Bydgoszcz
10C
Niebo głównie zachmurzone
100% wilgotność
Wiatr: 2km/h E
H 10 • L 10
13C
Sob
11C
Nd
12C
Pon
11C
Wt
12C
Sr
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEPublicystyka LITESukces w kremie
Katarzyna Piątkowska (Copy) (Copy)
16.08.2016 | 13:53

Sukces w kremie

Ona nie bała się marzyć i spełniać swoje marzenia...

Na zdjęciu: Katarzyna Piątkowska

Fot. Tomasz Jurołajć

Katarzyna Piątkowska, bo o niej mowa, zakończyła edukację na kierunku chemia kosmetyczna. W razie gdyby nie powiodło się w znalezieniu pracy, miała w zanadrzu fach, który dało jej ukończenie Policealnego Studium Farmaceutycznego. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że nie jest już nastolatką. Branie prawie trzydziestoletniej kobiety za dziecko – jak mówi – bywa miłe, ale w nadmiarze, może prowadzić do kompleksów. Radzę więc Katarzynie „robienie” za żywą reklamę kosmetyków, które są teraz treścią jej zawodowego życia…

Katarzyna, niestety, nie uszczęśliwia mnie gotową receptą na to, jak to się robi, by tak genialnie zatrzymać czas i młodość w sobie, ale jak na zawodowca przystało tłumaczy, że stres ma ogromny wpływ na starzenie się, zwłaszcza skóry, i radzi stosowanie odpowiednich kremów, które ten proces mogą zatrzymać, a nawet odwrócić.

Z wyborem kosmetologii, było tak, że impulsu nie stanowiła wiedza, którą się posiądzie, ale to, co  czeka  po ukończeniu nauki. Jedną z wizji, roztaczanych w sieci przez absolwentów, była możliwość pracy w laboratorium kosmetycznym. To Katarzynę „kręciło” od zawsze, w odróżnieniu od dziewczyn, które swoje kariery, po kosmetologii, upatrują w pracy w gabinecie kosmetycznym. Przedmioty zawodowe, takie jak: zajęcia z technologii form kosmetyku oraz receptura kosmetyczna, a w szczególności osoba wykładowcy dr Haliny Bojarowicz wpłynęły na zafascynowanie się przez Kasię pasją tworzenia. Kosmetologia jest taką dziedziną, w której jeszcze daleko do powiedzenia ostatniego słowa i postawienia kropki na „i”, więc zaistniały po raz pierwszy w historii UAM kierunek „chemia kosmetyczna”, to było to! Jedynym problemem, który zaprzątał głowę Kasi była… Bydgoszcz, a w niej narzeczony, dziś już mąż i pytanie: czy to miasto, gdzie przemysł kosmetyczny leży odłogiem, pozwoli młodej, ambitnej, pełnej pomysłów dziewczynie na rozwinięcie skrzydeł?

Obniżenie stopnia edukacji – po studiach technikum farmaceutyczne – miało jak najbardziej sens. To pozwoliło Katarzynie na pogłębienie wiedzy z recepturowania. Teraz, by puzzle kariery zaczęły pasować do siebie, trzeba było jedynie znaleźć realizatora pomysłów, czyli producenta. Trafiła Katarzyna na Starą Mydlarnię, tyle że ta, jak raz nie potrzebowała technologa. Dział handlowy był więc tzw. punktem zaczepienia. Ciąża, dziecko, urlop macierzyński. Ten czas Katarzyna wykorzystała na śledzenie nowości na rynku kosmetycznym, przepisów prawnych, ale też szukanie kogoś, kto potrzebuje osoby takiej jak ona. I wówczas znalazła firmę AVISEA. Jej szef, Sebastian, też nie poszukiwał technologa, gdyż sam nim jest, ale wpadł na pomysł, iż można wykorzystać Katarzynę, jako osobę, która zajmie się rozwojem marki AVISEA, przy okazji tworzenia własnych receptur. Po prostu praca – marzenie!

Pierwszym zadaniem było rzucenie na głęboką wodę i teoretyczne stworzenie dwóch kolejnych serii: nawilżającej i spowalniającej proces starzenia – krem do twarzy, krem do ciała, balsam do ciała. Trzeba było ustalić skład, wyszukać surowce, dostawców, opracować szatę graficzną. W tak zwanym międzyczasie robiła ocenę bezpieczeństwa już istniejącej serii kosmetyków dla skóry wrażliwej. Po uzyskaniu pozwoleń można było zacząć sprzedaż i zaprzęgnąć do tych działań marketing. Kasia okazała się osobą niezastąpioną, gdyż wyciągnęła kolejnego asa z rękawa, czyli to, że ma również ukończone studia podyplomowe z marketingu internetowego i e-biznesu, więc wie doskonale jak nawiązywać relacje z klientami poprzez media społecznościowe, budować zaufanie do siebie i firmy, tworzyć kampanie reklamowe.

Katarzyna jest na początku drogi zawodowej i promocyjnej nowych kosmetyków. To prawda – miała szczęście – udało jej się w życiu. Los obszedł się z nią bardzo przyjaźnie, tak że z powodzeniem można ją określić jako kobietę sukcesu. A gdzie pointa? Z pomocą przychodzi mi sama bohaterka tekstu mówiąc:

-Od zawsze stawiałam sobie w życiu cele i konsekwentnie je realizowałam, patrząc w przyszłość tylko i wyłącznie optymistycznie. Trzeba wierzyć w spełnienie swoich marzeń. Ja się po prostu zaparłam, że muszę osiągnąć swój cel i nie przyjmowałam do wiadomości, że moja droga nie może zakończyć się inaczej, niż tylko sukcesem.

 Świat się zmienia, mieszają się ze sobą ludzie, rasy. Wkrótce, ba, już teraz, trzeba myśleć w Polsce o kosmetykach dla ciemnoskórych, Azjatów. Kasia będzie mieć co robić. I z pewnością nie tylko ona…

Powiązane treści