Bydgoszcz
-4C
85% wilgotność
Wiatr: 2km/h SSW
H -4 • L -4
-12C
Wt
-11C
Sr
1C
Czw
1C
Pt
1C
Sob
PILNE: Awaria tramwaju T7 na moście Pomorskim. Linie nr 4, 7 i 8 w kierunku r. Toruńskiego skierowane objazdem przez Babią Wieś.
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIReportaż: CASTING
DSCF0032 (Copy)
10.08.2016 | 21:55

Reportaż: CASTING

Drugi dzień castingu już jutro.

Na zdjęciu: W pierwszym dniu castingu wzięło udział około siedemdziesięciu osób.

Fot. Stanisław Gazda

Tako Media – producent paradokumentów „Dlaczego Ja”, „Trudne sprawy”, „Pamiętniki z wakacji”, „Detektywi w akcji”, prowadzi w Bydgoszczy bezpłatny casting do swoich seriali oraz kilku nowych produkcji.  Producenci szukają amatorów, bez względu na wiek, aparycję czy płeć . W pierwszym dniu na casting  w hotelu „Pod Orłem” stawiło się kilkadziesiąt osób.

Ekipa producentów z Wrocławia się spóźnia. Zadzwonili, żeby wywiesić kartkę, że casting będzie przesunięty o godzinę. O godzinę dłużej przyjdzie więc czekać Mirosławie na swoje pięć minut przed komisją konkursową. Siedzi już tu przed salą przesłuchań od czterech godzin, więc godzina w tę czy we w tę nie ma już dla niej najmniejszego znaczenia. Jest w takim wieku, że pasowałyby do niej role a to teściowej-zołzy, a to mamuśki. Sama jest mamą Łukasza, który od ponad 18 lat mieszka w Anglii i pracuje w Londyńskim Soho, tworząc efekty wizualne do największych hollywoodzkich filmów  takich jak: ‚Avatar’, ‚Grawitacja, ‚Harry Potter i Insygnia Śmierci Część II ‚, ‚Paddington’, ‚Jupiter: Intronizacja’,  ‚Gdzie mieszkają dzikie stwory’, ‚Everest’, ‚Geostorm’. On od dziecka pragnął pracować przy filmach, a teraz jej zamarzyło się aktorstwo… Najbardziej nie chciałaby zagrać roli, w której miałaby kogoś zdradzić. Nie ma za sobą żadnego doświadczenia aktorskiego, ale gdy przyjdzie jej kolej, pani Mirosława pokaże, że potrafi tak zagrać najróżniejsze emocje, jak by miała za sobą role w niejednej produkcji filmowej…

Młodziutka Martyna z Brodnicy spędza wakacje w Bydgoszczy u swojej siostry. Do hotelu „Pod Orłem” miała niedaleko, do roboty nic specjalnego, więc przyszła na casting. Martynę, jak wielu jej podobnych przywiodła ciekawość, chęć przeżycia przygody, sprawdzenia siebie, ale też tkwiące gdzieś tam w głębi serca pragnienie zagrania w filmie.  Tu i teraz obawia się jednego – żeby tylko nie kazali jej śpiewać. Bo będzie klapa na całej linii.

Joanna podchodzi do castingu zupełnie bezstresowo, i nawet nie próbuje sobie wyobrazić, co też tam będzie, i jak to będzie. Co każą, to zrobi. Najpoważniejszy dotąd jej sukces artystyczny, to wygranie konkursu recytatorskiego w wieku dziewięciu lat. Wtedy się udało, więc dzisiaj może też. A jeżeli nie, to nic strasznego się nie stanie. To, że nigdy nie zagra u boku swoich idoli: Adamczyka i Karolaka? No trudno…

Agata ma na pewno talent do zatrzymywania facetów idących w swoją stronę. Jej zaczepne spojrzenie w moim kierunku sprawiło, że zawróciłem z drogi i podszedłem do stolika przy którym siedziała, czekając na rozpoczęcie się castingu. Co jeszcze potrafi oprócz sympatycznego zwrócenia na siebie uwagi? Ma wykształcenie muzyczne, więc śpiew nie sprawiłby jej najmniejszego problemu. Tyle że dziś raczej będzie musiała się zmierzyć z odegraniem jakiejś scenki.

