Bydgoszcz
21C
Burze
49% wilgotność
Wiatr: 7km/h W
H 21 • L 21
13C
Wt
14C
Sr
9C
Czw
11C
Pt
14C
Sob
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportUpadek miasta sportu?! Co się dzieje z bydgoskimi klubami? [RAPORT]
Polonia Bydgoszcz - Polonia Piła_Nice1LŻ_SG-1
20.03.2018 | 22:19

Upadek miasta sportu?! Co się dzieje z bydgoskimi klubami? [RAPORT]

Bydgoskie kluby w grach zespołowych przeżywają poważny kryzys. Jakie czynniki się na niego złożyły?

Na zdjęciu: Trybuny na stadionie Polonii od wielu lat nie zapełniają się nawet w niewielkim stopniu tak, jak chociażby na przełomie XX i XXI wieku.

Fot. Stanisław Gazda

Jeszcze kilka lat temu w oczy rzucał się baner reklamowy Bydgoszcz – Miasto Sportu. Nie jest jednak tajemnicą, że obecnie sport klubowy w grodzie nad Brdą znajduje się na poważnym zakręcie. Sprawdzamy, dlaczego tak się stało.

ŻUŻEL
Lata świetności żużlowa Polonia ma za sobą. Minęła dekada od ostatniego medalu w drużynowych mistrzostwach Polski (brązowy medal w 2006 roku). Polonia po spadku z ekstraligi (w 2013 roku) cztery sezony spędziła na poziomie I ligi, ale w ubiegłym roku zanotowała spadek do najniższej klasy rozgrywkowej – II ligi. – Na tle 23 zespołów w kraju, na ten moment plasujemy się około dwudziestego miejsca – przyznaje Jerzy Kanclerz, menedżer Polonii.

Na kryzys bydgoskiego żużla złożyło się wiele rzeczy. Po pierwsze – złe zarządzanie klubem. Nie jest tajemnicą, że klub popadł w ogromne długi. Przyznawali to kolejni prezesi, choćby Marian Dering czy Jarosław Deresiński. Cieniem na finansach położyły się także: umowa sponsorska z białobłocką firmą składywęgla.pl, której współwłaściciel Marek F. został aresztowany w związku z aferą podsłuchową, a także wysokie kontrakty z zawodnikami czy spór o nie przed trybunałem PZMot (tak było choćby w sprawie Grega Hancocka czy Roberta Kościechy). Drugi aspekt to frekwencja, która z roku na rok systematycznie spadała. Minęły (być może już bezpowrotnie) czasy, kiedy na pojedynek ligowy przy ul. Sportowej trzeba było przychodzić nawet na 2,5 godziny przed pierwszym biegiem. Już za czasów prezesa Deresińskiego na mecze ekstraligi przychodziły niespełna dwa tysiące kibiców. Niewiele lepiej było w pojedynkach I ligi, gdzie na obiekcie gościło średnio niecałe 2,5 tys. widzów. Na frekwencję przełożył się też inny dyżurny aspekt – stan stadionu. Władze miasta przyznają, że aktualny jest temat jego remontu, a prace mają rozpocząć się jeszcze w tym roku. W pierwszym etapie obejmą trybunę B, naprzeciwko prostej startowej. Dla kibiców największym problem jest jednak widoczność na łukach. Przez dmuchaną bandę najczęściej widzą tylko kaski zawodników. Ważny element to także koniec współpracy z BSI. Angielska firma posiadająca prawa do cyklu Grand Prix i Drużynowego Pucharu Świata po 2014 roku zdecydowała się zakończyć współpracę z Bydgoszczą. Dość wspomnieć, że ostatni turniej o tytuł najlepszego żużlowca globu przyciągnął na trybuny jedynie pięć tysięcy widzów! Niewiele lepiej było w przypadku turniejów DPŚ, obie imprezy nie przyniosły zakładanych zysków.

