością”.  – Jeżeli radny nie umie po tylu latach skonstruować poprawki zgodnie z uchwałą, którą podjęła rada, to jest to trochę śmieszne – skwitował wypowiedzi radnych PiS Bruski.

Po czterech godzinach dyskusji radni w końcu przystąpili do głosowania poprawek. Pula tych zgłoszonych przez opozycję (m.in. o dofinansowanie projektu budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych, wsparcie Bydgoskiego Festiwalu Nauki czy realizację drobnych inwestycji na osiedlach) przepadła w głosowaniach. Autopoprawka prezydenta wraz z całym budżetem została za to przyjęta 17 głosami koalicji (zabrakło na sali jedynie radnej Grażyny Kufel) przy trzynastu głosach sprzeciwu.

Powiązane treści