Bydgoszcz
25C
Słonecznie
36% wilgotność
Wiatr: 6km/h ENE
H 25 • L 25
23C
Sob
21C
Nd
23C
Pon
27C
Wt
29C
Sr
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnaleRuszył proces po zabójstwie na Dworcowej. „Myślisz, że ktoś ci wybaczy?”
Tomasz B. - zabójstwo na Dworcowej, początek procesu_SF
08.05.2018 | 16:04

Ruszył proces po zabójstwie na Dworcowej. „Myślisz, że ktoś ci wybaczy?”

28-latkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Na zdjęciu: Tomasz B. usłyszał dwa zarzuty. Nie przyznaje się do żadnego z nich.

Fot. Szymon Fiałkowski

W bydgoskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces 28-latka, który w lipcu ubiegłego roku miał zabić młodego pracownika Pesy. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Ta sprawa wzbudza wiele emocji. Nie inaczej było przed wejściem na salę rozpraw, gdzie kilkanaście osób zaczęło gwizdać w kierunku oskarżonego, a następnie krzyczało hasła „Konfident” oraz „Dożywocie dla niego!”. Gdyby nie wzmocnione siły policji być może nawet doszłoby do linczu na oskarżonym. – Ja rozumiem emocje w tej sprawie, ale osoby te utrudniają początek przewodu sądowego – mówił sędzia Sławomir Ciężki. Policjanci zdołali jednak zapanować nad sytuacją w pomieszczeniu sądu.

Na ławie oskarżonych zasiadł 28-letni Tomasz B. Mężczyźnie postawiono dwa zarzuty. Pierwszy z nich dotyczy zabójstwa w lipcu ubiegłego roku młodego pracownika bydgoskiej Pesy, a drugi – znieważenia funkcjonariusza Służby Więziennej. – Przyznaję się do tego, że takie zdarzenie miało miejsce, ale nie przyznaję się do zabójstwa – tak oskarżony ustosunkował się do pierwszego z zarzutów. Nie przyznaje się także do drugiego zarzutu. Jak mówił, taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca. B. nie zdecydował się odpowiedzieć na pytania, które kierowaliby do niego sąd i prokuratura. Odpowiadał jedynie na pytania obrony. Zaznaczył, że w przeszłości uczestniczył w bójce i otrzymał kilka ciosów w głowę, co skutkowało również tym, że miał operację.

Podczas pierwszej rozprawy zeznania złożyło dwóch świadków, którzy towarzyszyli zabitemu. – Po pracy umówiliśmy się na piwo, alkohol spożywaliśmy przy ulicy Dworcowej – opisywali koledzy zabitego Dawida. Jak dodawali, feralnego wieczoru od strony Dworca Głównego w ich stronę szedł starszy mężczyzna i pytał ich o to, gdzie zlokalizowany jest najbliższy komisariat. – Mówił nam, że został pobity – dodawali świadkowie. Jak zaznaczali, do tego mężczyzny podeszły trzy osoby, wśród których był oskarżony. – Myśleliśmy, że chcieli go okraść – dodawał drugi ze świadków i przyznał, że tego mężczyzny w ogóle nie znali. – Tłumaczyliśmy im, że nic mu nie zrobiliśmy. Wówczas między tą szóstką wywiązała się pyskówka słowna, a Tomasz B. został nawet przewrócony na ziemię. Później, po odbiegnięciu z miejsca, Dawid M. miał krzyknąć do kolegów, by ci zadzwonili po karetkę, bo dostał cios. – Myśleliśmy, że miał tylko ranę na szyi – podkreślał drugi ze świadków.

Sąd próbował również przesłuchać oskarżyciela posiłkowego – matkę zabitego mężczyzny, ale ta nie była w stanie nic powiedzieć. Wówczas Tomasz B. wygłosił oświadczenie. – Chciałem przeprosić panią za sytuację, jaka miała miejsce. Nie chciałem, żeby tak się wydarzyło, czasu nie cofnę – wyznał.

Na te słowa nie wytrzymał jeden z uczestników rozprawy. – Myślisz baranie, że ktoś ci wybaczy? – odparł. Sędzia Ciężki musiał uspokoić obecnych na sali.

Kolejną rozprawę zaplanowano na przyszły wtorek, 15 maja. W planach jest też przeprowadzenie wideokonferencji z biegłymi ze Szczecina, którzy badali oskarżonego.

Powiązane treści