Od kilku lat całkowicie z żużlowego kalendarza zniknęło Kryterium Asów, turniej, który rokrocznie rozpoczynał sezon żużlowy w naszym kraju (choć mówi się o chęci jego reaktywacji). Miasto przez lata zasypywało dziurę budżetową Polonii, ale w końcu powiedziało – dość. Urzędnicy wystawili klub na sprzedaż, i to za symboliczną złotówkę. Spośród kilku chętnych wybrano propozycję Władysława Golloba, ojca Jacka oraz Tomasza, zapewniając mu kilkuletnie wsparcie z budżetu. Ten w pierwszej kolejności zabrał się za spłacanie wynoszących kilka milionów złotych długów (obecnie to ok. 1,5 mln zł). Tyle że widoków na większe pieniądze przy Sportowej obecnie nie ma, a w 2019 roku kończy się obecne porozumienia na finansowanie z miasta.


O SYTUACJI W BYDGOSKIM SPORCIE, A TAKŻE O TYM CZY BYDGOSZCZ JEST NADAL MIASTEM SPORTU – W PIĄTKOWYM CYKLU STUDIO METROPOLIA WYWIAD Z ADAMEM SOROKO – ZASTĘPCĄ DYREKTORA WYDZIAŁU EDUKACJI I SPORTU UM BYDGOSZCZ


SIATKÓWKA
Trudne chwile przeżywają również kluby występujące w siatkarskich ekstraklasach. Zarówno Łuczniczka, jak i Pałac w tym sezonie rozpaczliwie walczą o to, aby uniknąć degradacji do I ligi. A regulamin jest bezlitosny – dwie ostatnie drużyny po fazie zasadniczej spadają do niższej klasy rozgrywkowej. W przypadku zespołu męskiego kluczowe znaczenie ma rok 2013. Wtedy zespół pod nazwą Delecta Bydgoszcz był rewelacją PlusLigi. Prowadzeni przez Piotra Makowskiego siatkarze niespodziewanie wygrali fazę zasadniczą, kończąc ostatecznie sezon na najwyższej w historii, czwartej pozycji. Wiązało się to ze zdobyciem przepustki do europejskich pucharów – bydgoszczanie najpierw grali w Pucharze CEV, a następnie – w Challenge Cup. Klubowi udało się uzyskać niezły wynik również w sezonie 2014/2015, kiedy to pod wodzą Vitala Heynena (już jako Transfer Bydgoszcz) ukończył rozgrywki na piątym miejscu. Później było już gorzej – odpowiednio dziewiąte i piętnaste miejsce w dwóch ostatnich sezonach, a w tym – po 25 kolejkach – Łuczniczka plasuje się na pozycji czternastej. Ale i w przypadku siatkarskiego zespołu pojawił się moment kryzysowy. Klub dwukrotnie zmagał się z wycofaniem sponsora tytularnego – najpierw wspomnianej Delecty, później Transferu. W stabilizacji nie pomagały roszady kadrowe – niemal co sezon wymieniano po kilku graczy. Podobna sytuacja była w przypadku siatkarek Pałacu. Przez wiele lat klubowi towarzyszyli sponsorzy tytularni – Centrostal, Bank Pocztowy, Adriana czy Focus Park. Pałac w sezonie 2001-2002 występował w europejskich pucharach, a dwa sezony później (2004/2005) sięgnął po wicemistrzostwo Polski, a także triumfował w krajowym pucharze. Jeszcze w sezonie 2005/2006 klub zajął czwarte miejsce w lidze, a także w Top Teams Cup. Rok później powtórzył wynik w lidze. Do tych wyników od dekady Pałac nie jest w stanie nawiązać. Liczne zmiany trenerów, a także rosnący potencjał finansowy rywali sprawiły, że rezultaty zespołu nie rzucały na kolana. Od kilku sezonów bydgoszczanki zajmują pozycje w drugiej połowie tabeli. Sezon poprzedni ukończyły na dwunastym miejscu (na 14). W tym roku Pałac broni się przed spadkiem z LSK.

