Bydgoszcz
21C
Słonecznie
83% wilgotność
Wiatr: 3km/h E
H 21 • L 21
23C
Pt
17C
Sob
18C
Nd
21C
Pon
23C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCI„Sztuka Kochania”. Co o filmie powiedzieli w Bydgoszczy jego twórcy? [ZDJĘCIA]
IMG_7339 (Copy)
25.01.2017 | 22:48

„Sztuka Kochania”. Co o filmie powiedzieli w Bydgoszczy jego twórcy? [ZDJĘCIA]

Na zdjęciu: Maria Sadowska (reżyser) i Magdalena Boczarska (oddtwórczyni głównej roli).

Fot. Stanisław Gazda

Bydgoskie kino Helios, jako drugie w Polsce po Warszawie, zaprosiło swoich widzów na uroczystą premierę najnowszego filmu twórców „Bogów” – poruszającej biografii najsłynniejszej seksuolog czasów PRL-u, znakomitego filmu „Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”.

W środę, 25 stycznia o godzinie 19:00 odbył się wyjątkowy seans połączony ze spotkaniem z twórcami filmu. Na premierę przyjechali do Bydgoszczy: Magdalena Boczarska – odtwórczyni roli głównej, Maria Sadowska – reżyser, a także Piotr Woźniak – Starak i Krzysztof Terej – producenci.

Nam udało się porozmawiać z Magdaleną Boczarską i Marią Sadowską. Oto, co obie panie powiedziały nam o filmie i swojej pracy nad nim:

Magdalena Boczarska: – Pracę nad przygotowaniem się do roli Michaliny Wisłockiej zaczęłam, nie mogło być inaczej, od przeczytania „Sztuki Kochania”, a następnie biografii jej autorki – książki pod tytułem „Sztuka Kochania – Gorszycielki”. Później było zapoznanie się z ubogimi, niestety, archiwaliami dotyczącymi Michaliny Wisłockiej – już jako siedemdziesięcioletniej kobiety, gdy tymczasem film opowiada o niej do pięćdziesiątego piątego roku życia. Były to też moje spotkania z jej córką Krysią Bielewicz, z przyjacielem Michaliny Wisłockiej profesorem Izdebskim. To było dla mnie bardzo trudne wyzwanie, szczególnie, że musiałam Michalinę „ogarnąć” wiekowo – być nią w wieku osiemnastu lat, ale też pięćdziesięciu pięciu, co okazało się sprawą najtrudniejszą. Bardzo nie chciałam, żeby zagranie starszej kobiety było jakąś karykaturą, było niewiarygodne. Wynagrodziła mi to córka Michaliny, mówiąc do mnie, że oglądając ten film „jakby widziała swoją mamę”. To był dla mnie najwspanialszy komplement. Prywatnie, i tu wcale nie ma odrobiny przesady – pokochałam Michalinę, zżyłam się z nią i niezmiernie ją podziwiam. Dla tych którzy nie mieli szczęścia poznać Michaliny za jej życia, po obejrzeniu tego filmu mogą być zszokowani, że jeszcze czterdzieści-pięćdziesiąt lat temu mogła być tak kontrowersyjna, że zarzucano jej szerzenie pornografii… Ale czy gdyby żyła współcześnie, nie byłaby…wyklęta?

Maria Sadowska: – Jest to mój pierwszy film kostiumowy i nie ja wpadłam na pomysł zrobienia go, tylko Piotr Woźniak-Starak oraz Krzysztof Terej. I nie tylko ja byłam brana pod uwagę, jako reżyser filmu. Ogromnie się cieszę, że padło na mnie, albowiem w tej historii poczułam…siebie. Mamy w filmie nie tylko walkę o wolność, o równość, sprawiedliwość, ale także o wartości uniwersalne, mamy też bohatera prawdziwego, oczywistego, bardzo ludzkiego, pełnego tak naprawdę każdego z nas. Dzięki temu film można odczytywać na poziomie czysto rozrywkowym, ale też jako dający wiele do myślenia. Co ciekawe, gdy film był na poziomie scenariusza, pisanego przez facetów, przewidywał…tylko jedną scenę erotyczną. Gdy weszłam w ten projekt, powiedziałam, że w filmie o Michalinie Wisłockiej tak być nie może! Jest ich kilkanaście, ale po to, by pokazać różne oblicza seksu, że może być piękny, obleśny, zabawny, a także kartą przetargową do załatwienia czegoś tam. W filmie nie ma „momentów” – każda taka scena czemuś służy. I to było w realizacji filmu jednym z trudniejszych wyzwań. Kolejną trudność stanowiło oddanie realiów epoki od lat czterdziestych po siedemdziesiąte, ale udało nam się zadbać o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Dość wspomnieć o odtwórczyni głównej roli – Magdalena Boczarska musiała praktycznie zagrać trzy postacie różne nie tylko pod względem fizycznym, ale także emocjonalnym: młodą Michalinę, dojrzałą kobietę i starszą panią walczącą o wydanie książki. Chciałam zrobić film, o sprawach, które dotyczą nas, tu i teraz, a kostium jest jakby metaforą. Dlatego PRL jest w filmie kolorowy, nie szary i smutny, jakim był rzeczywiście – jest rodzajem bajki, w której ludzie się bawią, ale nie można zapominać o tym, że takie też były wspomnienia naszej bohaterki. Nie chciałabym mówić o przesłaniu tego filmu. Ono, owszem, jest, ale powinno być odczytywane na różne sposoby. Na tyle sposobów ilu będzie widzów tego filmu.

Film „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” na ekrany kin trafi już 27 stycznia. Jak podkreślają twórcy, cała warstwa wizualna filmu została kompleksowo zaprojektowana – zaczynając od scenografii i kostiumów, przez napisy w filmie, po plakat.

Film w reżyserii Marii Sadowskiej z Magdaleną Boczarską w roli głównej opowiada historię Michaliny Wisłockiej oraz jej trudnej drogi do wydania bestsellerowego „podręcznika miłości”. Na ekranie zobaczymy plejadę polskich aktorów. W rolę Stacha Wisłockiego, męża lekarki, wciela się Piotr Adamczyk, jej wielką miłość, Jurka, gra Eryk Lubos, a w postać przyjaciółki, Wandy – Justyna Wasilewska. W filmie występują również Danuta Stenka, Karolina Gruszka, Borys Szyc, Wojciech Mecwaldowski, Arkadiusz Jakubik oraz Artur Barciś.

 

 

Powiązane treści