Bydgoszcz
21C
Opady
88% wilgotność
Wiatr: 4km/h E
H 21 • L 21
17C
Pt
20C
Sob
20C
Nd
19C
Pon
19C
Wt
Dziś ukazało się najnowsze, czerwcowe wydanie papierowe METROPOLIABYDGOSKA.PL. Zapraszamy do lektury!
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaTrudny start do miękkiego lądowania. Czy Toruń pokryje część strat bydgoskiego lotniska?
Rafał Bruski, Roman Jasiakiewicz
08.11.2016 | 17:43

Trudny start do miękkiego lądowania. Czy Toruń pokryje część strat bydgoskiego lotniska?

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski (z lewej) zapowiedział, że Bydgoszcz będzie pokrywała niemal jedną trzecią kosztów prowadzenia lotniska.

Fot. Eryk Dominiczak

Bydgoskie lotnisko chcą ratować wszyscy i prawie wszyscy podczas wtorkowej, nadzwyczajnej sesji sejmiku województwa powiedzieli to głośno. Zabrakło jedynie otwartej deklaracji prezydenta Torunia Michała Zaleskiego dotyczącej proporcjonalnego wspierania portu.

CZYTAJ TAKŻE: Nadzwyczajna sesja sejmiku województwa w sprawie Portu Lotniczego Bydgoszcz. Zobacz zapis relacji na żywo

Według propozycji marszałka Piotra Całbeckiego, samorząd województwa oraz dwie stolice regionu miałyby wziąć na swoje barki odpowiedzialność za finansowanie lotniska. I to w proporcjach znanych ze współpracy przy zamawianiu usług promocyjnych u Ryanaira – nieco ponad połowę środków zabezpiecza budżet regionu, 30 procent kosztów leży po stronie Bydgoszczy, a 17 procent – Torunia. Zdaniem Całbeckiego, rozwiązanie to pozwoliłoby uniknąć rozmycia odpowiedzialności za pokrywanie straty operacyjnej portu.

Co na to władze Bydgoszczy? Do tej pory ratusz twierdził, że zna sprawę jedynie z przekazów medialnych i propozycji marszałka nie komentował. We wtorek prezydent Rafał Bruski na własne uszy usłyszał tę koncepcję w sali sesyjnej urzędu marszałkowskiego. I od razu zapewnił, że miasto nad Brdą jest gotowe przyjąć propozycję sternika regionu. – To nasza powinność wynikająca z bycia stolicą regionu – podkreślał.

Identycznej deklaracji zabrakło ze strony prezydenta Michała Zaleskiego. Ten bowiem stwierdził, że „odpowiedzialność miasta powinna być adekwatna do liczby posiadanych udziałów”. A przypomnijmy, że Toruń dysponuje obecnie zaledwie 0,04 procent akcji PLB. – Objęliśmy je kilka lat temu, aby przeciąć spekulacje dotyczące utworzenia portu lotniczego w Toruniu – przypominał Zaleski.

Tyle że zdaniem bydgoskich radnych ważniejszym rozdziałem, niż historia, jest przyszłość lotniska. – Zabrakło kropki nad „i” ze strony prezydenta Zaleskiego – komentuje w rozmowie z nami Andrzej Walkowiak, radny klubu Prawo i Sprawiedliwość [PEŁNA ROZMOWA WKRÓTCE]. Zachowanie włodarza grodu Kopernika, jeszcze na sesji, skrytykował także Roman Jasiakiewicz, radny niezależny. – To dość osobliwe, że – mając tak niewielką liczbę udziałów – być graczem, i to w dodatku strategicznym – ironizował.

Czasu nie tylko na decyzje, ale przede wszystkim – ich realizację – jest niewiele. Marszałek Całbecki przypomniał bowiem, że pieniędzy na bieżące funkcjonowanie portu wystarczy do 8 grudnia, ewentualnie – do końca roku. Oznacza to, że marszałkowski plan musiałby być wdrażany niemalże natychmiast. Czy to możliwe, biorąc pod uwagę niejasne stanowisko Torunia (zdaniem toruńskich dziennikarzy, nadal żywy w tamtejszym magistracie jest pomysł promowania się w nazwie lotniska, choćby w materiałach promocyjnych)? – Nie spodziewam się nagłego przeformatowania w najbliższych kilkunastu dniach akcjonariatu, bo na sali usłyszeliśmy, że ma to być proces rozłożony w czasie. Marszałek będzie musiał więc znaleźć te pieniądze, bo nie wyobrażam sobie, żeby ogłosił upadłość spółki. To byłaby hańba dla regionu – nie ukrywa radny Walkowiak.

W ubiegłym roku strata operacyjna Portu Lotniczego Bydgoszcz wyniosła ponad sześć milionów złotych. Pokrywana była – podobnie jak w latach wcześniejszych – ze środków, którymi spółka dysponowała po przejęciu w 2010 roku udziałów od austriackiego inwestora – Meinl Airports International oraz z odpisów VAT po dokonanych inwestycjach.

Powiązane treści