Bydgoszcz
8C
Słonecznie
70% wilgotność
Wiatr: 7km/h W
H 8 • L 8
13C
Wt
12C
Sr
16C
Czw
15C
Pt
14C
Sob
ZDMiKP: Kolizja w pobliżu przystanku Gdańska/Stadion Zawisza. Możliwe są opóźnienia.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaUrząd Wojewódzki to koryto dla działaczy PiS. Dlatego tak się boją! [Kowalski na dobry tydzień]
Jan Krzysztof Ardanowski, Mikołaj Bogdanowicz, Tomasz Latos - ED
10.09.2018 | 06:00

Urząd Wojewódzki to koryto dla działaczy PiS. Dlatego tak się boją! [Kowalski na dobry tydzień]

Na zdjęciu: Urząd Wojewódzki... przechowalnia miernot?

Fot. archiwum

Na przykładzie Bydgoszczy widać, że wojewodowie sprowadzeni są do roli partyjnych agitatorów, a urzędy – to przechowalnia dla armii pisowskich miernot z okolicznych powiatów. Karty rozdaje ojciec poseł Latos i ojciec Rydzyk

Co jakiś czas w przestrzeni publicznej pojawia się, niestety na krótko, temat reformy urzędów wojewódzkich. Postulaty są różne – od wzmocnienia roli wojewodów i uczynienia z nich lokalnych kanclerzy, aż po likwidację i przekazanie kompetencji w ręce marszałków województw. W większości miast w Polsce nikt się specjalnie tym nie ekscytuje, w Bydgoszczy hasło budzi zrozumiałe emocje. Pokutuje myślenie: „Toruń ma urząd marszałkowski i Sejmik, my – wojewodę, powinniśmy więc bronić urzędu przy ul. Konarskiego jak niepodległości”. Warto zadać sobie pytanie: „W imię czego”

W 2015 roku poseł Tomasz Latos wytypował na wojewodę kujawsko-pomorskiego Mikołaja Bogdanowicza, wiceburmistrza Kruszwicy, podrzędnego działacza PiS, który dla utrzymania stołka wykona każde polecenie, zarówno Latosa, jak i o. Rydzyka, bez poparcia którego mógłby zapomnieć o nominacji. W krótkim czasie z urzędem pożegnało się ponad 200 fachowców, ich miejsce zajęli pisowscy nominaci z okolicznych miasteczek i wiosek. Sam wojewoda z nawiązką spłaca dług wdzięczności wobec protektorów. Rydzykowi łoży kasę na występy zespołu Śląsk, sprzedaje działki z 80-procentową bonifikatą, składa wazeliniarskie hołdy przy byle okazji, aż się zbiera na wymioty. Latosa wlecze za sobą wszędzie tam, gdzie są kamery TVP, a one nie towarzyszą Bogdanowiczowi chyba tylko w toalecie.

Co Bydgoszcz ma z tego, że poseł Latos rozdaje karty w Urzędzie Wojewódzkim? Nic! W kierownictwie urzędu na próżno szukać choćby jednego bydgoszczanina! Wojewoda – spod Kruszwicy, zastępca Józef Ramlau i dyrektor generalna Monia Berger – z toruńskiej części województwa. Rzecznik wojewody – Toruń. Najważniejsi doradcy – Inowrocław i Koronowo.

Nie dajmy się więc zwieźć. Jeśli Latos i PiS bronią urzędów wojewódzkich, to nie z powodu prestiżu miasta. Chodzi o stołki i apanaże dla swoich żołnierzy. Z powiatów trudniej się dostać do spółek skarbu państwa i lukratywnych stanowisk w ministerstwach czy agencjach. Zostaje urząd wojewódzki. Politycznie takie dopuszczenie gminnych działaczy do koryta bardzo się Latosowi opłaca. Jego sejmowy okręg wyborczy to przecież nie tylko Bydgoszcz, ale też Inowrocław, Mogilno, Żnin, Sępólno. Wystarczy się przejść na parking przy ul. Konarskiego i spojrzeć na rejestracje urzędniczych samochodów. Bydgoskich można szukać ze świecą.

Ile znaczymy jako miasto w regionalnej układance Prawa i Sprawiedliwości? Jak widać po urzędzie wojewódzkim – niewiele, by nie powiedzieć – nic. Można więc między bajki włożyć opowieści, że gdyby PiS doszedł do władzy w Sejmiku, mielibyśmy marszałka z Bydgoszczy. Ojciec Rydzyk, rzeczywisty dyrygent w tej orkiestrze, nigdy się na to nie zgodzi.

Marcin Kowalski

Felietonista, właściciel Markomedia.pl

Najczęściej nominowany do dziennikarskiej nagrody Grand Press w historii tego wyróżnienia, prowadzi firmę medialną Markomedia.pl. Jego felietony „Kowalski na dobry tydzień” co poniedziałek ukazują się w portalu metropoliabydgoska.pl

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści