Bydgoszcz
1C
Niebo głównie zachmurzone
80% wilgotność
Wiatr: 5km/h SSE
H 1 • L 1
0C
Pt
0C
Sob
1C
Nd
1C
Pon
-0C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIWięcej szczepień = więcej chorób?
szczepienia - fot. Stanisław Gazda
24.11.2017 | 06:37

Więcej szczepień = więcej chorób?

Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP" nie daje za wygraną. Pytanie – w walce o co.

Na zdjęciu: Budzące kontrowersje billboardy organizacji „Stop NOP” pojawiły się między innymi w centrum Bydgoszczy – przy ulicy Kujawskiej.

Fot. Stanisław Gazda

Przy drodze krajowej nr 25 między Bydgoszczą a Inowrocławiem pojawił się billboard z informacją na temat szkodliwości szczepień. Prowokacyjnie – naprzeciwko sanepidu przy ulicy Kujawskiej – Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP” ustawiło kolejny. Organizacja nie daje za wygraną. Pytanie – w walce o co.

Jak przekonuje Justyna Socha,  wiceprezes „Stop NOP”, pieniądze na akcję billboardową pochodzą z kieszeni członków lokalnych grup związanych ze stowarzyszeniem oraz ze zbiórek przeprowadzanych wśród rodziców poszkodowanych przez obowiązujący w Polsce system szczepień.

Tyle że billboardy głoszą, iż „więcej szczepień=więcej chorób?”. Ów znak zapytania jest, trzeba przyznać, intrygujący, bo albo jest on dla autorów stwierdzenia czymś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa, albo przejawem braku wiary w to, co się rozpowszechnia. Ale i na ten dylemat wiceprezes Socha ma gotową odpowiedź.


Artykuł pochodzi z listopadowego numeru czasopisma MetropoliaBydgoska.pl.
Wszystkie archiwalne wydania można znaleźć w zakładce Gazeta.


– Ten znak zapytania rzeczywiście jest nieprzypadkowo. On oddaje realia, albowiem są w Polsce prowadzone badania porównujące stan zdrowia dzieci szczepionych i nieszczepionych, ale są to tylko badania ankietowe, przeprowadzane na niewielkich grupach, co nie satysfakcjonuje nikogo, zwłaszcza sceptyków, którzy żądają wprowadzenia obowiązku badań rzetelnych, długoterminowych, jasno i autorytatywnie odpowiadających na pytania, czy wzrastająca liczba chorób przewlekłych ma rzeczywiście związek z większą liczbą szczepień – zaznacza. – Zatem uczciwość kazała nam postawić ten znak zapytania, zaś troska o zdrowie dzieci każe nam apelować do rodziców, by bezwzględnie zgłaszali lekarzom każdy przypadek pogorszenia się stanu zdrowia dziecka po szczepieniu, co powinno być oficjalnie zarejestrowane jako niepożądany odczyn poszczepienny. To byłoby bardzo pomocne w ocenie, czy np. dana seria szczepionki jest wadliwa, czy powikłania są wynikiem składu szczepionki, czy aby nie powinna być ona wycofana z użytku. A skoro takie zdarzenia nie trafiają do statystyk, trudno mówić o bezpieczeństwie szczepień w Polsce.

Justyna Socha zarzeka się, że „Stop NOP” nie jest stowarzyszeniem antyszczepionkowym i  nie neguje systemu szczepień w całości. Ale nie ukrywa też, że większość jego członków to osoby, które kiedyś szczepiły swoje dzieci, ale ze względu na niezapewnienie bezpieczeństwa szczepień przestały to robić bądź robią to wybiórczo.

– Nam zależy na uświadomieniu, że szczepienia mogą mieć negatywne skutki i na działaniach temu zapobiegających, w tym na badaniach i profilaktyce – podkreśla z naciskiem w rozmowie z nami.

Dlaczego współtworzyła „Stop NOP”, skoro sama nie jest „ofiarą” negatywnych skutków szczepienia? Głównym przyczynkiem do założenia stowarzyszenia było – jak twierdzi – nałożenie na nią grzywny przez Państwową Inspekcję Sanitarną. A to, jak uważa, nie jest metoda. To powoduje jedynie bunt i nie ma nic wspólnego z edukacją, uświadamianiem, dialogiem społecznym, budowaniem zaufania do służby zdrowia czy urzędników państwowych. O pracownikach sanepidu mówi, jako o oprawcy, a cały  system zmuszania szczepień nazywa „barbarzyńskim”.

