Bydgoszcz
12C
Niebo częściowo zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h NW
H 12 • L 12
16C
Czw
18C
Pt
19C
Sob
22C
Nd
25C
Pon
PILNE: Utrudnienia w ruchu przy CH Rondo. W związku z pracami drogowymi wyłączony jest jeden pas ruchu
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIStan wojenny: Ujawniamy nieznane fakty
Stan wojenny_1200x800
13.12.2015 | 01:18

Stan wojenny: Ujawniamy nieznane fakty

Dziś mijają 34 lata od wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego.

Na zdjęciu: Takie obrazki są jeszcze żywe w pamięci wielu bydgoszczan.

Fot. IPN

Prezentowane w tym artykule treści, dziś, po 34 latach od ogłoszenia stanu wojennego i 17 latach po ich stworzeniu – po raz pierwszy mogą ujrzeć światło dzienne, albowiem dotąd żyło wiele osób, dla których ich ujawnienie mogło być niewygodne, kompromitujące, czy wręcz niebezpieczne. Dość powiedzieć, że o istnieniu pracy magisterskiej na temat „Obrazu propagandy stanu wojennego w prasie wojskowej na przykładzie gazety Pomorskiego Okręgu Wojskowego – „Żołnierz Polski Ludowej”, wiedziało dotąd zaledwie kilka osób.

Do napisania pracy i posłużenia się w niej głównie cytatami, skłoniła autora narastająca tendencja zacierania za sobą śladów działania w złej przeszłości, to jest niszczenia przez dziennikarzy zszywek z materiałami z niechlubną i niewygodną dla nich twórczością dziennikarską. Być może praca ta stanie się kiedyś jedynym dowo­dem rzeczowym, pomocnym w badaniach nad udziałem środków masowego przekazu w wydarze­niach stanu wojennego.

Stan wojenny. Te słowa wywołują w naszej pamięci kilka ostrych obra­zów. Śnieg, mróz, SKOT-y, patrole, plakaty z dekretem. I jest jeszcze coś, co wią­że się z pojęciem „stan wojenny” równie mocno, jak czołgi i pałki. Kłamstwo, tryska­jące strumieniami z telewizji, z radia, z gazet. I poniżające poczucie bezsilności wobec tego kłamstwa.

Podobnie jak cała komunistyczna prasa, także wydawany w Bydgoszcz od 1 stycznia 1951 roku „Żołnierz Polski Ludowej”, zachłystywał się sloganami o wręcz zbawiennej roli stanu wojennego. Każdego, kto myślał inaczej, nazywał klasowym i antynarodowym przeciwnikiem socjalistycznej Polski, współdziałającym z dywersją imperialistyczną. Nie ma się czemu dziwić, skoro ideowymi mecenatami gazety był Główny Zarząd Polityczny WP – Oddział Prasy, Pro­pagandy i Agitacji, Zarząd Polityczny Pomorskiego Okręgu Wojskowego i Komitet PZPR POW. „ŻPL” zatem, jako gazeta okręgowa, z natury swojej musiała korelować własne działania z głównymi kierunkami działań politycznych, propagandowych, szkoleniowych i innych – wyznaczanych zarówno przez partię, jak i przełożonych różnych wojskowych szczebli.

Gdyby żołnierze Pomorskiego Okręgu Wojskowego mieli do dyspozycji jedynie swoją okręgową gazetą „Żołnierz Polski Ludowej” – o ogłoszeniu stanu wojennego dowiedzieliby się dopiero 15 grudnia 1981 roku. Cykl wydawniczy – co dwa dni, a więc trzy razy w tygodniu – sprawił, że wiadomość o proklamowaniu Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego oraz przemówienie premiera, przewodniczącego WRON, gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego ukazały się w numerze 147 (6070) z dnia 15-16 grudnia 19B1 roku. I były to dwie dominujące w numerze pozycje, tak pod względem gatunkowym, Jak i objętościowym. Resztę miejsca zajmowały materiały z redakcyjnego zapasu. Wprowadzenia stanu wojennego dotyczy jedynie krótki redakcyjny komentarz zatytułowany „Najważniejsze dziś słowo – Polska”, odnoszący się do treści przemówienia przewodniczącego WRON.

