Bydgoszcz
-2C
Niebo głównie zachmurzone
86% wilgotność
Wiatr: 4km/h WSW
H -2 • L -2
-5C
Pon
-6C
Wt
-2C
Sr
-4C
Czw
-4C
Pt
ZDMiKP: Awaria zasilania na odcinku pętla Niepodległości - Łoskoń. Trasa linii tramwajowych od strony centrum miasta skrócona do Przylesia.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportSędziowie też potrafią kopać piłkę. O tym, jak arbitrzy zagrali z Zawiszą
zawisza bydgoszcz  - sędziowie kpzpn - st (25)
23.08.2018 | 11:23

Sędziowie też potrafią kopać piłkę. O tym, jak arbitrzy zagrali z Zawiszą

Na zdjęciu: Zespół Kolegium Sędziów KPZPN po meczu z Zawiszą.

Fot. Sebastian Torzewski

Sędzia piłkarski musi być bezstronny. Niektórzy mówią, że najlepiej, jeśli w trakcie meczu jest niewidoczny. Ale w środę jeden z nich kopnął piłkę. W trakcie meczu właśnie. Podał.. do innego sędziego. Ten do następnego. Aż w końcu strzelili gola. Nie byle komu, bo bydgoskiemu Zawiszy.

Sebastian Torzewski
Napisz do autora: s.torzewski@metropoliabydgoska.pl

Sędziowie z Kujaw i Pomorza w rozgrywkach Okręgowego Pucharu Polski to nie nowość, jednak w tym roku los zafundował arbitrom szczególnie ciekawe doświadczenie – mecz z odradzającym się Zawiszą Bydgoszcz. Spotkaliśmy się z nimi przed tym spotkaniem, aby opowiedzieli o swoich nadziejach i motywacjach. Następnie obejrzeliśmy, jak grają z Zawiszą. A tuż po meczu spytaliśmy ich o wrażenia.

Wtorek, 18:30. Dzień przed meczem

Łukasz, 22-letni sędzia A-klasy jest jednym z twórców zespołu. Pomysł na powołanie drużyny sędziów należących do kolegium Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej zrodził się w ubiegłym roku, gdy wraz z Markiem Semrauem i Mikołajem Kamzelewskim trenował na bieżni w Białych Błotach. Inspiracją była drużyna sędziów z Wielkopolski, która regularnie gra w rozgrywkach pucharowych.

Często nazywa się nas „złodziejami”, „kaloszami”, „drukarzami”. Chcemy więc pokazać, że sędziowie to też ludzie, którzy potrafią się bawić, być kulturalni i grać fair-play – mówi Łukasz i przyznaje, że wspólny występ w rozgrywkach to też świetny sposób na integrację środowiska sędziowskiego.

Wielu arbitrów w wieku kilkunastu lat regularnie trenowało piłkę nożną. Gdy jednak kończyli wiek juniora, decydowali się na zmianę profesji i łapali za gwizdek. Jedyną szansą na grę pozostawały szóstki. Do drużyny sędziów występującej w rozgrywkach halowych należał Szymon – dziś niespełna 20-letni sędzia klasy okręgowej, ale jeszcze dwa lata temu – zawodnik III-ligowego Chemika. – Gdy nasza ekipa wpadła na pomysł, aby spróbować sił na dużym boisku, długo się nie zastanawiałem.  W końcu granie to świetny sposób na uwolnienie endorfin – mówi, zaznaczając, że chłopakom, którzy wzięli na siebie załatwienie spraw organizacyjnych, należą się szczególne słowa uznania.

Sędziowie z Kujawsko-Pomorskiego pierwszy raz wypełnili zgłoszenie do rozgrywek rok temu. – Wtedy to była jeszcze zabawa. Chcieliśmy zobaczyć, czy w ogóle uda się zebrać wystarczającą liczbę chętnych – mówi Mateusz Onysk. Obecnie sędziuje w A klasie. Kiedyś grał w Zawiszy, Gwieździe i Polonii, w której zadebiutował w seniorach. Mimo obaw sędziowie zebrali sporą grupę, ale tego samego nie można było powiedzieć o ich rywalach. Dąb Barcin oddał mecz walkowerem, więc arbitrzy zaczęli rywalizację od awansu do kolejnej fazy rozgrywek. W niej zmierzyli się z GLKS Osielsko-Żołędowo. Tym razem rywale okazali się mocniejsi i wygrali 4:2. – Zabrakło szczęścia i doświadczenia, bo forma była optymalna – ocenia Szymon. Zeszłoroczna przygoda zmotywowała arbitrów, aby w tym sezonie jeszcze poważniej potraktować rozgrywki. – Gdy przyjeżdżaliśmy na mecze, czy to sparingi czy spotkanie z Osielskiem, wszyscy nas fajnie przyjmowali – wspominają.

