Bydgoszcz
0C
Opady
97% wilgotność
Wiatr: 4km/h SW
H 0 • L 0
5C
Nd
2C
Pon
2C
Wt
1C
Sr
0C
Czw
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczBiznesŚmieciowa dziura budżetowa. Ratusz ma pomysły, jak ją załatać
śmieci
18.05.2017 | 02:45

Śmieciowa dziura budżetowa. Ratusz ma pomysły, jak ją załatać

Zmiana sposobu naliczania opłat za wywóz odpadów bądź wzrost cen - to propozycje urzędu miasta związane z kosztami systemu gospodarowania śmieciami.

Na zdjęciu: W 2020 roku powinniśmy odzyskiwać 50 procent surowców z odpadów.

Fot. archiwum

Co siódmy bydgoszczanin nie płaci za wywóz odpadów – taką tezę zaprezentował bydgoski ratusz, analizując dane pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego oraz liczbę złożonych deklaracji na odbiór śmieci. W praktyce ma to oznaczać, że system tylko w 2016 roku wygenerował deficyt na poziomie blisko trzech milionów złotych.

CZYTAJ TAKŻE: Inowrocław dobrze gospodaruje odpadami – twierdzi ratusz

Zdaniem prezydenta Rafała Bruskiego, to właśnie duża dysproporcja pomiędzy liczbą mieszkańców podawaną przez GUS – niemal 354 tys. a liczbą wspomnianych deklaracji – na poziomie 304 tys. powoduje, że system gospodarowania odpadami nie realizuje kluczowego założenia ekonomicznego – nie bilansuje się. – Dane te analizujemy od samego początku wejścia w życie nowych zasad i widzimy, że liczba osób niewnoszących opłat zwiększa się – podkreśla włodarz miasta. Bydgoski magistrat próbuje niwelować tę różnicę poprzez kontrole straży miejskiej. Tyle że z niedostatecznym na potrzeby systemu skutkiem – w wyniku niemal 25 tysięcy kontroli przeprowadzonych w ubiegłym roku ujawniono niespełna 1150 przypadków braku złożonych deklaracji na wywóz odpadów.

Dlatego też zdaniem prezydenta i jego współpracowników, w tym odpowiedzialnej za gospodarkę komunalną zastępczyni Anny Mackiewicz, system musi przejść reorganizację. W 2016 roku wydatki na system odpadowy wyniosły ponad 72 miliony złotych, wpływy – niespełna 69,5 mln zł. To oznacza nie tylko deficyt, ale też znaczny wzrost kosztów w stosunku do roku 2015. I to aż o 35 procent! W liczbach bezwzględnych – o blisko 19 mln zł. Zdaniem urzędników, największy wzrost zanotowano w obszarze odbioru odpadów i ich zagospodarowania. Alarmujące są też kwoty wydane na likwidację dzikich wysypisk – w ciągu ostatnich dwóch lat sięgnęły niemal pół miliona złotych. Usunięto w ten sposób ponad 320 miejsc, gdzie nielegalnie składowano odpady.

Jakie propozycje zmian przedstawia ratusz? Podstawowe warianty rozwiązań są dwa. Pierwszy to uzależnienie kwoty za odbiór śmieci od metrażu mieszkania bądź domu. Choć urząd miasta dostrzega jego wadę (brak zależności między powierzchnią lokalu a ilością wygenerowanych odpadów), to twierdzi, że system będzie sprawiedliwy, gdyż wyeliminuje szarą strefę i włączy do systemu osoby, które obecnie w systemie nie figurują. – Dla 75 procent mieszkańców będzie to oznaczało spadek kosztów wywozu odpadów, dla kolejnych 15 procent nie ulegną one zmianie – wylicza prezydent. Przykład – trzyosobowa rodzina mieszkająca w 50-metrowym mieszkaniu miałaby za selektywne odpady płacić – według różnych wariantów – od 25 do 29 złotych. Obecnie, przy obowiązującej stawce za osobę w wysokości 13 zł, płaci 39 zł. Ale to jedna strona medalu, bo osoby samotne za śmieci płaciłyby więcej – w przypadku mieszkania poniżej 40 mkw. wzrost byłby symboliczny – o 1,50 zł, ale już w przypadku mieszkania 50-metrowego lub większego wyniósłby 16 złotych. Dla osób najuboższych urzędnicy planują jednak pakiety osłonowe, których obecnie stosować nie można.

Drugi wariant zakłada wzrost stawek od osoby. Z obecnych 13 zł kwota za odbiór odpadów selektywnych wzrosłaby do 13,50 zł. Kwota niewielka, ale zdaniem Rafała Bruskiego nie rozwiązuje problemu osób nieuiszczających opłat. Podwyżka nie musiałaby być ostatnią, zważywszy na wspomnianą rosnącą liczbę osób uchylających się od obowiązku płacenia za odbiór śmieci. Z 39 zł d 40,50 zł miałaby z kolei wzrosnąć stawka za odpady niesegregowane.

Powyższe propozycje mają być przedmiotem zarówno dyskusji rady miasta, jak i konsultacji z mieszkańcami, które zaplanowano od 25 maja do 14 czerwca. – Osobiście będę rekomendował wprowadzenie pierwszej zasady – przekonuje Bruski. A Anna Mackiewicz dodaje, że podobny system działa już, jak zapewnia – z powodzeniem, w Gdańsku i Gdyni.

Na marginesie dyskusji o ekonomii systemu pojawia się równie ważna kwestia recyklingu. Tegoroczny wskaźnik odzyskiwania odpadów wynosi 20 procent, a dane za ubiegły rok wskazują, że czwarta część odpadów była poddawana recyklingowi. – Tyle że od przyszłego roku normy wzrastają (rokrocznie o 10 procent, aż do wskaźnika 50-procentowego w roku 2020 – dod. red.), a za ich niedopełnienie grożą nam kary finansowe – mówi Adam Musiała, dyrektor Biura Zarządzania Gospodarką Odpadami Komunalnymi. Oznacza to konieczną mobilizację w zakresie segregacji odpadów. Tyle że i tu potrzebne są dodatkowe środki – w ubiegłym roku stwierdzono jedynie 80 przypadków jej braku.

Powiązane treści