Bydgoszcz
-1C
Słonecznie
86% wilgotność
Wiatr: 3km/h N
H -1 • L -1
6C
Czw
6C
Pt
6C
Sob
8C
Nd
8C
Pon
W środę, 12 kwietnia ukaże się kwietniowy numer MetropoliaBydgoska.PL w druku. Wersję PDF udostępnimy około godziny 20:00. Zapraszamy!
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIŚwiętowanie po bydgosku
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA
24.12.2016 | 08:59

Świętowanie po bydgosku

Czy Bydgoszcz może pochwalić się swoim lokalnym sposobem obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia?

Na zdjęciu: Bydgoszcz znajduje się w regionie bardzo zróżnicowanym pod względem etnograficznym, co przekłada się na bogactwo świątecznych potraw.

Fot. Krzysztof Leśniewski

Planując ten artykuł zastanawialiśmy w redakcji, czy Bydgoszcz może pochwalić się swoim lokalnym sposobem obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie okazało się szalenie trudne, nie tylko dla zespołu redakcyjnego, ale też dla historyków i antropologów kuchni polskiej. Jak dotąd nikt jeszcze nie pokusił się o naukowe pochylenie się nad tym zagadnieniem…

Sprawa nie jest prosta, albowiem Bydgoszcz znajduje się w regionie bardzo zróżnicowanym pod względem etnograficznym, co przekłada się na bogactwo świątecznych potraw. Na bydgoskim talerzu mieszają się smaki Kujaw, Krajny, Pałuk, Borów Tucholskich, Ziemi Dobrzyńskiej z kulinarnymi wpływami Kociewia, Wielkopolski czy Kaszub. Nie bez znaczenia na przejęte obyczaje i tradycje miało współistnienie w mieście społeczności polskiej i niemieckiej.

W archiwum „Pamięć Bydgoszczan” trafiłem na wspomnienia z okresu dwudziestolecia międzywojennego Anny Doleckiej, która wspomina, że przed Bożym Narodzeniem szło się do rzeźnika po tzw. pół kilograma rozmaitości. To były plasterki kaszanki, kilka plasterków salcesonu, leberka, a jak pieniędzy było trochę więcej, to rodzinę stać było na kilka plasterków prawdziwej wędliny. Baba drożdżowa i owe rozmaitości – to były największe świąteczne rarytasy. Dzieciaki całe święta były niespokojne, gdyż nie mogły się doczekać możliwości zdjęcia z choinki długaśnych jak sople cukierków, owiniętych w pozłotko i różnokolorowe celofany. Święta Bożego Narodzenia z powodu biedy nie były radosne, ale ku uciesze wszystkich kończyły czas jedzenia znienawidzonego, uprzykrzonego żuru…

Początkiem przygotowania do świąt jest adwent. W tym czasie obowiązuje post,  poszczono w środy piątki i soboty. Jest to czas, gdzie prace polowe zostały zakończone, więc mieszkańcy wsi mają więcej czasu wolnego. Jak głosi przysłowie: „Kto w adwencie ziemię pruje, temu trzy lata choruje”.

W tym czasie kończono naprawy sprzętów rolniczych, nadchodził czas zabaw i odpoczynku po trudzie. Był to czas na skupienie i przemyślenia. Zastanawiano się też w tym czasie, czy pooddawano wszystko sąsiadom, co się od nich pożyczyło, aby do wigilii zasiąść z czystym sumieniem. Jeśli tak nie było, należało szybko pożyczone rzeczy oddać.

W adwencie pieczono pierniki, ciastka świąteczne oraz wykonywano ozdoby choinkowe, bito wieprza, aby przyrządzić wędliny na Gwiazdkę i Nowy Rok. A w wigilię na śniadanie jadano zupę zwaną kapłonem – opowiada mieszkający na Pałukach Krzysztof Leśniewski, pasjonat gotowania i znawca kuchni regionalnych.

Od niego też dowiadujemy się, że w Boże Narodzenie w podbydgoskim dworze stół zakrywał bielutki obrus, pod którym było siano. W narożniku pokoju stała ubrana choinka, na której umieszczano świeczki.