Autor komentarza na początku usprawiedliwia się, że „żadne słowo nie jest dziś zbyt wielkie, zbyt patetyczne – wielka jest bowiem ranga dziejowa chwili”. Zaraz potem pisze: „Nie potrzeba nam wielkich słów. Nam, żołnierzom trzeba wykonać rozkaz. Motywacja tego rozkazu i jego cel jest Jeden – obrona Polski, jej ustroju, jej państwowości”. Czytelnik jednak nie dowiaduje się, przed kim lub przed czym Polski należy bronić. Stawia mu się za to przed oczami państwo: „chylące się ku upadkowi”, „pogrążone w chaosie”, „z premedytacją paraliżowane i niszczone”, w którym „obezwładniono władzę państwową”, „ubliżano władzy”, „w beznadziejną niemożność pogrążała się gospodarka”, a ludzie „przed pustymi sklepami trwali w milczącej rozpaczy” albo słuchali „fałszywych prawd”, wykrzykiwanych na wiecach przez „zawodowców od siania zamętu i nienawiści”. Co na to żołnierze? Autor pisze: „Powołani do obrony narodu i państwa – nie mogliśmy być dłużej bierni”. Co to dokładnie oznacza — w ogóle nie wyjaśnia. Asekuruje się nic mówiącym sloganem: „Rozkazy, które nam wydano, służą Polsce”.

Mimo, iż komentator „ŻPL” stwierdził wcześniej, że „żadne słowo nie jest dziś zbyt wielkie(…)”, w końcu daje się ponieść emocjom do tego stopnia, iż autorami stanu wojennego czyni wszystkich żołnierzy. No, bo jak inaczej zrozumieć słowa: „My, żołnierze (…) wprowadziliśmy w życie kraju stan wojenny, by pomóc całemu narodowi pokonać najcięższy od czasów wojny kryzys.” Cel? Poznajemy za chwilę. Autor pisze: „Robimy to dla naszych ojców, którzy wywalczyli Polsce niepodległość, dla matek, by ich starość nie upłynęła w upokarzających kolejkach, dla synów by, gdy dorosną, mogli żyć w wolnym, zasobnym kraju, z mi­łością, nie z nienawiścią.”

Pierwsze oceny stanu wojennego wypowiadane są ustami żołnierzy służby zasadniczej. Charakterystycznym zjawiskiem jest to, że według gazety, ci żołnierze, którzy dniu ogłoszenia stanu wojennego przebywali na przepustkach – choć nie było wezwań – samorzutnie zostawiali wszystko i udawali się do swoich jednostek.

W wypowiedziach, bądź co bądź bardzo młodych chłopców, w ich argumentacjach, dziwnym trafem wyczuwa się ton przemówień ludzi będących u steru władzy. Cytowany przez gazetę żołnierz mówi: ” I przyszła refleksja. Władza nie mogła już dłużej czekać. Kraj zżerany przez anarchię i strajki pogrążał się w upadku. Ktoś musiał powiedzieć – dość!” Inny żołnierski głos: „Od chwili, gdy przywódcy „Solidarności” odkryli swe karty, było dla mnie jasne, że legalna, konstytucyjna władza PRL nie może pozostać bezczynna. Bezczynność równała się bowiem wojnie domowej”. Trzeci z żołnierzy mówił: „Groźba konfrontacji, groźba przelewu krwi, nigdy jeszcze nie była tak blisko. Wojsko powiedziało – dość. Niech więc nikt z tych, którzy chcieliby rozdrapać kraj, nie ma złudzeń, nie ma wątpliwości. Stać nas na to, by dać odprawę każdemu złu, by zrobić porządek w kraju własnymi rękami.”