Co ciekawe, szans na zbliżenie stanowisk ze stroną przeciwną, chociażby grupą „Stop Stop NOP”, nie widzi. – Z ludźmi ukrywającymi swoją tożsamość na Facebooku, którzy wysyłają doniesienia do sądów na lekarzy, oraz screeny z FB do sądów rodzinnych, którzy posługują się agresją, kłamstwem i ośmieszaniem tych, którzy doświadczyli powikłań poszczepiennych nie można się porozumieć – zaznacza Socha. Ale dodaje, że z rodzicami szczepiącymi dzieci czy ekspertami, lekarzami bądź urzędnikami rozmawiać będą. – Chcemy zagwarantowania prawa do wiedzy o potencjalnych zagrożeniach szczepieniem i składania pisemnej świadomej zgody na zabieg medyczny, jakim jest szczepienie. Chcemy też stworzenia funduszu odszkodowań za powikłania poszczepienne. Wiele do życzenia pozostawia też profilaktyka i badania prowadzone już na etapie ciąży. Zbyt mało jest szerzenia wiedzy o sposobie odżywiania, znaczeniu karmienia piersią, a zbyt dużo traktowania szczepionek jako magicznego leku na wszystkie dolegliwości – kończy.


ZDANIEM EKSPERTÓW

Jerzy Kasprzakdr Jerzy Kasprzak / Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Bydgoszczy

To, co prezentują billboardy, nie ma potwierdzenia naukowego

Państwowa Inspekcja Sanitarna, realizując zadania z zakresu zdrowia publicznego, stoi na jego straży i podejmuje działania zgodnie z obowiązującymi ją przepisami prawa. Uważam, że działania ruchów antyszczepionkowych są niekorzystnym zjawiskiem. Rosnąca corocznie liczba rodziców/opiekunów uchylających się od szczepień i tym samym liczba dzieci oraz młodzieży nieszczepionych przyniesie w przyszłości szkodliwe następstwa dla zdrowia publicznego.

Szczepienia ochronne są najskuteczniejszą strategią zapobiegania chorobom zakaźnym zapewniającą odporność zbiorowiskową. Utrzymanie akceptacji społecznej szczepień i wysokiego odsetka uodpornienia populacji to ważny element działania organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej i pracowników ochrony zdrowia zajmujących się szczepieniami. Zapewnienie wysokiego poziomu zaszczepienia populacji wymaga szczególnego zaangażowania i mobilizacji jednostek biorących udział w realizacji Programu Szczepień Ochronnych (PSO).

Treści przekazywane przez ruchy antyszczepionkowe nie mają potwierdzenia naukowego. Jako Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny nie mam wpływu na treści zamieszczane na billboardach.

dr n.med. Ewa Smukaska (2)dr Ewa Smukalska / Wojewódzki Szpital Obserwacyjno-Zakaźny im. Tadeusza Browicza w Bydgoszczy

Jeżeli we władzach Stop NOP nie ma autorytetów medycznych – nie mamy o czym rozmawiać!

Dla mnie warunkiem podjęcia merytorycznej dyskusji jest obecność osób, które mają dostateczną wiedzę na temat szczepień. Nie rozmawiam z ludźmi, którzy, albo ich dzieci, nie byli poszkodowani przez szczepienia, a głoszą niesprawdzone teorie.

Nie neguję konieczności wysłuchania rodziców, których dzieci zostały poprzez szczepienia pokrzywdzone. Z nimi mogłabym ustalić rzeczywisty bądź tylko czasowy związek szczepień z obserwowanymi niepożądanymi  objawami poszczepiennymi. Buntowanie się przeciwko sankcjom GiS jest buntowaniem się przeciw oficjalnemu prawu. Póki co mamy system szczepień obowiązkowych. Program szczepień ustalony przez GIS jest obowiązkowy, więc niedostosowanie się do niego musi nieść konsekwencje w postaci kar pieniężnych.

To prawda, że na Zachodzie nie ma obowiązkowych szczepień, ale dzięki temu mamy epidemie odry, a Włosi widząc, co się szykuje, już ustalili obowiązek szczepień przeciwko dwunastu chorobom u dzieci do szóstego roku życia. Niemcy byli już blisko podobnego rozwiązania, ale ustalili inne metody dozorowania szczepień. WHO grozi palcem krajom Starego Kontynentu za to, że nie kontrolują wyszczepiania populacji, co grozi dalszymi  epidemiami i zgonami, które już mają miejsce w Rumunii, we Włoszech, w Niemczech i  w Portugalii. Należy pamiętać, że nieszczepienie to także zagrożenie dla otoczenia osób chorych!

Jeżeli lekarze nie zgłaszają odczynów poszczepiennych, to tylko dlatego, że nie mają na to czasu. To musi być obowiązek i jedynie w tym względzie zgadzam się z członkami Stowarzyszenia Stop NOP.

Wielokrotne badania kliniczne udowodniły, że szczepionki są bezpieczne i skuteczne. A ruchy antyszczepionkowe istniały od zawsze. Musimy pogodzić się z takimi realiami…

Powiązane treści

Program do mailingu FreshMail
 

Program do mailingu FreshMail