Na wigilijny stół trafiała z kolei zupa rybna i zupa grzybowa, karp w szarym sosie lub w  galarecie, sandacz w majonezie, kapusta z grzybami, kluski pszenne, kluski z makiem, ziemniaki w mundurkach i dukane oraz pszenny chleb, makowiec, kompot z suszu i owoce.

Dla dzieci były specjalne talerzyki, na których układano czekoladowe gwiazdory, kolorowe pierniczki, cukierki i orzechy.

Te talerze z cukierkami zwano ”kolorowymi talerzami”. Miały symboliczne znaczenie: jeśli były pełne w wigilię, to zwiastowały dobrobyt. Był to zwyczaj o niemieckim rodowodzie. Jeden duży talerz stał na stole przez całe święta i był na nim kładziony opłatek.

W „Gazecie Bydgoskiej” w latach dwudziestych XX wieku publikowano dodatek ,,Przy rodzinnym stole”. Zamieszczane w nim przepisy gospodynie bydgoskie wiernie odwzorowywały w swojej kuchni, bo były stałymi czytelniczkami pisma. Przeglądając teraz tę gazetę wiemy, co gospodynie przygotowywały na wigilię, a nawet – jakie były ówczesne przepisy.

Znajdujemy tam więc barszcz buraczany z uszkami grzybowymi lub grzankami z serem, szczupaka w białym sosie, rybę smażoną, kapustę z grzybami, zupę z ikry rybnej, karpia w galarecie czy  sałatkę z piklingami.

A co o tradycjach świątecznych wie najmłodsze pokolenie? Dla Marty Wiszniewskiej, uczennicy bydgoskiego „Gastronomika”, Święta Bożego Narodzenia to czas magiczny, pełen wspomnień, rodzinnych chwil spędzonych razem, prezentów i tradycyjnych świątecznych potraw.

– Każdego roku przyrządzanie dwunastu dań w mojej rodzinie wygląda tak samo. Kolędy i świąteczne piosenki w tle, herbata z imbirem i cytryną bądź gorące kakao towarzyszą nam w kuchni. Każdy z członków rodziny robi coś innego, każdy z całego serca angażuje się w swoje zadania i wykonuje je z największą możliwą starannością. Przygotowywaniem potraw dzielimy się z babcią, ciocią i ich rodzinami. Na naszym stole pojawia się przeważnie dwanaście tradycyjnych potraw, czasem jest ich więcej. To przede wszystkim: barszcz czerwony, pierogi z kapustą i grzybami, śledzie w śmietanie z ziemniakami z wody, pstrąg (bądź inna ryba), groch z kapustą, sos grzybowy, paszteciki, kutia, sałatka jarzynowa, tradycyjnie wypiekany chleb, kompot z suszu, sernik, makowce, ciasto marchewkowe i pierniczki.

– Oczywiście nie mogę zapomnieć o kluskach bądź makaronie z makiem – dodaje Marta Wiszniewska – daniu z kujawsko-pomorskimi korzeniami. Powinniśmy być dumni z tego, że możemy się pochwalić czymś tak wyjątkowo dobrym i pomysłowym. Sądzę, że ten rarytas powinien znajdować się na każdym wigilijnym stole. Makaron łączy się nie tylko ze słodkim makiem, ale też  z rodzynkami, orzechami włoskimi, suszonymi morelami lub figami. Można dodać skórkę pomarańczy dla nadania bardziej wyrazistego smaku. Najważniejszy jest miód, który sprawi, że makaron będzie miał słodki, tradycyjny i świąteczny smak.

Są to potrawy, które goszczą na naszym stole zawsze. Idealnie dobrane smaki, na które czeka się cały rok. Mam wrażenie że barszcz i pierogi tylko w wigilię smakują tak dobrze. Wypiekaniem pierniczków zwykle zajmuję się ja z moim kuzynem, przy czym jest dużo śmiechu, zabawy i brudnych ubrań.  Nie wyobrażam sobie świąt bez któregokolwiek z tych dań. Nasze święta są po prostu rodzinne i pełne świątecznej magii. Życzę każdemu tak pysznych świąt, jak moje! – kończy Marta.

Życzymy więc radosnych (i smacznych) Świąt!

Powiązane treści