Nie udało się Patrycji na castingu do „Mam talent”, może uda się dziś, choć a propos talentu, jak się przyznaje bez bicia, największy ma do grania na nerwach rodzicom. Najlepiej więc czułaby się, gdyby miała do zagrania rolę niesfornej córki, dziewczyny z problemami i stwarzającej problemy. Ja patrząc na jej image, widziałbym ją w roli słodkiej, uroczej nastolatki, co to niejednemu chłopakowi potrafi zawrócić w głowie.

Cukierkowata uroda w typie lalki Barbie, w codziennym życiu może się i przydaje. No, na pewno nie sposób nie rzucić spojrzenia na taką dziewczynę. Ale w branży filmowej, to wręcz przekleństwo, skazanie się na obsadzanie, w najgorszym razie, w roli panienek do towarzystwa. Dla niej samej najciekawszą opcją byłaby możliwość zagrania w „Pamiętnikach z wakacji”. Jest okazja spróbowania swoich możliwości, dlaczego nie miałaby z niej skorzystać. Właśnie z tego powodu Sylwia przyszła na casting.

„Będzie fajnie, śmiesznie” – takie argumenty wystarczyły, by zgodziła się nie tylko towarzyszyć koleżance w castingu, ale również wziąć w nim udział. Obydwie dziewczyny zajmują się wychowywaniem dzieci, ale mają podporę w swoich mamach, które, gdyby otwarła się przed nimi droga do wielkiej kariery, na pewno im pomogą. Role komediowe, czarne charaktery. Twierdzą, że ze wszystkimi by sobie poradziły. No, może z wyjątkiem roli psychopatki. Po dłuższej chwili namysłu, jedna z dziewczyn wypala:

-Ale tu na castingu, scen intymnych, czy tańca na rurze nie będzie trzeba odgrywać?

Damian ma dziesięć lat i wygląd grzecznego chłopczyka. Już po chwili rozmowy z nim wie się, że ma się do czynienia z bardzo rezolutnym mężczyzną. To on namówił mamę do przyjścia z nim tutaj mówiąc: „Skoro jest taka okazja, to warto byłoby z niej skorzystać”.

– I przyszłam. On jest naprawdę bardzo uzdolniony: sport, matematyka, informatyka, języki obce. Ma fenomenalną pamięć. Grał już w różnych przedstawieniach, choć ja bardziej widziałabym go w reklamie. Bardzo bym chciała, żeby mu się udało. W każdym z nas, także w dziecku jest pragnienie odniesienia sukcesu. Gdybym tu z nim dziś nie przyszła, po prostu pozbawiłabym go marzeń… – uważa Olimpia, mama Damiana.

A tu cała rodzinka – mama Hanna z trójką dzieci: Kacperkiem, Kingą i Patrykiem!

-Co by było, gdybyście się wszyscy dostali do filmu?

-Oj, byłoby cudownie! Moglibyśmy być nową wersją „Rodzinki.pl” o szalonej rodzinie, w zwariowanym domu. Jesteśmy weseli, otwarci na życie…

-To maleństwo, też?

-To maleństwo ma 3 i pół roku i potrafi o wiele więcej niż by można było przypuszczać…

Aż się boję pomyśleć do czego zdolny jest jego starszy brat, który jest tak wygadany, że mógłby mnie sprzedać, ani bym się nie spostrzegł kiedy, i jeszcze by na mnie zarobił!

Klaudii i Uli nie opuszcza poczucie humoru, a ja tę pierwszą pytam poważnie: Gdybyś miała zagrać samą siebie, to jaką byś była dziewczyną?

-Oj, lepiej, żeby pan nie wiedział! – ostrzega Ula.

-Jestem świrnięta, trochę zwariowana, a na dodatek szalona.

-I takich aktorów nam trzeba?

-Spoko, jak się nam nie uda to pójdziemy na fast-fooda, a jak się nam zechce, to na pizzę.

