Bydgoszcz
-8C
Słonecznie
61% wilgotność
Wiatr: 3km/h NE
H -8 • L -8
-9C
Pon
-9C
Wt
-12C
Sr
-11C
Czw
-10C
Pt
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaRadni sprawdzą adresy. Muszą się tylko dogadać – czyje i jak
rada miasta, ratusz, radni - st
06.02.2018 | 10:07

Radni sprawdzą adresy. Muszą się tylko dogadać – czyje i jak

We wtorek odbędzie się drugie posiedzenie zespołu mającego zbadać miejsce zamieszkania radnych.

Na zdjęciu: Komisja zbada, gdzie mieszkają bydgoscy radni.

Fot. ST

We wtorek odbędzie się drugie posiedzenie komisji mającej zbadać, gdzie mieszkają bydgoscy radni. Na razie jednak jej członkowie muszą dogadać się, kogo i jak sprawdzać.

Pierwsze posiedzenie komisji odbyło się w ubiegłą środę. Przypomnijmy, że w zespole znaleźli się Jakub Mikołajczak, Mateusz Zwolak (obaj PO), Ireneusz Nitkiewicz (SLD-Lewica Razem), Paweł Bokiej (PiS) i Bogdan Dzakanowski (niezależny), którzy mieli zbadać, czy radni mieszkają poza Bydgoszczą, a co za tym idzie – czy ich mandat powinien zostać wygaszony. Podejrzenia dotyczyły przede wszystkim Jakuba Mendrego, który w ubiegłe wakacje przyznał, że przeprowadził się do Żołędowa, a także Jana Szopińskiego i Alicji Witowskiej-Araszkiewicz, którzy tłumaczyli, że w domach pod Bydgoszczą odwiedzają współmałżonków.

Pierwsze posiedzenie komisji miało skupić się przede wszystkim na kwestiach formalnych, ale szybko okazało się, że radni inaczej wyobrażają sobie pracę w zespole.

Nieporozumienie 1. Wybór przewodniczącego

Obradami ma kierować Jakub Mikołajczak, a wiceprzewodniczącym został Paweł Bokiej. Zdaniem tego drugiego, polityk rządzącej miastem koalicji nie powinien stać na czele zespołu. – Skoro jedynymi podejrzanymi, z powodu których ta komisja powstała, są radni PO i SLD, to dobrym zwyczajem byłoby, aby radny opozycyjny, a nie ich kolega, stał na czele komisji – mówi nam Bokiej, podając za przykład komisję rewizyjną.

Polityk PiS-u zaznaczył, że oczywiście nie chce podważać sprawiedliwości Mikołajczaka, ale jego argumenty nie przekonały radnego PO. – Przecież nie szukamy winy po stronie jakiejś partii, tylko u jednego lub kilku radnych. Taki zarzut, że będę stronniczy, jest dla mnie bardzo nie fair – odpowiada Mikołajczak.

Nieporozumienie 2. Podstawa prawna

Według pierwszych pomysłów zespół miał wystosować pisma do wszystkich radnych, w których mieli oni określić swoje miejsce zamieszkania. Za przedstawienie fałszywych informacji mieli ponosić odpowiedzialność karną. We wtorek na obradach komisji ma pojawić się radca prawny, który przedstawi radnym możliwości prawne działania zespołu. To odpowiedź chociażby na postulaty Bogdana Dzakanowskiego, który badaną sprawę nazywa „szczególnym zagadnieniem” i przyznaje, że „niektóre rzeczy trzeba robić delikatnie”. Dodaje też jednak, że należy uniknąć zbędnej zwłoki. – Przewodniczący Mikołajczak nie wiedział, na podstawie jakich przepisów mamy działać. Tak nie może być. Chyba że ktoś chce przeciągnąć obrady aż do wyborów, bo wtedy nikomu nie będzie już zależało na rozstrzygnięciu – mówi nam radny niezależny. Mikołajczak zaznacza, że pośpiech może nie być wskazany. – Oczywiście trzeba wyjaśnić tę sprawę, ale musimy pamiętać, żeby zarazem nie przekroczyć uprawnień, pytając o adresy i gromadząc dane – tłumaczy.

Nieporozumienie 3. Czy wszystkich radnych traktować tak samo?

Zaproponowany tryb pracy jest przygotowany po najmniejszej linii oporu. Nie wiem, czemu mam wszystkich radnych traktować równo, bo wiadomo, kto był prowodyrem całego zamieszania – mówi Bokiej.  Jego zdaniem Jakub Mendry, który na łamach prasy przyznał, że przeprowadził się do Żołędowa, powinien przyjść na obrady komisji lub wystosować pismo, aby złożyć szersze wyjaśnienia niż inni. Jeśli nie zaprzeczy, że się przeprowadził, to jego mandat powinien zostać wygaszony. Podobnie uważa Dzakanowski. – W przypadku radnego Mendrego jest sprawa prosta. Powinien wydać oświadczenie, czy podtrzymuje to, co powiedział. Jeśli tak, to dla wszystkich najlepiej byłoby, gdyby zrezygnował – mówi Dzakanowski.

Trudno spodziewać się, aby Mendry zrobił tak, jak oczekują Bokiej i Dzakanowski. – Ich słowa to czysta polityka i odbieram je jako rewanż za rękawice, które zostawiłem na miejscu Piaseckiego – mówi nam radny. Składać mandatu nie zamierza. –  Ja cały czas utrzymuję, że mieszkam w Bydgoszczy, tu jest centrum mojego życia, tu mam firmę i płacę podatki, więc nie mam powodu do rezygnacji – tłumaczy. We wtorek zespół ma zająć się przygotowaniem pisma, które wystosuje do Mendrego oraz do innych radnych.

Powiązane treści

Program do mailingu FreshMail
 

Program do mailingu FreshMail