Bydgoszcz
-4C
Słonecznie
62% wilgotność
Wiatr: 4km/h S
H -4 • L -4
-11C
Sr
1C
Czw
2C
Pt
2C
Sob
1C
Nd
PILNE: Awaria tramwaju T7 na moście Pomorskim. Linie nr 4, 7 i 8 w kierunku r. Toruńskiego skierowane objazdem przez Babią Wieś.
Metropolia BydgoskaBlogiŚwięto miasta czy święto mieszkańców?
hdr
09.05.2016 | 21:00

Święto miasta czy święto mieszkańców?

W tym roku obchodzimy 670-lecie nadania praw miejskich Bydgoszczy. Tak zacna rocznica powinna być okazją do radosnego świętowania a czy tak jest ?

Na zdjęciu: Czy nadawca praw miejskich Bydgoszczy może być z nas zadowolony ?

Fot. Robert Szatkowski

W tym roku obchodzimy 670-lecie nadania praw miejskich Bydgoszczy. Tak zacna rocznica powinna być okazją do radosnego świętowania, a czy tak jest ?

Niedawne badania pokazały, że Bydgoszcz jest niestety na ostatnim miejscem w Polsce pod względem zadowolenia mieszkańców ze swojego miasta. Nastrojów tych nie poprawiają chaotyczne imprezy sponsorowane Ratusz a odbywające się pod szyldem podobno święta naszego miasta. Atrakcje delikatnie mówiąc nie są trafione i oderwane od naszej tradycji.

Dlaczego tak jest iż mimo, że mamy wielki potencjał turystyczny, wodny, muzyczny, historyczny mieszkańcy są niezadowoleni. Można by wymienić wiele powodów ale wszystko zamyka się w jednym, podejściu rządzących do własnych mieszkańców.

Czy czujemy się dobrze we własnym mieście ? Czy jesteśmy życzliwie traktowani przez urzędników?

Po pierwsze osoby decyzyjne nie dostrzegają, że nastroje mieszkańców naszego miasta sięgają jeszcze czasów PRL. Niestety, ale do tej pory nie doceniliśmy dziesiątek tysięcy mieszkańców naszego miasta. Brakuje szacunku wobec kilku pokoleń bydgoszczan którzy pracowali całe życie na rozwój naszego miasta.

Nie docenia się ciężkiej pracy pracowników i dorobku zakładów przemysłowych. Nie udawajmy, Bydgoszcz nigdy nie była Krakowem, byliśmy miastem robotniczym, nasz rozwój wynikał głównie z rozwoju przemysłu. Fabryki dawały solidne zatrudnienie i poczucie stabilności czego wyraźnie brakuje we współczesnych czasach. Smutne, że wstydliwie przemilcza się dzieje Rometu, Kobry, Eltry, Zachemu i wielu innych jak by ich nie było. Nawet jeśli zakłady upadły to ludzie nadal żyją, często smutni, zgorzkniali czy podłamani taką sytuacją. Do tej pory nikt nie wyciągnął do nich ręki, nikt nie podziękował im za pracę, za budowanie Bydgoszczy. Nie zapominajmy też, że osoby które mają żal, swój zrozumiały zawód Bydgoszczą przekażą dzieciom czy wnukom.

Czy nie powinno się zacząć polepszania nastroju w mieście od swoistego remanentu i organizacji wydarzeń  na których można by przejrzeć dokonania miasta. Choćby fabryk z których Bydgoszcz słynęła kiedy była potęgą przemysłową znaną w świecie. Nie było nigdy promocji i prezentacji dokonań bydgoskich zakładów a które byłyby okazją do spotkań i wspomnień mieszkańców czy pracowników często już zlikwidowanych firm. Dziwne, że nie korzystamy z miłych sentymentów milionów użytkowników bydgoskich wytworów. Przykładowo na rowerach z Rometu jeździła cała Polska, a odbiorniki Eltry były w większości polskich domów. Ilu w tym potencjalnych odwiedzających którzy chcieliby obejrzeć produkty których używali w młodości. W pierwszej kolejności należy tworzyć solidny fundament miasta poprzez szanowanie własnej tradycji a dopiero później wprowadzać współczesne nowości.

Obchody Święta miasta powinny być świętem mieszkańców i okazją do wyciąganiem perełek z dziejów naszego miasta a nie świętem urzędników którzy  nie rozumiejąc Bydgoszczy na siłę próbują nas uszczęśliwić według własnych upodobań. Przykładem choćby nieszczęsny pseudonowoczesny cichy sylwester.

Klimat miast buduje się przez szereg działań skierowanych do mieszkańców. W Bydgoszczy mamy zalew imprez, zalew chaotycznej drobnicy, pieniądze miejskie wydawane na setki małych wydarzeń które nie wnoszą nic do tworzenia marki i klimatu miasta, imprez na które chodzą garstki osób.

