Bydgoszcz
-8C
Słonecznie
78% wilgotność
Wiatr: 2km/h W
H -8 • L -8
-12C
Pon
-13C
Wt
-12C
Sr
4C
Czw
2C
Pt
PILNE: Awaria tramwaju T7 na moście Pomorskim. Linie nr 4, 7 i 8 w kierunku r. Toruńskiego skierowane objazdem przez Babią Wieś.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaRatusz chce spotkania ze związkowcami. A ci – nadal dymisji Łukasza Niedźwieckiego
MZK Bydgoszcz protest
30.11.2015 | 19:02

Ratusz chce spotkania ze związkowcami. A ci – nadal dymisji Łukasza Niedźwieckiego

Status quo w sprawie nowego prezesa Miejskich Zakładów Komunikacyjnych. Wielką niewiadomą jest funkcjonowanie komunikacji miejskiej w najbliższy wtorek, 1 grudnia.

Na zdjęciu: W poniedziałek motorniczy i kierowcy ograniczyli swój sprzeciw do wystawienia kartek z napisem "Protest".

Fot. Sebastian Torzewski

Zastępca prezydenta Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz, odpowiedzialny za transport i komunikację, chce spotkać się z przedstawicielami związków zawodowych funkcjonujących w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych. Celem ma być zażegnanie konfliktu wobec nowego prezesa spółki, a do niedawna innego bliskiego współpracownika Rafała Bruskiego – Łukasza Niedźwieckiego.

Ten ostatni rozstał się z ratuszem w miniony piątek. Ale prezydent nie zostawił swojego już eks-zastępcy bez angażu. Zarekomendował radzie nadzorczej MZK powołanie Niedźwieckiego na fotel prezesa miejskiego przewoźnika. Tyle że przeciwko tej decyzji zaprotestowali członkowie związków zawodowych działających w MZK, którzy – jak zapewniają – mają poparcie niemal całej załogi.

Osie konfliktu są dwie. Pierwsza, główna dotyczy zarzutów związkowców, że to Niedźwiecki jest współodpowiedzialny za skonstruowanie niekorzystnych umów, które otrzymał do podpisania ustępujący prezes Paweł Czyrny, co miało być bezpośrednią przyczyną jego rezygnacji. W dokumentach zapisane miały być niższe stawki za wozokilometr niż dotychczas. Czyrny nie chciał się na to zgodzić, a związki zawodowe obawiają się, że to początek demontażu miejskiej spółki, którą eks-prezes wyprowadził w ostatnich siedmiu latach na finansową prostą.

Nic podobnego – zapewnia w rozmowie z Radiem PiK Łukasz Niedźwiecki. – Nie ma koncepcji podzielenia ani likwidacji MZK. Zapewnia, że ze związkowcami rozmawiał, ale dodatkowo poprosił o przekazanie uwag na piśmie. Z ratusza nie popłynął jednak w poniedziałek jednoznaczny komunikat co do przyszłości Niedźwieckiego i obsady stanowiska szefa spółki. Jednoznaczne jest za to stanowisko związkowców, którzy mówią stanowcze „nie” byłemu zastępcy Rafała Bruskiego. I nie wykluczają zaostrzenia strajku, jeśli ich postulat nie zostanie spełniony (w poniedziałek wyjechali na ulice i torowiska z kartkami z napisem „Protest” za szybami pojazdów).

W wersji ekstremalnej, jak twierdzą sternicy związków, może on zakończyć się komunikacyjnym paraliżem miasta. Miałaby to być konsekwencja niepojawienia się autobusów i tramwajów na bydgoskich ulicach. I to już we wtorek. Sprawę próbował załagodzić w poniedziałkowe popołudnie inny zastępca prezydenta – Mirosław Kozłowicz. Zapowiedział, że po zapoznaniu się z dokumentami finansowymi przygotowanymi przez Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej zaprosi związkowców na spotkanie. Dokładnego terminu jednak nie podał.

Drugim zastrzeżeniem pracowników MZK do nowo nominowanego prezesa jest jego przeszłość w magistracie. W ostatnich miesiącach był on bowiem oskarżany o mobbing, ale specjalna komisja nie dopatrzyła się znamion takiego działania. Doszło jednak, co przyznał przed weekendem prezydent Bruski, do „zachwiania relacji międzyludzkich”.

Powiązane treści