„Szedł Sasza suchą szosą” i „Stół z powyłamywanymi nogami”, urocza czarnula mówi szybko i bezbłędnie, dodając że nie ma zadania, którego by nie wykonała. Niestety, tę arcyciekawie zapowiadającą się pogawędkę przerywa wiadomość, że już są! Wreszcie dojechały długo oczekiwane trzy dziewczyny z Wrocławia, które około siedemdziesiąt osób będzie próbowało przekonać, że to właśnie one są nadzieją polskiego kina…

Droga do kariery wygląda banalnie. Najpierw rozdawane są kwestionariusze dla uczestników castingu mających do 15 lat życia. Później dostają je starsi. Oprócz danych osobowych trzeb się przyznać, czy ma się prawo jazdy, jakie rozmiary ubrań, opanowane języki obce i czy…ma się partnera?

– A jak ja nie mam partnera, to co mam wpisać? – zastanawia się Witek.

Kto wypełnił ankietę może odebrać scenariusz z rolami siostry, matki, córki, którego nie trzeba uczyć się na pamięć. Ma posłużyć jako osnowa odgrywanej, improwizowanej scenki, będącej polem do popisu przy wyrażaniu najróżniejszych emocji. Czego dotyczących? Niestety regulamin castingu zabrania publikowania, nawet jako omówienie, tematu scenek. Dzieci nie otrzymują scenariuszy. Im stawia się indywidualne zadania.

Uczestnicy castingu zapraszani są grupkami, po kilkanaście osób. Każda z nich ma „na ściance” robione zdjęcie z numerem uczestnika i drugie – zbliżenie twarzy. Scenkę rejestrowaną na wideo odgrywa się pojedynczo, przy czym do akcji, jako interlokutorzy włączają się osoby prowadzące casting. Zanim to nastąpi, podawane są do wiadomości informacje na temat zasad przeprowadzania castingu.

-W scence chodzi o to, żebyście pokazali swoje emocje, na przykład czy potraficie się kłócić. Jeżeli przeklinacie – możecie przeklinać. Jeżeli nie jest to w waszym stylu, nie musicie się do niczego zmuszać. Nam chodzi o to, żebyście pokazali swoje autentyczne uczucia. Wszystkie nagrania trafiają do bazy Tako Media. Osoby które pracują w firmie przy obsadzie, dobierają odpowiednie osoby do ról. Niemal codziennie wyszukiwany jest ktoś nowy.  Z wybranymi osobami będziemy się kontaktować telefonicznie.

To już chyba pięćdziesiąte któreś miasto w tym sezonie odwiedzone przez trzy dziewczyny: Beatę i dwie Marty, prowadzące casting. Średnio pojawia się na każdym od sześćdziesięciu do setki osób. W zależności od talentu poświęca się każdej od trzech do siedmiu minut. Wydawać by się mogło, że przy tak masowej i częstej „przeróbce” każdy kolejny casting jest coraz nudniejszym i bardziej męczącym zadaniem. Nic bardziej błędnego! Każdy jest inny i nie każdy potrafi pokazać przed kamerą czy jest naturalny, swobodny, autentyczny, ma w sobie to coś, że z chęcią się na tę osobę patrzy. A głownie o to w tym wszystkim chodzi. Każdy casting to niespodzianka. Bywa niekiedy tak, że wchodzi ktoś, z pozoru „nikt”, a przy bliższym poznaniu okazuje się, że to niebywały talent. I właśnie to oczekiwanie na kolejne odkrycie sprawia, że praca przy castingu nie ma prawa się znudzić. Czasami bywa bardzo wesoło, ale nie brakuje wzruszeń, bo scenki są tak skonstruowane, by wzbudzać także tego typu emocje. Jeden casting nie oznacza obsadzenia w jednej roli w jednej produkcji filmowej. Jeżeli producenci dostrzegą w kimś potencjał, niewykluczone jest, że mogą posypać się kolejne propozycje, a czasami jest to już stała obsada.

 

 

 

Powiązane treści