Wystarczy analogia do współczesnej telewizji, kiedyś istniały dwa programy telewizyjne teraz mamy setki kanałów i często nie ma co oglądać. I podobnie jest z bydgoskimi wydarzeniami kulturalnymi które poprzez rozdrobnienie wzajemnie odbierają sobie widzów. Problemem atrakcyjności Bydgoszczy jest nie ilość a jakość wydarzeń.

Uważam, że powinno to się zmienić. W Bydgoszczy jest wystarczająca ilość lokalnych imprez czy festynów organizowanych przez rady osiedlowe, spółdzielnie mieszkaniowe, parafie czy duże firmy. Miasto powinno skupiać się na większych wydarzeniach, muzycznych, sportowych, czy kulturalnych dzięki której zaistniejemy na kulturalnej mapie Polski. Jestem pewien, że w oparciu o własne tradycje i wspierając rodzime organizacje czy twórców kultury jesteśmy w stanie wypromować kilka marek dorównujących a nawet przewyższających importowany festiwal Camerimage . Festiwal który miasto desperacko próbuje zatrzymać, nawet za cenę kolejnego potężnego zadłużenia Bydgoszczy. Jednocześnie oddając innym miastom rodzime cenne imprezy nie umiejąc oszacować ich wartości.

Oczywiście kultura to nie wszystko, na zadowolenie mieszkańców wpływa cały szereg spraw związany z drogami, decyzjami administracyjnymi, komunikacją miejską czy słabą skutecznością bydgoskich polityków na arenie ogólnopolskiej.

Nic dziwnego, że sumując wszystko jako Bydgoszczanie mamy tak niski poziom zadowolenia ze swojego miasta.

Jednak aby nie tylko krytykować a pokazać potencjał naszego miasta przedstawiam poniżej propozycje których nie wykorzystujemy a które mogłyby być nie tylko wielką atrakcją ale powodem do dumy i satysfakcji Bydgoszczan.

-Uważam, że kompletnie nie korzystamy z symbolu Bydgoszczy jakim jest Łuczniczka a moglibyśmy wokół tego stworzyć zagłębie jakże pięknego sportu olimpijskiego otwierającego okno na świat i będącą szansą na kariery dla wielu zawodników.

-Praktycznie martwe Brdyujście jest wielkim wstydem dla Bydgoszczy wystarczy popatrzeć na przedwojenne zdjęcia kiedy to miejsce tętniło życiem. Istniała piękna trybuna godna największych miast, obecnie Brdyujscie to betonowa pustynia. Brda i Wisła będące elementem międzynarodowej autostrady wodnej E-70 powinny być  wielkim atutem Bydgoszczy a jak jest z wykorzystaniem szlaków wodnych każdy widzi.

-Należy promować kultowe marki Rometu, Eltry i innych zakładów przemysłowych z których korzystała cała Polska i wiele krajów za granicą. Wraca moda na produkty z PRL, Bydgoszcz powinna wykorzystać turystycznie ten trend.

-Bydgoszcz nie korzysta też wielkiego potencjału kolejnictwa mimo, że przez lata była bardzo ważnym miejscem na kolejowej mapie Polski. Aż prosi się o zloty zabytkowych parowozów i cały szereg wydarzeń od festynów po poważne konferencje inżynieryjne.

Niedawno, 19 kwietnia minęło 670 lat od nadania praw miejskich Bydgoszczy. W tym dniu grupka smutnych urzędników złożyła kwiaty pod pomnikiem Króla Kazimierza Wielkiego zapewne przez przypadek zapominając zaprosić mieszkańców i nie pamiętając, że powinno to być Święto bydgoszczan.

Czy w takich warunkach będziemy kiedyś szczęśliwymi mieszkańcami Bydgoszczy?

Myślę, że będziemy ale dopiero wtedy kiedy władza będzie doceniać własnych mieszkańców a życzliwość urzędnicza zastąpi poczucie aroganckiej nieomylności.

Nie możemy też ulegać frustratom którzy dla własnych korzyści politycznych psują nam humory wojenkami z sąsiadami nakręcając atmosferę wrogości. Róbmy swoje nie obrażając się na innych.

Bydgoszcz ma wystarczający potencjał aby być życzliwym miastem zarówno dla własnych mieszkańców jak i podchodzącym z otwartością do innych.

Bydgoszczanie zasługują na uśmiech i spokojne życie w naszym naprawdę ładnym i interesującym mieście.

Robert Szatkowski

Bydgoszczanin, Prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród, historyk, żeglarz, działacz społeczny.

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści