Bydgoszcz
9C
Niebo głównie zachmurzone
66% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 9 • L 9
2C
Pt
-1C
Sob
3C
Nd
5C
Pon
1C
Wt
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaTomasz Latos nadal w blokach startowych. A w PiS dyskusja o kandydatach z importu
Tomasz Latos
08.09.2018 | 02:08

Tomasz Latos nadal w blokach startowych. A w PiS dyskusja o kandydatach z importu

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Tomasz Latos zapewnia, że w ciągu kilku dni zacznie przedstawiać swoje pomysły na zmiany w Bydgoszczy.

Fot. Eryk Dominiczak

Po trzech konferencjach prasowych kandydat na prezydenta i poseł PiS Tomasz Latos przyznaje, że nie przedstawił jeszcze żadnego ze swoich pomysłów na Bydgoszcz. Twierdzi, że to efekt dynamicznie zmieniającego się kalendarza kampanii. Ale, jak wynika z naszych ustaleń, to z kolei konsekwencja wewnętrznego oporu w partii wobec niektórych proponowanych w nadchodzących wyborach kandydatur.

W czwartek, nawiązując do konferencji Koalicji Obywatelskiej, która z jednej strony próbowała nagłaśniać ogólnopolską akcję „PiS wziął miliony”, z drugiej – za sprawą posłów: Pawła Olszewskiego oraz Zbigniewa Pawłowicza – chciała rozliczać z przedwyborczych obietnic samego Latosa, kandydat Prawa i Sprawiedliwości zaapelował o merytoryczną kampanię. Gdy zwróciliśmy mu jednak uwagę, że podczas dotychczasowych spotkań z mediami sam nie zaprezentował żadnego programu (na wcześniejszych krytykował prezydenta Rafała Bruskiego za chaos inwestycyjny i brak koordynacji w komunikacji zastępczej), odparł: W zasadzie podzielam to zdanie. Miałem inny grafik na tę kampanię, który stworzyłem jeszcze w lipcu.

Jednym z jego elementów miała być sobotnia konwencja, na której – jak mówi sam Latos – chciał przedstawić kluczowe założenia swojego programu. – Miałem nawet w tym celu zarezerwowaną salę – dodaje. Ale konwencji w sobotę jednak nie będzie. I na ten moment nie wiadomo, kiedy wyznaczony zostanie jej nowy termin (choć prawdopodobna jest kolejna sobota). Latos przekonuje, że przesunięcie to efekt tego, że nadal jest de facto „kandydatem na kandydata”, bowiem jego nazwisko nie trafiło jeszcze oficjalnie do komisarza wyborczego. – Chciałbym mieć jak najwięcej czasu, żeby pokazywać swoje propozycje. Ale kalendarz wyborczy sprawia, że na informowanie o celach programowych musimy jeszcze poczekać – podkreśla.

Tyle że w tym momencie Latos musi poświęcać czas na gaszenie wewnętrznych pożarów, w dodatku takich, które sam wzniecił. Jednym z nich jest zaproponowanie miejsca na listach w wyborach do rady miasta Grażynie Ciemniak. Była zastępczyni Rafała Bruskiego kilka dni temu w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL potwierdziła, że tę propozycję przyjęła, choć wcześniej myślała o wyborach prezydenckich. – Uznałam, że nie ma sensu się rozdrabniać – tłumaczyła powody przyjęcia zaproszenia od Latosa. PiS chwaliła głównie za reformowanie sądownictwa.

Nie wszystkim w PiS nazwisko Ciemniak na listach się jednak podoba. Nie tylko ze względu na ścieżki polityczne, które była posłanka dotąd wybierała, ale także z uwagi na to, że z marszu miałaby zostać liderką listy w okręgu obejmującym Kapuściska, Wyżyny czy Łęgnowo. W gronie niezadowolonych z takiego scenariusza miałby być chociażby Paweł Bokiej (w 2014 roku startował z tego okręgu), który do rady miasta wszedł po tym, gdy Marek Gralik (numer jeden w poprzednich wyborach w okręgu numer sześć) objął stanowisko kuratora oświaty. – Trudno mi to komentować, bo nie odpowiadam za kształt list. A z Grażyną Ciemniak w zasadzie nigdy nie miałem kontaktu – ucina radny PiS.