W podobnym tonie utrzymany jest „Temat dnia” – artykuł publicystyczny zatytułowany „Jednoznacznie i stanowczo”. Charakterystyczne jest w nim to, iż autor opisujący nastroje społeczne po wprowadzeniu stanu wojennego – wypowiada się za cały naród. To „ludzie widzą szansę, że przerwane zostanie to zaklęte koło niemocy, nieudolności i draństwa, które nas ściskało coraz ciaśniej, tak że brakowało powietrza.” Dalej czytamy, iż „ludzie raczej milczą, czasami ktoś tylko powie do przechodzącego wojskowego: -Panowie, nareszcie!” „Ludzie przekonują się, że można coś zdecydowanie zrobić, postanowić, jednoznacznie zarządzić, wyegzekwować. „Ludzie deprawowani przez hasła bogacenia się – tak przecież obce robotniczemu etosowi – i potem przez kampanię nienawiści i pogardy dla ustroju zorganizowaną po sierpniu przez siły antysocjalistyczne – zgubili etyczną busolę”. Tymczasem „armia wzięła w swoje ręce obowiązek ocalenia narodu. Nam, żołnierzom nie może zabraknąć konsekwencji, stanowczości i – jeśli zachodzi potrzeba – bezwzględności. Zaczęte dzieło trzeba doprowadzić do końca.”

Numer 151 – świąteczny. Artykuł wstępny, zwykle przy takiej okazji ciepły, rodzinny – jak święta Bożego Narodzenia (gazeta nazywa je „gwiazdkowymi” z uro­kiem „ludowej tradycji”), podczas których chciałoby się być w domu, w gronie ro­dzinnym – tymczasem pozostawanie w koszarach lub na „wysuniętych posterunkach” „Żołnierz Polski Ludowej” określa mianem „żołnierskiego obowiązku” i „zaszczy­tu”. A wszystko dzieje się tak dlatego, że „zamiast otrzeźwienia, rosła agresja ekstremalnych sił antysocjalistycznych, kiedy wyciągnięta do zgody ręka spotyka­ła się z zaciśniętą pięścią”(…) „Żołnierze uratowali kraj, społeczeństwo przed zepchnięciem na krawędź wojny domowej.”

Na drugiej stronie tejże gazety – wypowiedzi członków rodzin zatroskanych o swych synów, mężów, ojców. Charakterystyczne, że w owej trosce zawsze jest zrozumienie konieczności ogłoszenia stanu wojennego, pełna jego aprobata i wręcz duma, że ON, w tym czasie „trudnym dla ojczyzny” znajduje się właśnie w wojsku.

Pierwszy numer nowego 1982 roku nie ma świątecznej szaty graficznej. Rozpoczął się bowiem kolejny rok żołnierskiej służby i pracy w „twardych realiach stanu wojennego” Publicystyczny artykuł wstępny „Zawsze na pierwszej linii” przypomina, że żołnierze POW „stoją na pierwszej linii frontu walki o narodowe ocalenie” i dzieje się to (sic!) „na mocy uprawnień konstytucyjnych i mandatu narodu, jego zaufania i nadziei w nas (żołnierzach) pokładanych”. Wojsko „broni socjalizmu , tak jak niepodległości, bo taka Jest dzisiaj potrzeba, taka jest konieczność”

Rozrachunek historii ze stanem wojennym jeszcze nie nastąpił. Ten dramatyczny etap w dziejach naszego narodu wciąż czeka na sprawiedliwą i rzetelną oceną historyków, polityków, dziennikarzy. Społeczeństwo musi też poznać całą prawdą o 13 Grudnia.

Autorem wspomnianej na początku pracy magisterskiej – tu jedynie w niewielkim fragmencie – jest niżej podpisany:

Powiązane treści