Tym razem  losowanie nie oszczędziło sędziów. W I rundzie trafili na Zawiszę Bydgoszcz – odradzający się zespół, który w tym roku awansował do klasy okręgowej i nie zamierza grać w niej dłużej niż sezon.

Łukasz w pierwszej chwili się zmartwił, bo liczył na rywala, który nieco bardziej byłby „w zasięgu” jego zespołu.

Mateusz, po sprawdzeniu wyników losowania, spytał: To żart? Chwilę później dzwonił do znajomych pytać, czy ktoś się czasem nie pomylił.

Nie mogło być lepiej! – ucieszył się Szymon. Teraz tłumaczy: Faworytem nie jesteśmy, ale jak się mierzyć, to tylko z lepszymi. Po dłuższym zastanowieniu także pozostali arbitrzy ucieszyli się z losowania, zgodnie twierdząc, że gra przeciwko Zawiszy to przecież dodatkowa motywacja.

Gdy dowiedziałem się, że zagramy na Sielskiej, to coraz bardziej się emocjonowałem. Przecież przyjdzie dużo kibiców, będzie super atmosfera, ogień na trybunach.  Szaleję już od kilku dni – mówi Łukasz, przyznając, że kiedyś chodził do „młyna” Zawiszy. Miejsce rozegrania spotkania długo było niewiadomą. To Zawisza został gospodarzem meczu, ale w tym samym czasie powstało zamieszanie związane z powrotem piłkarzy do Bydgoszczy. Początkowo mecz miał odbyć się w Potulicach, ale ostatecznie zdecydowano się, że do pojedynku dojdzie na stadionie w Fordonie. To pierwszy domowy mecz Zawiszy w Bydgoszczy od czasów Radosława Osucha.  – Nie stoimy na straconej pozycji, bo to boisko wszystko zweryfikuje. Damy z siebie 110%. Jako sędzia zawsze życzę powodzeniu obu drużynom i teraz jest tak samo – mówi Mateusz. – Nie pamiętam, żeby któryś z obecnych zawodników Zawiszy podpadł mi w trakcie sędziowania – dodaje ze śmiechem Łukasz.

Środa, 17:30. Mecz

Na stadionie przy ul. Sielskiej zgromadziło się kilkuset kibiców niebiesko-czarnych. – Musimy dobrze wejść w mecz, spokojnie grać swoje – mówią do siebie sędziowie na kilka chwil przed rozpoczęciem spotkania. Z szatni wychodzą zmotywowani. Ustawiają się przed boiskiem obok zespołu rywali. Tym razem to nie oni wyprowadzają zawodników obu drużyn na murawę, ale ktoś wyprowadza ich – Dawid Błażejczyk jako arbiter główny oraz Dariusz Ignatowski i Michał Sobczak jako asystenci.

Zespoły są już na środku boiska. Przywitanie kapitanów i rzut monetą. Początek meczu. Kibice zaczynają śpiewać. Zawisza wyprowadza pierwszy atak. Patryk Błażejewicz podaje pod bramkę do Patryka Kozłowskiego. Ten uderza obok Dawida Kosmala. 1:0. Sędziowie zaczynają od środka. Zawisza od razu przejmuje piłkę. Ta trafia w pole karne.  Dopada do niej Patryk Staszewski. 2:0. Po dwóch minutach.

Zawodnicy w czerwonych koszulkach bezradnie patrzą po sobie. Nie tak wyobrażali sobie początek meczu. Oszołomienie miesza się z żalem i bojaźnią, że tak ten mecz będzie tak wyglądał do samego końca i skończy się pogromem. Po raz kolejny zaczynają od środka. Tym razem udaje się dłużej utrzymać przy piłce.  Zawisza w końcu ją przejmuje, ale już tak łatwo nie przemieszcza się pod ich bramkę. W końcu udaje się wyprowadzić pierwszy atak. Indywidualna akcja zostaje łatwo powstrzymana przez defensorów Zawiszy, ale – z perspektywy sędziów – wygląda to coraz lepiej.