PIŁKA NOŻNA
Bydgoski Zawisza w pierwszych latach funkcjonowania w klubie Radosława Osucha przebojem zaczął szturmować bramy piłkarskiej ekstraklasy. Jeszcze w 2012 roku lepszy od bydgoszczan okazał się Piast Gliwice (wygrywając decydujący mecz 3:0), ale już rok później niebiesko-czarni – po efektownej wygranej z Polonią Bytom 4:0 – mogli świętować awans. Po awansie do elity zawiszanie nie zwolnili tempa – toczyli bowiem wyrównane boje z krajowymi potentatami – Legią Warszawa, Lechem Poznań czy Wisłą Kraków. W 2014 roku Zawisza sięgnął po Puchar Polski (największy sukces w historii), a ligę ukończył na ósmej pozycji. Na starcie kolejnych rozgrywek zawiszanie dołożyli do tego jeszcze Superpuchar Polski, pokonując Legię 3:2. Jak się okazało, był to początek końca snów o potędze przy Gdańskiej. Fatalne decyzje kadrowe sprawiły, że klub spadł z ekstraklasy. Narastał konflikt między Osuchem a kibicami, który zakończył się bojkotem na trybunach. Ostatecznie, Osuch postanowił sprzedać udziały niejakiemu Arturowi Czarneckiemu, który okazał się grabarzem futbolu na poziomie centralnym. Po jednym spotkaniu z dziennikarzami zniknął z radarów, pozostawiając po sobie (i Osuchu) spaloną ziemię.

Sprawa Zawiszy stała się sprawą polityczną, bowiem przez lata miasto mocno inwestowało w futbol. – Miasto przez pięć lat włożyło w spółkę 17 milionów, a efekt finalny jest taki, że Zawisza może w ogóle nie zagrać – mówił poseł Łukasz Schreiber z PiS. Do dzisiaj urzędnicy próbują wyegzekwować od Czarneckiego dokumenty finansowe spółki. Bezskutecznie. W połowie 2017 roku spółka została postawiona w stan likwidacji. A wspomniany Puchar Polski do dzisiaj do Bydgoszczy nie wrócił. Dzisiaj Zawisza występuje w klasie A (siódmy poziom rozgrywek), ale zamiast w Bydgoszczy gra w położonych 20 kilometrów dalej Potulicach. To też konsekwencja konfliktu jeszcze z czasów Osucha. Innych klubów z naszego miasta również próżno szukać w pobliżu elity. Wyjątkiem jest KKP Bydgoszcz, ale I-ligowy kobiecy klub do awansu się nie pali. Wśród panów posucha – najwyżej, bo w IV lidze, występuje obecnie Chemik.

KOSZYKÓWKA
W cieniu kryzysu najpopularniejszych dyscyplin sportowych, na mapie sportowej silnie akcentuje swoją obecność Artego Bydgoszcz. W okresie kryzysu bydgoskiego sportu koszykarki sięgnęły dwa razy z rzędu po brązowe medale (2012/2013 i 2013/14), a następnie dwa razy przegrały dopiero w finale z Wisłą Can-Pack Kraków (14/15 i 15/16). Ten rok jest z kolei najlepszym w historii zespołu. Artego jest liderem ekstraklasy, w styczniu sięgnęło po Puchar Polski, z dobrej strony pokazało się też w Europie.
Swoją pozycję próbuje odbudować Astoria. Bydgoski zespół w sezonie 2005/2006 zajął dziewiąte miejsce w ekstraklasie, ale nie zdołał uzyskać licencji na rozgrywki PLK na następne sezony i musiał zacząć zmagania od najniższych klas rozgrywkowych. Od kilku sezonów Astoria występuje w I lidze, gdzie w obecnych rozgrywkach walczy o fazę play-off.

Powiązane treści