Bydgoszcz
0C
Niebo głównie zachmurzone
82% wilgotność
Wiatr: 6km/h E
H 0 • L 0
-4C
Czw
-4C
Pt
1C
Sob
3C
Nd
-2C
Pon
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIRówieśnica Niepodległej
Helena Steltman - SG
10.11.2018 | 09:28

Rówieśnica Niepodległej

Na zdjęciu: Helena Steltman skończyła w tym roku 100 lat.

Fot. Stanisław Gazda

Helena Steltman skończyła w tym roku 100 lat. Spytaliśmy ją, jaka jest recepta na długowieczność.

Pani Helena jest pensjonariuszką DPS przy ul. Łomżyńskiej 54. Na spotkanie ze mną przychodzi o własnych siłach, posługując się chodzikiem. Jest taka, jaką zawsze lubi być: elegancka i uśmiechnięta. Zapytana o samopoczucie, zaskakuje odpowiedzią: Zawsze się dobrze czuję. A jak widzę obok siebie pięknych panów, to szczególnie dobrze!

Poproszona o podanie recepty na długowieczność, odpowiada bez chwili zastanowienia: „ Nie kłócić się, nikomu nie robić krzywdy i niczego sobie nie żałować”.  Jest szczęśliwa, że dożyła stu lat i życzy wszystkim, żeby… też spróbowali.

Dzieciństwo, dawną Bydgoszcz i dom, w którym mieszkała trudniej jej sobie przypomnieć. I gdy się wydaje, że w jej głowie są już gotowe odpowiedzi – na przeszkodzie staje dobór właściwych słów. Stąd tylko strzępy wspomnień: o pasaniu krów w rodzinnej wsi Wybranówek pod Janowcem Wielkopolskim, o ulubionej zabawie z dzieciństwa, jaką było zaganianie kur do kurnika. W przebłysku powracającej pamięci pani Helena wspomina ulicę Focha i to, że chodziła do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pamięta też, że tramwaj ciągnęły konie. Lubiła się ładnie ubierać. Nosiła kapelusze. Jej ukochane kwiaty to czerwone tulipany.

Helena Steltman urodziła się 3 kwietnia 1918 roku. W rodzinnym Wybranówku spędziła niełatwe dzieciństwo, jako jedna z ośmiorga rodzeństwa. Mając szesnaście lat rozpoczęła samodzielne życie w Bydgoszczy, której pozostała wierna do dziś.

Wejście w dorosłe życie zbiegło się z trudnym okresem wojny. Była zmuszana przez hitlerowców do pracy w obozie w Zimnych Wodach w Łęgnowie. Sama uniknęła wywózki, ale jej ukochany brat zginął w obozie koncentracyjnym.

W 1953 roku wyszła za mąż – urodziła córkę. Po czterech latach małżeństwa straciła męża. Los skazał ją na samotne wychowywanie dziecka. Dziś może cieszyć się nie tylko wnuczką, ale też prawnuczką. Po dwudziestu latach pani Helena wyszła powtórnie za mąż. Z poznanym dzięki koleżance mężczyzną spędziła wspólnie dwadzieścia trzy lata. Obecnie od siedemnastu lat po raz kolejny jest wdową.

Życie zawodowe pani Heleny to różne zajęcia: – od pracy fizycznej na administracyjnej skończywszy. Pracowała między innymi w zakładach graficznych i w Administracji Domów Miejskich.

Od ponad dwudziestu lat jest pensjonariuszką Domu Pomocy Społecznej „Promień Życia”. Przez personel postrzegana jest jako niezwykle elegancka, serdeczna kobieta. Ma ulubione miejsca: swój jednoosobowy pokój, krzesło w sali terapeutycznej i swoje miejsce na korytarzu, z którego lubi obserwować toczące się życie.

Zawsze pierwsza na zajęciach, zawsze chętna do pomocy, zawsze wykonująca prace z niezwykłą pedanterią i dbałością o szczegóły. Jeszcze do niedawna wykonywała na szydełku aniołki, robiła wełniane szaliki, buciki, ozdoby z papieru, w tym papierowe obrazki. Nigdy dla siebie – zawsze z myślą o podarowaniu ich innym, by cieszyły także jeszcze kogoś.

Podobne wpisy

Powiązane treści