Do 24. minuty udaje się utrzymać wynik. Wtedy Patryk Błażejewicz podwyższa 3:0. O fatalnym początku nikt już jednak nie pamięta. W 43. minucie arbitrom znowu udaje się wyjść z szybką akcję. Piłka trafia do Szymona. Ten przez chwilę z nią biegnie, aż w końcu decyduje się na mocny strzał w róg bramki. Golkiper nie daje rady. Gol! Szał radości. Sędziowie strzelili gola Zawiszy! Nawet pozornie bezstronni fotoreporterzy siedzący za jedną z bramek nie potrafią ukryć radości.

Po zmianie stron Zawisza nadal atakuje, ale w kilku sytuacjach brakuje dokładności. W innych świetnie radzi sobie Kosmal, popisując się kilkoma efektownymi paradami. Momentami mecz jest ostry. Nikt nie odstawia nogi, więc Błażejczyk musi pokazać kilka żółtych kartek. Wynik 3:1 utrzymuje się do końca. 3:1? Z ligowymi rywalami Zawisza odnosił wyższe zwycięstwa!

Po ostatnim gwizdku sędziego przybijanie piątek i życzenie powodzenia w dalszej części sezonu. Piłkarze Zawiszy podchodzą podziękować kibicom, obok nich podążają sędziowie. – Rewelacyjny doping – mówi Łukasz.

Tyle gadania o meczu, przeżywania, a potem wychodzimy i taki początek – stwierdza jeden z grających arbitrów. Teraz już ze śmiechem, bo ostatecznie wszystko skończyło się nie najgorzej. Na koniec sędziowie stają do wspólnego zdjęcia – zarówno ci, którzy biegali tego dnia za piłką, jak również ci, którzy biegali z gwizdkiem lub chorągiewką. – Wszystkich tych chłopaków znam prywatnie.  Niektórzy jeżdżą ze mną na mecze, więc to ciekawa sytuacja pod względem szkoleniowym – mówi Dawid Błażejczyk. Czy koledzy, tego dnia jako piłkarze, próbowali z nim dyskutować? – Było kilka sytuacji, gdy delikatnie sobie rozmawialiśmy. Bardzo fajne spotkanie, taki trochę piknik, ale ze sportową atmosferą.

Środa, 22:00. Wieczór po meczu

Większość z nas grała przy takim dopingu po raz pierwszy. Trochę się zestresowaliśmy i stąd strata dwóch bramek – ocenia już na spokojnie Mateusz. – Po strzelonej bramce poczułem, że możemy powalczyć, że to dopiero początek odrabiania strat. Nie udało się, ale i tak możemy być z siebie dumni – twierdzi. Podobnie mówią jego koledzy. Zgodnie twierdzą, że na początku przeszły ich ciarki, ale potem się podnieśli i długimi momentami grali jak równy z równym.

Szymon będzie wspominał ten mecz szczególnie. W Chemiku grał jako obrońca i teraz także rzadko zdarza mu się zdobyć bramkę. Dlatego – jak sam mówi – gol cieszy podwójnie, ale jest też zasługą całego zespołu. – Tlenu trochę brakowało, ale wspomnienia zostaną na całe życie  – przyznaje. – Za rok wrócimy mocniejsi.

Kolegium Sędziów KPZPN Bydgoszcz w meczu z Zawiszą Bydgoszcz: Dawid Kosmal – Jakub Pujanek, Tomasz Sułek, Maksymilian Semrau, Jarosław Klein (73′ Karol Hentrich), Bartosz Kaczyński (63′  Robert Bujnicki), Łukasz Rogowski (82′ Tomasz Szpunar), Szymon Rutkowski, Dominik Pruss, Maciej Gebler (50′ Mikołaj Kamzelewski), Mateusz Onysk. Na ławce pozostali: Robert Bujnicki, Jakub Kręcigłowa,  Marek Semrau, Mateusz Muszyński.  Trener: Marek Semrau

Powiązane treści