Udało nam się jednak ustalić, że część działaczy Prawa i Sprawiedliwości uważa, że nazwisko Ciemniak niekoniecznie musi wywołać falę zadowolenia u mało elastycznego elektoratu. Dlatego też kwestia jej kandydatury nadal nie jest przesądzona. – Sytuacja wyglądałaby zapewne nieco inaczej, gdyby nie miała być „jedynką”. Gdyby na przykład zamykała listę, wówczas sama musiałaby powalczyć o głosy. A tak jest w uprzywilejowanej sytuacji – przekonuje jeden z naszych rozmówców. Sytuacji nie poprawia fakt, że znowelizowany Kodeks wyborczy skrócił listy (w przypadku Bydgoszczy w pięciu okręgach należy wystawić nie mniej niż pięciu kandydatów, ale nie więcej niż siedmiu, natomiast w Fordonie – od pięciu do ośmiu). Do tego dochodzi 35-procentowy pułap parytetu płci. – W praktyce oznacza to, że dla niektórych działaczy zwyczajnie brakuje miejsca – słyszymy w lokalnych strukturach PiS.


WSZYSTKO O KAMPANII W NASZYM SERWISIE –  WYBORY 2018 BYDGOSZCZ


Kontrowersje w partii, choć mniejsze, budzi też nazwisko Bogdana Dzakanowskiego. Od dłuższego czasu jest on łączony ze startem z list PiS, ale sam zainteresowany ocenia obecnie szanse na „pięćdziesiąt na pięćdziesiąt”. Jak zadeklarował na naszych łamach, nadal nie wyklucza startu z własnego komitetu i kandydowania na stanowisko prezydenta Bydgoszczy. W Prawie i Sprawiedliwości ścierają się w jego kontekście dwie koncepcje. Z jednej strony jest to chęć wzmocnienia listy, którą ma otwierać Szymon Róg razem z – według jednej z opcji – Stefanem Pastuszewskim. Dołączenie do niej Dzakanowskiego miałoby pozwolić PiS walczyć w okręgu numer jeden (północno-zachodnia część miasta, w tym Miedzyń, Osowa Góra, Smukała czy Czyżkówko) o trzy mandaty. A należy pamiętać, że na tej samej liście znaleźć może się jeszcze Andrzej Kaczmarek, obecnie radny PO. Z drugiej strony dla części lokalnych działaczy PiS niektóre zachowania Dzakanowskiego w mijającej kadencji – choćby afera z alkomatem – były dyskwalifikujące.

Na nieco ponad tydzień przed terminem granicznym na zarejestrowanie list wyborczych Tomasz Latos musi więc nie tylko pogodzić interesy zwolenników i przeciwników planu „wszystkie ręce na pokład”, ale również prowadzić własną kampanię. Na razie ogranicza ją do wymiany politycznych kuksańców z prezydentem Bruskim. W czwartek zarzucił mu nieuzasadnione chwalenie się budową dworca kolejowego, wskazując, że to inwestycja PKP. Sam, gdy zapytaliśmy go o jego wkład w budowę S5 (umowy podpisano na finiszu rządów PO – PSL) i udział w lipcowej konferencji poświęconej dofinansowaniu inwestycji, tłumaczył, że „na szczęście za rządów PiS nadrobiono sporo zaległości”, a „uwolniony miliard złotych można było przekierować na inne inwestycje”. Ale nawet jeśli kampania Latosa wkroczy wreszcie w fazę merytoryczną, to do rozwiązania zostaną pozostałości obecnej jej części. Choćby składające się z sierpniowej wypowiedzi posła PiS dla Programu 1 Polskiego Radia o możliwych nieprawidłowościach w ratuszu, o których zweryfikowanie w piątek prokuraturę poprosił… prezydent Bruski.

Powiązane treści