Bydgoszcz
7C
93% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 7 • L 7
3C
Pt
1C
Sob
6C
Nd
5C
Pon
1C
Wt
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaTaktyka oblężonej twierdzy. Dlaczego Tomasz Latos nie chce mówić o darowiźnie od siostry?
Tomasz Latos
19.10.2018 | 10:49

Taktyka oblężonej twierdzy. Dlaczego Tomasz Latos nie chce mówić o darowiźnie od siostry?

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Tomasz Latos jest kandydatem PiS na prezydenta Bydgoszczy. Sondaże wskazują, że w drugiej turze zmierzy się z obecnym włodarzem miasta Rafałem Bruskim.

Fot. Szymon Fiałkowski

Od tygodnia dziennikarze, ale również polityczni przeciwnicy Tomasza Latosa próbują uzyskać od niego stanowisko na temat publikacji „Faktu”, który zasugerował związek pomiędzy wygraniem konkursu na stanowisko dyrektora poznańskiego szpitala MSWiA przez jego szwagra Witolda Pstrąga-Bieleńskiego a darowizną dla Latosa od jego siostry Anny Latos-Bieleńskiej w wysokości 120 tysięcy złotych. Wszyscy odchodzą z kwitkiem, choć w tej motywowanej politycznie sprawie milczenie kandydatowi PiS wyraźnie nie służy.

Milczenie należy co prawda ubrać w cudzysłów, bo Latos na pytania o darowiznę odpowiada, tyle że sprowadza dyskusję na inne tory, unika konkretów, które mogłyby przedstawić jego pogląd na całą sprawę. Wykorzystują to politycy Platformy Obywatelskiej, którzy – jak w czwartek posłowie Paweł Olszewski i Michał Stasiński – zakładają maski niewiniątek, przekonując, że oni „tylko pytają” o sprawę konkursu na dyrektora szpitala MSWiA w Poznaniu i darowiznę od siostry posła PiS. W czwartek wystosowali do szefa resortu spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego pismo, w którym domagają się upublicznienia protokołu konkursowego.

Nam udało się ustalić, że komisja konkursowa liczyła sześć osób. „W jej skład wchodził przedstawiciel Rady Społecznej działającej przy SP ZOZ MSWiA w Poznaniu, Rektora Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz czterech przedstawicieli organu założycielskiego (czyli MSWiA – dod. red.)” – wyliczyło w odpowiedzi na nasze pytania ministerstwo. Ich nazwisk jednak nie ujawniono. Poinformowano nas także, że kandydatura obecnego dyrektora uzyskała „poparcie bezwzględnej większość członków komisji”, a głosowanie – zgodnie z rozporządzeniem ministerstwa zdrowia z 2012 roku – było „tajne”. Poznańscy dziennikarze informują jednak, że na Pstrąga-Bieleńskiego (na stanowisku dyrektora zasiada od 1 kwietnia) oddano o dwa głosy więcej niż na jego kontrkandydata – Jacka Profaskę. Nietrudno więc wyliczyć, że ten pierwszy otrzymał mandat zaufania od czterech osób. Czyli tylu, ilu członków komisji oddelegowano z MSWiA.

Właśnie ten fakt dał pole do spekulacji. Tomasz Latos odrzuca zarzuty o jakikolwiek wpływ na przebieg konkursu, przypominając, że jego szwagier zajmował stanowiska kierownicze w szpitalach, zanim Latos został posłem. To prawda – przez dwie dekady Pstrąg-Bieleński kierował pracami szpitala Degi, także w Poznaniu. Placówka była znana z dyscypliny finansowej i braku nadwykonań. Byłemu już dyrektorowi zarzucano jednak brak impulsu do rozwoju szpitala i horrendalnie długie kolejki do specjalistów, za co NFZ nałożył na szpital karę – 300 tysięcy złotych. Ostatecznie rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w ubiegłym roku zakończył z Pstrągiem-Bieleńskim współpracę. – Jest on wybitnym menedżerem, a to, co wy robicie, to są podłe pomówienia. A wszystko będzie ujawnione, jeśli MSW tak zdecyduje – tak Latos zareagował w czwartek podczas debaty Radia PiK na pytanie o sprawę ze strony szefa sztabu Rafała Bruskiego Michała Sztybla.

Podobną linię Latos prezentuje również w przypadku innych pytań. Mówi o „ataku na rodzinę”, „brudnej kampanii”, w czwartek dołożył do tego katalogu również sformułowanie o „dnie i rynsztoku”. W PiS tłumaczą, że niewykluczone, że zraził się do ofensywnej taktyki z powodu procesu w trybie wyborczym z posłem Stasińskim. Przypomnijmy, że wybrany z list Nowoczesnej, ale obecnie zasiadający już w klubie PO parlamentarzysta powiedział, że Latos cierpi na „rozdwojenie jaźni” i „brak kręgosłupa”. Latos po namowach poszedł do sądu, żądając przeprosin. Przegrał jednak w obu instancjach. „To był polityczny błąd” – ocenił później w programie „Gdańska 27” Remigiusza Jaskota z bydgoszcz.wyborcza.pl.

Sam Witold Pstrąg-Bieleński jako jedyny zabrał głos w sprawie darowizny, którą pod koniec kwietnia, a więc kilka tygodni po jego wyborze na dyrektora szpitala MSWiA, przekazała Latosowi jego siostra Anna. Mowa o 120 tysiącach złotych, które – zgodnie z ustawą antykorupcyjną – poseł PiS zgłosił do swojego rejestru korzyści. Pieniądze miały ulżyć wydatkom na dzieci studiujące poza granicami Bydgoszczy. Skąd pochodziły? Pstrąg-Bieleński deklaruje, że ze sprzedaży udziałów w spółce Genesis. To prawdopodobne – w połowie maja z Krajowego Rejestru Sądowego wykreślono bowiem jego żonę, cenioną genetyk Annę Latos-Bieleńską, która posiadała część udziałów w firmie o nominalnej wartości ponad 400 tys. zł (transakcja nastąpiła na pewno wcześniej). Sam Pstrąg-Bieleński wycofał się ze spółki kilka lat wcześniej.

Biorąc pod uwagę daty kilku zdarzeń w rodzinie Latosów, w ubiegły piątek – już po publikacji „Faktu” – postawiliśmy hipotezę, że powiązanie konkursu, który wygrał Pstrąg-Bieleński, z darowizną jest polityczną intrygą. Zwróciliśmy jednak uwagę, że Tomasz Latos swoje oświadczenie majątkowe złożył 27 kwietnia (musi zrobić to corocznie do 30 kwietnia), a tego samego dnia otrzymał darowiznę od siostry. Tyle że w samym oświadczeniu jej nie ma, bowiem do rejestru korzyści zgłosił ten fakt 30 kwietnia (zgodnie z prawem miał na to nawet 30 dni). Z kolei 26 kwietnia podczas konwencji wyborczej Zjednoczonej Prawicy został wskazany jako kandydat na prezydenta Bydgoszczy. Czy to prawdopodobne, że pieniądze od siostry mogły posłużyć na cele kończącej się właśnie kampanii wyborczej? Na to pytanie Latos jak dotąd także nie odpowiedział.

 

Powiązane treści